MasterCase Pro 6 to obudowa, która należy do górnej półki cenowej wśród tego typu rzeczy. Czy także należy do górnej półki jakościowej?

Obudowę otrzymałem w czarnym, bardzo ładnym opakowaniu. Wewnątrz została ona zabezpieczona dużymi, szarymi styropianami oraz materiałową narzutą. Wraz z MasterCase Pro 6 otrzymujemy instrukcję, zestaw śrubek, opaski zaciskowe oraz przejściówki z 3 pin na Molex. Instrukcja dobrze wyjaśnia montaż podzespołów a reszta dodatków pomoże w utrzymaniu porządku oraz ułatwi montaż urządzeń. Gwarancja wynosi 2 lata.

MasterCase Pro 6 ma wymiary 544 mm x 235 mm x 548 mm i waży 11,47 kg. Jest więc to dosyć duża i ciężka konstrukcja. Można w niej zamontować płytę główną o formacie ATX, micro ATX lub mini ITX. Obudowa dostępna jest w wersji z czerwonym i niebieskim podświetleniem.

Produkt Cooler Master wygląda bardzo elegancko. Obudowa jest cała czarna a skromne podświetlenie przodu i tylnego śmigła są tylko na plus. Szkoda tylko, że nie ma bocznego okna z hartowanego szkła. Na przodzie znajduje się duży, plastikowy panel. Zamykany on jest na magnesy więc bardzo łatwo można go zdjąć. Generalnie wszystkie panele, które są w ten sposób montowane, należą do Free Form – specjalnego, modularnego systemu paneli. Natomiast zastanawia mnie, skąd przednie wentylatory mają zaciągać powietrze? Ta mała kratka na dole to zbyt mało aby móc zapewnić dobry przepływ powietrza – plastik skutecznie go powstrzyma. Cooler Master znalazł rozwiązanie tego i przedni panel nie musi być dociśnięty – może on odstawać tworząc tym samym po bokach odpowiednie miejsca do wentylowania – świetny pomysł. Po zdjęciu panelu można zobaczyć tym razem panel z siatki mesh. Tą część można także bardzo łatwo zdemontować i co ważniejsze znajduje się tu filtr przeciwkurzowy. Pod kratką producent umieścił dwa 140 mm wentylatory. Są one słyszalne podczas pracy natomiast zapewniają dosyć spory przepływ powietrza. Ogólnie rzezc biorąc, z przodu można zamontować do trzech 120/140 mm śmigieł.

Góra jest podobnie wykonana do przodu – także znajduje się tutaj zdejmowany, plastikowy panel, który przy odpowiednim montażu zapewni otwory wentylacyjne. Pod nim znajduje się miejsce na dwa 120/140 mm wentylatory. Szkoda tylko, że nie ma tutaj filtru przeciwkurzowego. Blisko przodu znajduje się panel wejścia/wyjścia, który został zasłonięty klapką na magnes – fajny i prosty w obsłudze pomysł. Do dyspozycji są dwa złącza USB 3.0, wejście na mikrofon oraz wyjście na słuchawki. Także tutaj znajduje się przycisk włączający i restartujący komputer.

Lewy bok to panel z tworzywa sztucznego. Można przez niego zobaczyć wnętrze, jednakże nie jest to jakość szkła hartowanego. Znajduje się na nim czarny pasek, który zasłania poziom zasilacza, ale zawsze można go zdjąć – zgodnie z własnymi wymaganiami. Drugi bok to dosyć gruba blacha. Obydwie części mocowane są na dwie szybkośrubki.

MasterCase Pro 6 stoi na dwóch nóżkach, na których znajdują się po dwie gumowe stópki. Zapewniają one brak poślizgu na panelach oraz dobrą stabilność. Pod zasilaczem umieszczony został, bardzo łatwy do wyjęcia, filtr przeciwkurzowy.

Z tyłu także znajduje się plastikowa nakładka. Jej wadą jest bardzo słabe trzymanie się obudowy – wielokrotnie podczas testów czy przenoszenia MasterCaser Pro 6, ten panel odpadał co była bardzo irytujące. Po jego zdjęciu tył okazuje się być standardowy. Na dole jest miejsce na zasilacz, wyżej siedem zaślepek PCI mocowanych na szybkośrubki a na samej górze umieszczony został 140 mm, podświetlany na niebiesko wentylator. Podobnie jak przednie śmigła, jest on słyszalny podczas działania.

Wnętrze posiada dwie strefy. Oddziela je metalowa, ale niepełna obudowa. Dzięki temu można samemu zdecydować, czy zasilacz ma być widoczny przez okno czy nie. Na obudowie znajdują się dwa miejsca na dyski 2,5 cala oraz dwa ogumowane otwory na kable. W miejscu montażu płyty głównej znajduje się duży otwór. Jednakże nie jest on najlepiej usytuowany – przy niektórych płytach głównych i tak konieczny będzie ich demontaż. Zobaczcie sami na ostatnim zdjęciu – dwa górne kołki w małej części znajdują się pod tacką. Oznacza to, że w tym wypadku najprawdopodobniej montaż backplate nie udałby się. MasterCase pro 6 może zmieścić do 5 urządzeń 3,5/2,5 cala. KOszyki montażowe znajdują się po prawej od płyty głównej oraz w piwnicy. Urządzenia 5,25 cala montuje się beznarzędziowo, jednakże bardzo skrzypi ten system montażowy – mała niedoróbka. System zarządzania okablowaniem jest bardzo dobry. Obudowa posiada wiele ogumowanych otworów oraz kilka zwykłych, w tym na kabel CPU. Z tyłu znajduje się od 25 do 35 mm wolnej przestrzeni, czyli jest bardzo dużo miejsca. Jest tam także specjalne miejsce do przepuszczenia kabli, które posiada opaski na rzepy. W MasterCase Pro 6 można zmieścić karty graficzne o długości do 196 mm (412 mm bez koszyka na dyski), chłodzenia procesora o wysokości do 190 mm oraz zasilacze o długości do 200 mm. Czyli w obudowie zmieszczą się naprawdę duże i długie podzespoły. Jeszcze apropos zasilacza – stawia się go na metalowych szynach, które powinny nie przenosić dalej drgań.

Obudowa także świetnie wypada pod względem kompatybilności z chłodzeniem cieczą. Na przodzie można zmieścić chłodnicę 240/280 mm, na górze 240 mm (o grubości do 297 mm) a z tyłu 120/140 mm. Także nie powinno być problemów z montażem pompki czy rezerwuaru.

Podsumowanie

MasterCase Pro 6 kosztuje około 600 zł. Obudowa jest bardzo ciekawym produktem w tej cenie. Charakteryzuje się bardzo dobrym wyglądem, ciekawym systemem modularnych paneli (FreeForm), niezłym wykonaniem, pojemnym wnętrzem oraz znakomitym systemem zarządzania okablowaniem. Także nie powinno być problemów z montażem systemów chłodzenia cieczą. Z minusów muszę wymienić słabo trzymający się tylny panel, boczne okno z tworzywa sztucznego a nie z hartowanego szkła oraz wszechobecną plastikowość. Neutralne są dla mnie wentylatory – są one trzy, mocno wieją ale są słyszalne podczas pracy. Uważam, że na obudowę na pewno trzeba zwrócić uwagę bo jest to bardzo dobry kawał sprzętu, w szczególności jeśli Wam się obudowa podoba i liczycie na pewne możliwości dopasowania jej do własnych wymagań. Szkoda tylko, że MasterCase Pro 6 nie jest w pełni idealna i ma małe wady.