Bezprzewodowa rewolucja nadchodzi. Małymi kroczkami, ale nadchodzi i trzeba się do niej już przygotować. Jak? Powiedzmy, że na razie powinna wystarczyć wymiana słuchawek. Dlatego też testuję model Fresh’N Rebel Caps… oczywiście bez kabla.

Fresh’N Rebel Caps nie jest to jednak sprzęt, który ma nam zastąpić nasze ogromne słuchawki marki np. AKG w mieszkaniu. Nie, to zestaw lekki, mały i pięknie określony zwrotem „miejski” – podczas wyjścia na miasto ma nam dostarczać muzykę, ale nie rzucać się zbytnio w oczy. Oczywiście wygląd od razu daje takie wrażenie. Prosty kształt, jednolita kolorystyka, czyli design jest do bólu wręcz minimalny, co nie znaczy okropny. Wręcz przeciwnie, mi takie podejście się podoba, a zwłaszcza jeśli mówimy o „miejskim” urządzeniu.

Jak już wspomniałem słuchawki są małe i lekkie, przez co ich obecność w plecaku czy lekkim worku na plecach jest praktycznie nieodczuwalna. Ich waga nie przeszkadza również podczas noszenia na głowie, aczkolwiek dają po sobie poznać przy nieco dłuższym słuchaniu muzyki. Nauszniki są malutkie, co powoduje iż w ogóle nie oplatają one ucha, a bardziej usadawiają się na nim samym. Rezultat jest taki, że po niecałej godzinie słuchania nasze „narządy słuchu” odczuwają lekki ból spowodowany dyskomfortem. Powodem jest nacisk gąbek na uszy. Trzeba sobie zatem robić kilka przerw podczas „muzycznych podróży”.

Wykonanie? Całkiem niezłe, choć nie ma co oczekiwać rewolucji po słuchawkach kładących nacisk na mobilność. Fresh’N Rebel Caps wytworzone zostały głównie przy pomocy plastiku, zaś nauszniki z imitacji skóry. W ręku całość sprawia jednak solidne wrażenie. Sam wrzucałem je często do plecaka z dużą siłą, nie patrząc na jaki przedmiot akurat mogą wylądować. Jakimś cudem przeżyły, więc mam szczere wątpliwości, czy pewnego dnia ni stąd, ni zowąd nam po prostu pękną. To trzeba zaliczyć jako plus.

Łączność w przypadku Fresh’N Rebel Caps wypada naprawdę nieźle. W zestawie dołączony jest kabel mini jack z pilotem, ale głównym źródłem komunikacji jest oczywiście Bluetooth. Ma ono zasięg około kilku metrów, choć czasem zdarzyło im się łapać lekkie chwile zwątpienia (czytaj chwilowe zaniknięcia sygnału) nawet z niewielkiej odległości od źródłowego urządzenia. W miejskich warunkach, gdy miałem akurat telefon w kieszeni, słuchawki dawały sobie radę.

A co z jakością dźwięku? To jest chyba w słuchawkach najważniejsze. Pamiętajmy jednak, że mamy tu do czynienia ze sprzętem audio, który do łączenia wykorzystuje głównie Bluetooth bez jakichś nowoczesnych kodeków wzbogacających moc audio. Stąd też nie ma co oczekiwać po nich jakiejś audiofilskiej wręcz jakości. To słuchawki przeznaczone do wyjścia na miasto, a nie degustowania się muzyką w zaciszu własnego pokoju.

Fresh’N Rebel Caps nie powalają zatem swoim odwzorowaniem audio, ale z drugiej strony nie ma też w tej kwestii jakiejś ogromnej tragedii. Wszystkie tony raczej zlewają się w jedną całość, stąd ciężko jakoś specjalnie wydobyć konkretne dźwięki, a zwłaszcza jeszcze kiedy słuchamy czegoś w formacie MP3. Nie mniej jednak najbardziej wyczuwalny jest tu bas, bo to on dominuje w większej ilości piosenek, choć nachalny zbytnio nie jest. „Tupanie” jest w miarę soczyste jak na sprzęt mobilne, średnica oraz wyższe tony są zaś mocno przeciętne. Gitary oraz wokale brzmią ok, choć brakuje im czasem odpowiedniego „kopa”. Również scena nie należy do zbytnio szerokich. Wniosek? Jest przeciętnie dobrze, ale do miejskich podróży powinno to wystarczyć.

Bateria według producenta powinna wystarczyć na 6 godzin odsłuchu i tu mogę się akurat zgodzić. Fresh’N Rebel Caps padały mi zwykle po około 5 godzinach pracy na baterii, czasem wyśrubowałem nawet wynik większy niż 6 godzin. Okropna krytyka należy się jednak producentowi za niezwykle irytujący oraz głośny dźwięk, który wydobywa się ze słuchawek, kiedy stan akumulatora jest niski. W dodatku wraz ze zmniejszaniem się stanu, pojawia się on coraz częściej, co może ostatecznie doprowadzić do szaleństwa. Myślę, że zakomunikowanie użytkownikowi raz lub dwa, że jest już problem z niedoborem mocy powinien wystarczyć.

Fresh’N Rebel Caps to słuchawki mobilne kosztujące niecałe 200 złotych. Czy są one godne tych pieniędzy? Jeśli oczekujecie po nich rewolucji – raczej nie. Jeśli jednak szukacie prostego sprzętu do mobilnego słuchania muzyki, który po prostu spełnia swoje zadanie to myślę, że ta propozycja powinna się w zupełności nadać. Byłbym jednak skory zapłacić za nie jakieś 50 złotych mniej, stąd zalecałbym poczekanie na jakąś promocję.