Philips BDM3270, to monitor o przekątnej 32 cale, wyceniony na około 2000 zł, stworzony głównie z myślą o zastosowaniach profesjonalnych. Sprawdzimy jak sprawuje się podczas codziennego użytkowania.

Urządzenie zapakowano w dużych rozmiarów pudło, gdzie prócz samego monitora znajdziemy dodatkowe akcesoria, jak choćby komplet kabli: zasilający, audio jack-jack, D-Sub, DVI, a także solidny HDMI w oplocie oraz długi przewód DisplayPort. Jak pewnie się domyślacie, monitor posiada oczywiście komplet wejść, dlatego żaden dołączony kabel nie będzie się marnować. Ponadto z prawej strony ukryto cztery porty USB, z czego jeden o podniesionej wartości napięcia z powodzeniem może służyć do ładowania mobilnych urządzeń. Warto również pamiętać, iż monitor obsługuje transfer danych MHL z urządzeń mobilnych w jakości 1080p. Znakomitym uzupełnieniem całej konstrukcji są głosiki o mocy 3W na kanał. Nie zapewnią może monstrualnego nagłośnienia, ale z powodzeniem zastąpią tanie i proste zewnętrzne głośniczki, sprawdzając się w trakcie codziennych zastosowań.

Waga BDM3270 bez podstawy to trochę ponad 7 kg, zaś po zamontowaniu nogi całość można wycenić na niemal 11 kilogramów. Mimo tego jego bryła nie wygląda ociężale – producent postawił wyłącznie na minimalistyczne, eleganckie wzornictwo. Z przodu wita nas cienka ramka, o szerokości zaledwie 1,5 cm z lewej jak i prawej strony. Pod ekranem ulega ona nieznacznemu poszerzeniu, z względu na obecność przycisków funkcyjnych. Niewielki fragment w kolorze matowej czerni ustylizowano na szczotkowaną powierzchnię metalu, nadając jeszcze bardziej eleganckiego wyglądu obudowie. Na odwrocie nie zobaczymy zbędnych detali, a jedynie cztery otwory służące do przykręcenia podstawki lub wykorzystywane przy montażu typu VESA. Niestety pewnym minusem natomiast są wspomniane dotykowe przyciski na froncie, które trudno wyczuć nawet po długim użytkowaniu produktu.

Philips BDM3270 i wysoka funkcjonalność

Jedną z największych zalet całego monitora jest jego funkcjonalność. Podstawa SmartErgoBase pozwala swobodnie podnosić i opuszczać ekran, a także pochylać go do przodu i tyłu. Żeby było tego mało, cały ekran można obrać w prawo lub lewo pod dużym kątem, i jedynym ogranicznikiem mogą być wyłącznie kable. Wisienką na torcie, zwłaszcza dla grafików, będzie standard PIVOT, czyli zdolność obrócenia całego ekranu o 90˚ w pionie. Natomiast prosty system do porządkowania przewodów zmniejsza bałagan na biurku i pozwala utrzymać ład.

Zastosowana matryca o matowej powierzchni, to produkt klasy AVMA, będący jeszcze do niedawna główną domeną urządzeń marki iiyama. Matryce klasy AV można określić mianem złotego środka – posiadają kąty widzenia i reprodukcję kolorów na poziomie IPS, a także zbliżoną responsywność do matryc TN, wciąż dominujących w segmencie urządzeń tańszych lub tych bardziej zaawansowanych, produkowanych z myślą o graczach. Jak przystało na AVMA testowany Philips pochwali się żywymi, nasyconymi, choć jednocześnie nieprzedobrzonymi kolorami, co często ma miejsce w IPS’ach, szczególnie w produktach marki DELL. Reprodukcja barw dla Philipsa w sRGB wynosi 100%, zaś dla AdobeRGB 77%. Ponadto zdecydowanym atutem względem matrycy IPS jest znacznie lepsza, głębsza czerń, a także brak efektu srebrzenia.

