Powiedzenie, że Samsung jest na ten moment liderem branży smartfonów chyba nikogo nie zdziwi, ani też nie oburzy. Kiedy to Apple tłumaczy swoje niedociągnięcia jako kolejne „ficzery”, a firmy takie jak LG z mniejszym czy większym skutkiem próbują zgarnąć jak największy kawałek tego tortu, to właśnie Koreańczycy mogą bez obaw eksperymentować z designem i specyfikacją  swoich urządzeń, a często również ceną(kiedy to pierwszy raz w historii nowy flagowiec Samsunga kosztował więcej niż iPhone).

My jednak nie zawędrujemy tak wysoko. Naszym dzisiejszym obiektem badań został Samsung Galaxy J7 z 2017 roku, który to należy do średniego segmentu cenowego.

Opakowanie i wygląd:

Telefon trafia do nas w niewielkim opakowaniu w kolorze niebieskim. Producenci już od wielu lat stawiają na minimalizm przy swoich opakowaniach, wiec i tutaj nie wymyślono koła na nowo. Na środku mamy naszą skróconą nazwę modelu czyli „J7″, natomiast już mniejszą czcionką w lewym dolnym rogu rok wydania czyli w tym wyadku 2017, a w górnym rogu pełna nazwa urządzenia. Na bokach nie znajdziemy nic ciekawego oprócz kilku informacyjnych naklejek, z tyłu natomiast widnieje bardzo skrócona specyfikacja smartfona. Czas dostać się do środka, kwestię samego telefonu na chwilę odłóżmy a skupmy się na dołączonych akcesoriach.  Naturalnie w opakowaniu znajdziemy instrukcję obsługi, kluczyk do tacki na kartę sim, kabel micro usb oraz adapter do gniazdka sieciowego. Oprócz tego samsung dorzuca również zestaw słuchawek. Choć osobiście, raczej ciężko byłoby mi się na nie przerzucić, ale to wciąż miły gest.  Czas przejść do omawianie tego jakże pięknego… urządzenia. Samsung dotarł do mnie w złotej wersji kolorystycznej jak mniemam i nie mówię tego przypadkiem, gdyż często zdarzało mi się dostrzegać w obudowie różne inne kolory. Raz nawet ktoś zwrócił mi uwagę mówiąc,że mam różowy telefon. Warto mieć na uwadze, że kolor tego telefonu nie jest jednoznaczny i może różnić się w zależności od światła i kąta z jakiego patrzymy. Zacznijmy jednak właściwe omówienie wyglądu. Z przodu nie ma wielu nowości, ekran Super Amoled o przekątnej 5,5” i rozdzielczości FullHD, pod którym znajdziemy duży  guzik home ze zintegrowanym czytnikiem linii papilarnych oraz dwa dotykowe guziki po bokach. Na górze natomiast znajdziemy głośnik do rozmów, diodę doświetlającą, kilka czujników no i oczywiście logo Samsunga. Wszystkie porty ulokowane zostały na dolnej krawędzi. W jej centrum znajduje się port ładowania micro usb, nieopodal znajdziemy również jakże cenne złącze słuchawkowe oraz mikrofon. Na lewej krawędzi mamy aż dwie szufladki. Jedna z nich (ta mniejsza) pomieści jedynie pojedynczą kartę nano sim, druga natomiast zawiera slot na druga kartę nano sim oraz jedna kartę pamięci microSD. Może się czepiam, ale moim zdaniem wystarczyłaby jedna tacka z hybrydowymi slotami nano sim oraz microSD.  W górnej części lewej krawędzi napotkamy przyciski regulowania głośności. Na górnej krawędzi nic oprócz dwóch pasków antenowychm a na prawej głośnik oraz guzik zasilania. Cała magia dzieje się jednak z tyłu, gdzie to ktoś pokusił się o bardzo odważne (a w moim odczuciu po prostu brzydkie) paski antenowe, które to lekko przypominają banany u dołu i góry urządzenia. Całości dopełnia centralnie umiejscowiony aparat i jego dioda doświetlająca na czarnym tle. Nie wiem czy się ze mną zgodzicie ale moja pierwsza reakcja po wyciągnięciu tego cacka z pudełka była prosta : „Ale brzydal!”.

