„Yyy… eee… ale… że co to?” – taka mniej więcej była moja reakcja po pierwszym rzucie okiem na Razer Orbweaver Chroma. Niby to klawiatura, niby ma jakieś znamiona kojarzące się z myszką, wygląda ciekawie, choć początkowo nie wiedziałem, do czego miałbym tego niby używać. Po krótki obcowaniu zastosowań znalazło się kilka, a urządzenie okazało się całkiem przydatne w pewnych konkretnych okolicznościach.

1Opakowanie

Sprzęt spakowany jest w dość tradycyjny dla Razera sposób: czarny kartonowy box z zielonym logiem i uchylaną klapką, pozwalającą przyjrzeć się delikwentowi z bliska przed zakupem. W środku z kolei absolutny standard, czyli skrócona instrukcja obsługi i naklejki. Przyznać trzeba, że to troszkę biednie jak na zabawkę za niecałe 500 zł, jednak jak zawsze liczy się zawartość.

2Design i wykonanie

Od razu po wyjęciu z pudła byłem zaskoczony masą sprzętu. Spodziewałem się czegoś lekkiego, a okazało się, że urządzonko posiada całkiem słuszną wagę, dzięki której (wraz z umieszczonymi na dole gumowymi elementami) pewnie trzyma się podłoża. Całość wykonano z bardzo dobrej jakości matowego, niełapiącego tłustych śladów plastiku, wzbogaconego o dużą, gumową podkładkę pod dłoń i nadgarstek. Orbweaver jest miły w dotyku i pewny w uchwycie, a element podtrzymujący dłoń można dowolnie regulować, przystosowując go do jej wielkości.

Umiarkowanie dobre wrażenie robią przyciski. Te są mechaniczne, ułożone w sposób ergonomiczny, tak by pasowały do rozkładu palców na klawiaturze. Z jednej strony jest to plus, jednak z drugiej dotarcie do dalszych klawiszy stanowi pewien problem, szczególnie dla osób o nieco mniejszych dłoniach. Razer nie pokusił się też o jakiekolwiek zabezpieczenie przestrzeni między przyciskami a elementem, na którym spoczywają, przez co mogą one być niepotrzebnie narażone na kurz czy wilgoć. Z kolei cieszy wysoki i twardy skok klawiszy, które przy każdym kliknięciu wydają głośny „klik” – tu oczywiście wszystko zależy od preferencji, ja osobiście lubię, gdy klawiaturę również słychać.

Nieco gorzej sprawdza się panel boczny z dwoma dodatkowymi przyciskami i „grzybkiem” ośmiokierunkowym. O ile same przyciski są dobrze ukształtowane i umiejscowione (nie ma problemu z dosięgnięciem do nich kciukiem), o tyle już nie do końca rozumiem, czemu nie pokuszono się na przykład o zastosowanie analoga zamiast „ośmiokierunkowca” – lub, alternatywnie, zamianę tegoż na zwykłe „strzałki”, które bardziej precyzyjnie można klikać. Nie to jednak jest największą bolączką tego panelu. Problem leży w tym, że nie jest on zbyt dobrze przymocowany do zasadniczego korpusu urządzenia, przez co pod naciskiem lekko się rusza i wygina. Wiem, że wszystko w imię możliwości maksymalnej customizacji, jednak mimo wrażenie jest takie sobie. Na pochwałę zasługuje natomiast przewód, który jest długi, solidny, powleczony materiałowym oplotem.

4Działanie

I w tym momencie zaczyna się mój problem z Razer Orbweaver Chroma. Zacznijmy jednak od początku: sam sprzęt działa zadziwiająco dobrze. Wszystkie gry i programy, w których go testowałem, wychwytywały urządzenie bezbłędnie, tak, jakby była to po prostu dodatkowa klawiatura. Z kolei dzięki oprogramowaniu Razer Synapse ustawienie Orbweavera nie stanowiło najmniejszego problemu. Mamy możliwość dowolnego przypisania klawiszy, ustawienia makr i wszystkich czynności, które możemy wykonać przy tradycyjnej klawiaturze. Dodatkowo istnieje możliwość ustawienia wielu profili sprzętu, dynamicznie zmieniających mapowanie i kolor podświetlenia w zależności od uruchomionej aplikacji. A propos kolorów – jak sugeruje sama nazwa, możemy dowolnie regulować kolor iluminacji w obrębie ponad 16 milionów barw. Nie jest to oczywiście funkcjonalnie niezbędne, jednak umila korzystanie z gadżetu.

3Werdykt

To jednak, co nieco mnie nurtuje, to zakres aplikacji (w zasadzie jedynie gier), w których Orbweaver jest przydatny. W zasadzie jedyne produkcje, gdzie wykorzystanie tego urządzenia było realnie uzasadnione, to gry FPS i MMO. Fakt, że jeśli już z niego korzystamy, to wrażenia z gry są jeszcze pełniejsze, a sterowanie wygodniejsze, jednak czy uzasadnia to zakup za ponad 400 zł? Na to pytanie każdy musi już sobie odpowiedzieć sam.