Podświetlanie matrycy W-Led w tym modelu zapewniło zaskakująco wysoką jednolitość obrazu. Różnica w jasności pomiędzy różnymi sekcjami ekranu wynosiła średnio 8%, co można uznać za wynik znakomity szczególnie w kontekście grafiki komputerowej. Natomiast cały ekran nie należy do najjaśniejszych na rynku, chwaląc się maksymalną wartością rzędu 334 cd/m2. O czym nie wspomniałem, to natywna rozdzielczość wynosząca 2560 x 1440 w proporcjach 16:9, przy odświeżaniu 60Hz. Jest to tzw. standard QHD, dający znacznie większą powierzchnię roboczą względem popularnej Full HD, a także wysokie zagęszczenie pikseli na centymetr kwadratowy, uniemożliwiając ich dojrzenie nawet z niewielkiej odległości. Duża przekątna, jak i spora rozdzielczość to niestety większa konsumpcja energii. Przy jasności wynoszącej 100% ekran pobiera 49.2W, zaś przy 50% jasności już 34.8W. Otrzymane rezultaty może nie powalają, ale są jak najbardziej w normie dla tego typu ekranu.

Znajdą się i wady

Piętą achillesową BDM3270 jest niestety responsywność na szybko zmieniające się sekwencje obrazów w grach. Standardowy czas reakcji podawany przez producenta wynosi 4 ms (szary do szarego), choć ten realny mieści się gdzieś na poziomie 8 ms. W produkcjach typu GTA, Wiedźmin czy nawet Crysis 3 Input Lag nie jest aż tak widoczny, ale wystarczy przesiąść się na gry o znacznie większym poziomie dynamiki (a także prostszej oprawie graficznej), przykładowo Counter Strike, Titanfall lub choćby Quake, by odczuć na własnej skórze spore opóźnienia. Pewnym pocieszeniem jest zastosowanie funkcji Flicker-free, mającej za cel jak najbardziej ograniczyć nieprzyjemne migotanie obrazu podczas dynamicznie zmieniających się sekwencji obrazów. Ponadto monitor sprawdził się także podczas zabawy z konsolą Xbox 360 oraz Xbox One, znakomicie zastępując klasyczny telewizor.

Warto także wspomnieć, że aby skorzystać z maksymalnego odświeżania 60Hz najlepiej używać DisplayPort, bowiem przy natywnej rozdzielczości port D-Sub lub nawet DVI mogą nie zapewnić pełnego komfortu. Jeszcze zanim przejdziemy do podsumowania, trzeba powiedzieć parę słów o interfejsie OSD. Panel kontrolny w języku polskim wyświetlany w prawym dolnym rogu można uznać za bardzo czytelny i intuicyjny, posiadając przy okazji mnogość funkcji podlegających indywidualnej kalibracji – jasność gammę, ciepło kolorów oraz inne parametry. Dzięki temu szczególnie graficy powinni dostosować matrycę do własnych preferencji.

Aktualnie Philips BDM3270 można nabyć w cenie od 1900 do 2000 zł, co wydaje się sensowną wyceną. Jest to wszakże ekran o przekątnej 32″, obsługujący rozdzielczość QHD, gdzie dla wciąż popularnych telewizorów o identycznych gabarytach i niewiele niższej cenie standard Full HD wciąż nie jest taką oczywistością, jak to by mogło się wydawać w obecnych czasach. Do największych atutów należy przede wszystkim ponadprzeciętna jakość wykonania, a także pełną funkcjonalność zapewnioną przez ilość wejść sygnałowych i bogaty panel OSD. Dodatkowo nie wiele można zarzucić matrycy, choć niski czas reakcji w grach może okazać się sporą wadą dla niektórych, to pamiętajmy jednak, iż BDM3270 nie powstał z myślą o elektronicznej rozrywce.

Reasumując Philips BDM3270 sprawdził się podczas codziennych zastosowań: długi seansów filmowych, edytowaniu grafiki w Photoshop i montażu filmów, a także w mniej wymagających grach, jak Battlefield 3, Forza oraz Supreme Commander (RTS w QHD? Rewelacja!). Trudno wytknąć konstrukcji jakieś poważne uchybienia, dlatego monitor polecamy z czystym sumieniem.

promocja