Bezprzewodowe słuchawki dokanałowe to całkiem ciekawa kategoria akcesoriów, którą myślę że pokochali zwłaszcza fani sportów wszelakich. Są lekkie, poręczne, kabel specjalnie nie wisi gdzieś podczas biegu – po prostu ósmy cud świata. Jednym z reprezentantów tego gatunku są Lace Supreme od marki Fresh’n Rebel. Jak sprawdzają się one w praktyce?

Wygląd, ergonomia, wykonanie

Na pierwszy rzut oka Lace Supreme nie budzą jakiegoś efektu „wow”. Wypakowujemy je z prostego pudełka, by później spojrzeć na ich niezwykle minimalistyczny wygląd. Żadnych rewolucji w kwestii designu – prosta bryła, która nie wyróżnia się niczym specjalnym spośród konkurencji. Wada czy zaleta? To już kwestia sporna, bo sam nie lubię jakichś „wyzywających” wzorów.

Ergonomicznie produkt wypada naprawdę nieźle. W słuchawkach dokanałowych wygoda zależy w głównej mierze od silikonów i w mniejszym stopniu od głównej obudowy. „Gumki” w Lace Supreme mi akurat bardzo przypasowały. Owalne tulejki świetnie lokują się w kanałach ucha, a do tego mają do siebie przytwierdzoną specjalną, silikonową „ściankę” (co myślę widać na zdjęciach), która przylega do dolnej części małżowiny usznej. Dzięki temu same słuchawki bardzo dobrze trzymają się zewnętrznej części naszego narządu słuchu i nie mają tendencji do wypadania nawet podczas wysiłku fizycznego.

Szkoda jednak, że producent nie dołączył wymiennych silikonów o nieco innych kształtach. Dzięki temu każdy mógłby dopasować końcówkę do swojego ucha. Tutaj jesteśmy skazani na tą „najsłuszniejszą” opcję, przez co niektórzy mogą uznać te słuchawki po zakupie jako kompletny niewypał.

Miłym dodatkiem jest również malutki magnes znajdujący się na czubku obudowy. Jeśli zatem zrzucimy nasze słuchawki z uszu, te powinny się do siebie przyczepić, przez co ciężko je zgubić. Słuchawki są na tyle lekkie i niewielkie, że wielokrotnie zdarzało mi się, iż zapominałem o istnieniu produktu Fresh’N Rebel na swojej szyi, ale magnesiki uratowały mnie przed ich zagubieniem. Mała rzecz a cieszy.

Mówienie o jakości wykonania w przypadku słuchawek dokanałowych nie ma większego sensu. Myślę, że warto jednak wspomnieć, iż Lace Supreme posiadają certyfikację IPX4, dzięki czemu są one odporne na pot, zachlapania oraz deszcze. Myślę, że miłośnicy biegania docenią istnienie tego elementu, bo dzięki temu znacznie zyskują na żywotności konstrukcji.

Co z baterią?

Fresh’N Rebel podało na pudełku informację, która mówi nam, że urządzenie jest w stanie zapewnić ciągłe odtwarzanie muzyki przez 6 godzin. Nie ma w tym większej przesady i tutaj muszę się akurat zgodzić, bo uzyskiwałem bardzo zbliżone wyniki. Uważam jednak, że 6 godzin nie jest zbyt imponującym czasem pracy. Dopiero 8 godzin można uznać za pewne minimum, bo jakby nie patrzeć urządzenie będzie wtedy w stanie przetrwać całe nasze posiedzenie w pracy. Akumulator ładuje się do pełna w aż 2 godziny, przez co szybkie uzupełnienie brakującej mocy raczej nie wchodzi w grę.

Tak jak w przypadku poprzednio testowanych przeze mnie słuchawek Fresh’N Rebel tak i tutaj pojawia się niezwykle irytujący dźwięk w momencie, gdy stan baterii jest niski. Jest głośny, niemiły dla ucha i zaczyna dawać o sobie coraz częściej znać wraz z nieubłaganie nadchodzącą końcówką mocy. Rozumiem koncepcję, ale czy nie można tego zastąpić czymś przyjemniejszym?

Jaka to melodia?

Najważniejsze pytanie brzmi jednak następująco: „Jak w ogóle te słuchawki grają?”. Warto z miejsca zaznaczyć, że Lace Supreme korzystają z kodeku Qualcomm aptX, który powinien poprawiać ogólny poziom audio. Muszę przyznać, że omawiane tu „dokanałówki” grają naprawdę nieźle. Dochodząca z nich muzyka jest bardzo czysta, a dobrze zaprojektowane tulejki świetnie izolują dźwięki zewnętrzne. Nie ma tu zbytnio mowy o przesterze czy niemiłych dla ucha piskach lub szumach. Scena z kolei jest niewielka, ale to raczej nie powinno dziwić przy takiej konstrukcji. Bas nie jest zbyt nachalny, raczej delikatnie wzbogaca dużą ilość piosenek. Wokale są klarowne i żywe, a brzmienie gitar jest bardzo satysfakcjonujące. Górne partie również mogę ocenić na plus. Na tle całej masy innych słuchawek Bluetooth, Lace Supreme prezentują się pozytywnie. Nie powaliły mnie na kolana, ale nie mam też im czego zbytnio zarzucić pod kątem tego jak grają.

Podsumowanie

Czy zatem warto kupić Lace Supreme od Fresh’N Rebel? Ciężko było mi znaleźć cenę tychże słuchawek w polskich sklepach i musiałem jedynie posilić się kwotą 70 euro, która spotkała mnie na oficjalnej stronie produktu. Jakby nie patrzeć to aż 300 złotych, ale myślę, że producent stanął na wysokości zadania i wydał kawał dobrego sprzętu, którego jedyną wadą jest w sumie (moim zdaniem) mało satysfakcjonujący czas pracy baterii, a także brak zamiennych silikonów dousznych. Czy zatem polecam ich zakup? Tak, choć radzę też przyjrzeć się przy tym alternatywom, albo ewentualnie poczekać na jakieś przeceny. W końcu w tych czasach z łatwością można ustrzelić naprawdę korzystne oferty, zwłaszcza na sprzęt elektroniczny.