Przy testach wentylatorów oraz chłodzeń procesorów zawsze korzystam z kontrolera obrotów. Poprzedni, po paru latach służby, wyzionął ducha – zacząłem więc poszukiwania czegoś nowego. Udało mi się zdobyć panel mało w Polsce znanej firmy Phobya. Nie zależało mi na dotykowym ekranie, ani żadnych udziwnieniach stąd mój wybór padł na coś standardowego. Czy produkt Phobya będzie mi pomagał w testach, czy też pójdzie w odstawkę?

Pudełko zostało zaprojektowane w kolorach charakterystycznych dla firmy, wraz z grafiką dziwnej postaci. W środku, oprócz panelu, znajduje się instrukcja, cztery śrubki, cztery taśmy do przyklejenia czujników, cztery kable 4 pin, cztery kable z czujnikiem temperatury oraz jeden kabel Molex. Każdy z nich ma długość 60 cm oraz jest w specjalnym oplocie, dzięki czemu kable ładnie się prezentują, nie tracąc przy tym na elastyczności – oplot pod tym względem także jest znakomity. Kable do wentylatorów kończą się złączem mini 3 pin, które należy włożyć w odpowiednie miejsca na panelu. Wiązki z czujnikami temperatury kończą się złączami 2 pin, które także mają swoje miejsce na panelu, a kabel zasilający kończy się złączem mini 4 pin.Każdy kabel jest odpowiednio podpisany, toteż nie ma problemów z ich rozróżnieniem. Ważną rzeczą jest fakt, że wiązki, które podłącza się do śmigieł, zakończone są złączami 3 pin, ale ich obudowa pozwala na podłączenie wentylatorów z PWM (złączami 4 pin), a nie każdy panel na to pozwala. Instrukcja jest w języku angielskim i niemieckim. Opisuje tylko sposób montażu i podłączenia kabli w odpowiednie miejsca. Phobya udziela 3 lata gwarancji na swój produkt.

Phobya TPC ma wymiary 148,5 mm x 42 mm x 79,9 mm i montuje się go w zatoce 5,25 cala. Przód został wykonany z czarnego, anodyzowanego aluminium, przez co produkt prezentuje się prosto, ale też bardzo ładnie. Na dole znajdują się cztery pokrętła, które zostały podpisane. Także po prawej stronie znajduje się logo firmy. Wyżej jest wyświetlacz, który ma wymiary 110 mm x 20 mm. Płytka drukowana jest zielona. Rozłożenie większości elementów jest dobrze przemyślane, jednakże są pewne mankamenty. Wtyczki na kable do wentylatorów są nierówne, kondensatory i cewki powyginane, klej ciągnął się po dużej części płytki. Na szczęście ta część panelu jest ukryta w obudowie i niewidoczna dla oka. Warto też wspomnieć, że wszelkie miejsca, w które musimy włożyć wtyczkę, zostały odpowiednio podpisane. Reszta obudowy wykonana została z czarnego tworzywa sztucznego.

Parametry techniczne i działanie

Każdy kanał panelu pozwala na regulację napięcia od 6V do 12V oraz na wyłączenie wentylatora. Jest to niewiele, inne konstrukcje potrafią mieć znacznie większy zakres kontroli napięcia. Każdy kanał obsługuje też do 30 W. Oznacza to, że spokojnie do jednego można podłączyć kilka wentylatorów albo pompę od chłodzenia wodnego. Phobya TPC wyświetla informacje tylko w kolorze niebieskim – wszystko jest bardzo wyraźne w nocy. Szkoda jednak, że nie ma tu możliwości zmiany koloru wyświetlacza. Po lewej stronie znajdują się dane na temat wentylatorów. Wadą urządzenia jest dość długie odświeżanie informacji – na aktualne obroty trzeba poczekać kilka sekund po zmianie napięcia. Po prawej stronie znajdują się informacje na temat temperatur. Nie ma możliwości przełączania pomiędzy stopniami Celsjusza a Fahrenheita.

Podsumowanie

Phobya TPC 4x Fan – or Pump Controller 30Watt kosztuje około 140 zł co sprawia, że panel jest jednym z tańszych na rynku. Jest on także całkiem udaną konstrukcją. Został wykonany bardzo dobrze, także bardzo ładnie się prezentuje. 30 W na każdym kanale oznacza, że spokojnie można podłączyć pompkę lub kilka śmigieł do jednego potencjometru. Oplot na kablach jest znakomitej jakości. Phobya TPC ma jednakże swoje wady, z czego główne to brak możliwości zmiany koloru wyświetlacza oraz konieczność poczekania kilku sekund na aktualizację obrotów wentylatorów. Jeśli szukacie taniego kontrolera, ładnie prezentującego się oraz z możliwością płynnego kontrolowania obrotów wentylatorów, a zakres 6V-12V Wam wystarczy, to zdecydowanie polecam jego zakup.