Kiedy przychodziły do mnie słuchawki Overtone EP-101M, nie oczekiwałem zbyt wiele. Polskie produkty związane z elektroniką kojarzą mi się zwykle niedobrze. Głównie z tego względu, że nie mają w sobie czegoś wyrazistego, unikalnego, a oferują mniej niż konkurencja, zwykle w dość niskiej cenie, dostosowanej do naszych zarobków. Omawiane przeze mnie słuchawki od polskiej firmy Snab zaskoczyły mnie w pozytywnym tego słowa znaczeniu i pierwszy raz od dawna cieszę się, że mogłem testować sprzęt stworzony przez rodzimą korporację.

Już w momencie otwarcia pudełka ma się wrażenie, że mamy do czynienia z porządnej klasy sprzętem. I nie chodzi tu o zapakowanie słuchawek, a o dodatki, które zostały dołączone do zestawu. Po co w końcu pięknie rozpakowujące się i wyglądające pudełko, skoro przez większość czasu stoi ono na półce, a jedyne co nam pozostaje to wzdychanie na jego widok, bo psuje wystrój a wyrzucić szkoda? Zamiast tego dostajemy coś, z czego faktycznie będziemy korzystać. Znajdziemy tam 5 par (nie wliczając tych zamontowanych na słuchawkach to 4) wymiennych, silikonowych końcówek… no oprócz jednych, bowiem te wykonane są z jakiegoś rodzaju pianki, podobnej do tych, z których wykonuje się stopery do uszu. Wszystkie dostosowane są oczywiście do różnych wielkości uszu i w mniejszym lub większym stopniu wyciszają otoczenie, także każdy odnajdzie coś dla siebie. W środku znajdziemy też mały, stylowy pokrowiec ze znakiem firmowym, który perfekcyjnie nadaje się do transportu słuchawek. Zawartość opakowania jest zatem dość bogata jak na cenę zestawu i przyznam szczerze, że pozytywnie mnie zaskoczyła. A dalej? Dalej jest tylko lepiej.

dav

Zacznijmy może od rzeczy, na które większość osób spojrzy od razu przy wyborze tych słuchawek, a mianowicie na wygląd oraz wykonanie, które stoi na wysokim poziomie. Przyznam szczerze, że łapiąc ten sprzęt do ręki, od razu poczułem, iż mam do czynienia z produktem z wyższej półki. Przetworniki obudowane są grubą warstwą aluminium, które z logiem Snab na bokach prezentuje się wyśmienicie. Dodatkowo, w środku wbudowane są małe magnesiki, dzięki czemu słuchawki stykają się, gdy znajdą się bliżej siebie. To drobnostka, ale mi np. pomogła w przechowywaniu urządzenia, albo w noszeniu go na szyi, podczas przerw od słuchania muzyki. To w połączeniu z dość grubym kablem, owiniętym elastyczną obwódką sprawia, że kable praktycznie się nie plączą, a jeśli już to robią, to ich odplątanie to kwestia sekundy lub kilku. Dodatkowo na kablu został osadzony klips, dzięki któremu przypniemy sprzęt do odpowiedniej dla nas części ubrania oraz pilot z wbudowanym mikrofonem, pozwalający na proste sterowanie muzyką (start/pauza). Sam mikrofon spełnia swoje zadanie w bardziej zamkniętych pomieszczeniach, chociaż czasem rozmówcy narzekali na słabą jakość, albo zdarzały się przypadki, gdzie w ogóle nie mogli mnie usłyszeć. Nie zaważa to jednak na ogólnym, dobrym wrażeniu, które pozostawia po sobie wykonanie słuchawek. Przez takie drobne rzeczy jak chociażby elastyczny kabel, albo magnesy przy przetwornikach, codzienne korzystanie ze sprzętu nie sprawia trudności i możemy oddać się wówczas rzeczy najważniejszej, czyli słuchaniu muzyki.

Jak na słuchawki za 100 zł EP-101M grają świetnie i w tej kategorii cenowej ciężko znaleźć konkurencję. Najbardziej wyróżniającym się tonem jest tutaj ton niski. Bas daje o sobie znać i niektóre osoby, którym dawałem na moment te słuchawki, stwierdziły, że jest on nawet nieco zbyt mocny. Osobiście mi to nie przeszkadzało, głównie ze względu na to, że gatunki muzyki, których słucham, opierają się w dużej mierze na „mocy kopnięcia”. Nie znaczy to jednak, iż reszta dźwięków jest totalnie zagłuszona lub ich piszczenie powoduje krwawienie z uszu. O dziwo, zarówno tony niskie jak i średnie brzmią czysto, nie czuć, że coś się gubi, albo wokal zaczyna uciekać gdzieś od słuchacza. W miarę możliwości zalecam zakładanie pianek, bo to głównie w nich słuchawki zyskują na ogólnym wydźwięku. Niezależnie od której strony ugryźć EP-101M, to grają one po prostu dobrze, a w swoim przedziale cenowym wprost wyśmienicie. Jestem pewien, że biorąc pod uwagę właśnie koszt całej konstrukcji, nawet audiofile docenią jakość wydobywającej się ścieżki audio ze Snabów.

IMG_20151018_144650

Chciałbym się doczepić do Overtone EP-101M od firmy Snab, ale no… po prostu nie mogę, bo praktycznie nie mam do czego. W swojej kategorii cenowej ciężko znaleźć im rywali, którzy oprócz dobrej jakości dźwięku, oferowaliby tak świetne wykonanie. Do tego dochodzą również dodatki w postaci małego pilota czy dość rozbudowanej zawartości samego pudełka. Czego chcieć więcej? Z czystym sercem mogę polecić ten produkt i podpisuję się pod oceną wszystkimi częściami swojego ciała. Jeśli szukacie słuchawek dokanałowych do 100zł, nie szukajcie dalej – oto zwycięzca.