Brzydkie kaczątko?

Sercem tego modelu jest SoC Exynos 7870 współpracujący z grafiką Mali T830 oraz 3 GB pamięci ram. Specyfikacja jest całkiem standardowa jeżeli chodzi o średniaka i niczym nas nie zachwyca. W codziennych zastosowaniach sprawdza się całkiem nieźle, i bez problemu radzi sobie z udźwignięciem nakładki Samsung Experience opartej na Androidzie 7.0. Problem natomiast może wystąpić w grach z grafiką 3D, które to bardzo niechętnie działają na omawianym telefonie i mogą przyprawić go o sporą czkawkę. Niestety nie możemy oczekiwać niczego więcej od zwykłego średniaka. Mocną kartą tego telefonu niewątpliwie jest ekran, który to korzysta z technologii Super Amoled o nieskończonym kontraście i świetnym odwzorowaniu kolorów. Dzięki zastosowaniu go możemy również cieszyć się funkcją Always on display, która nie wpływa znacząco na zużycie energii, a daje nam sporo nowych możliwości w interakcji z naszym urządzeniem. Kiedy zablokujemy telefon to na ekranie pojawia się coś w stylu wygaszacza. Widzimy na nim godzine oraz ikonki powiadomień. Możemy przełączać tryby Always on display by za jego pomocą np. przełączać aktualnie słuchane utwory. Działa to bardzo fajnie chociaż czasem potrafi zirytować, kiedy chociażby kładziemy telefon na półce koło łóżka, a ten bez przerwy się „świeci”. Da się to na szczęście  wyłączyć w bardzo prosty sposób z suwaka szybkich opcji.

Bateria

Wydajność urządzenia na jednym ładowaniu wzbudziła we mnie mieszane uczucia… Z jednej strony jesteśmy w stanie wyciągnąć aż 5-6 godzin włączonego ekranu jednakże kiedy telefon pozostaje w naszej kieszeni przez większość dnia to procent baterii znika równie szybko. Także w teorii wynik jest niezły chociaż w praktyce zawsze miałem wrażenie, że mój prywatny telefon zachowałby znacznie więcej procent po takim samym czasie użycia.  Na solidną pochwałę zasługuje jednak czas ładowania, gdzie czasem wystarczy nam niespełna 10 minut by móc bez problemu przetrwać pół dnia pracy.

Aparat

Ten element znowu wprowadził mnie w niemałą konsternacje. Za pomocą tylnego aparatu jesteśmy w stanie zrobić bardzo ładny efekt Boche, jednakże nie zawsze wtedy kiedy go potrzebujemy. Autofocus jest bardzo kapryśny i czasem  nie chce łapać ostrości na interesujących nas obiektach.  Mimo wszystko zdjęciom często brakuje ostrości i cierpią na niską szczegółowość.

Podsumowanie

Myślę, że najmocniejszym elementem tego telefonu jest zastosowany 5,5 calowy ekran Super Amoled a najsłabszym… Ten ohydny tył! Włączając w to słabej jakości aparat. Szczerze zostawiając sam front tego telefonu i podmieniając tył na coś lepszego otrzymalibyśmy całkiem fajnego smartfona godnego ceny 1200 złotych. Chociaż specyfikacja sama w sobie nie jest zła to jednak nawet ona nie wystarczy bym mógł polecić ten telefon. W cenie 1200 złotych możemy już powoli rozglądać się za używanym OP3T czy Mi 5/ Mi 6, które to są flagshipp killerami więc bez dwóch zdań pobiją wszystkie telefony ze średniego segmentu cenowego.

promocja