Małe smartfony, czyli takie mające wielkość ekranu mniejszą niż 5 cali, to towar niemalże ekskluzywny. Urządzeń tego typu jest obecnie jak na lekarstwo w szczególności, jeśli chodzi o wyższą półkę cenową. Tam króluje Apple wraz ze swoim iPhonem oraz Sony z serią Compact. Ten drugi japoński producent wraz z wypuszczeniem nowych telefonów pod szyldem litery X, musiał również pokazać nowy, pomniejszony model z tej rodziny. Tak też powstała Xperia X Compact, która wywołała u mnie entuzjastyczne odczucia, które zostały przytłumione przez zawyżoną cenę.

Zacznijmy test w niestandardowy sposób, bo od środka, czyli od podania specyfikacji technicznej, która może niektórych zdziwić. Seria Compact szczyciła się do tej pory telefonami z tymi samymi (lub w sporym procencie identycznymi) specyfikacjami, co duże wersje Xperia, które posiadały zwykle najszybsze procesory na rynku. Tutaj w sumie X Compact ma ten sam chip co większa edycja, ale spójrzcie na nią sami i zdecydujcie, czy wydalibyście 2000 złotych za telefon z takimi bebechami.

  • Wymiary: 129 × 65 × 9,5 mm
  • Waga: 135 g
  • Wyświetlacz: TRILUMINOS o przekątnej 4,6 cala i rozdzielczości HD 720p
  • Procesor: Qualcomm Snapdragon™ 650
  • Procesor graficzny: Adreno 510
  • Pamięć RAM: 3 GB
  • Pamięć wewnętrzna: 32 GB eMMC oraz do 256 GB dzięki karcie MicroSD
  • Tylny aparat: 23 MP, f/2.0, laserowy autofocus z systemem detekcją fazy, obiektyw z ogniskową 24mm, nagrywanie w 1080p w 60 kl/s.
  • Przedni aparat: Obiektyw szerokokątny o ogniskowej 25 mm i przysłonie f/2.4
  • Bateria: 2700 mAh
  • Sieci: GSM GPRS/EDGE (2G); UMTS HSPA+ (3G); LTE (4G) kat. 6
  • Inne: Czytnik linii papilarnych, USB typu C, NFC, Bluetooth w wersji 4.2, głośniki stereo umiejscowione z przodu telefonu, system Android M

Bądźmy ze sobą szczerzy, specyfikacja nie powala. Proszę jednak nie myśleć, iż uważam jednostkę Snapdragon 650 za słabą. Jednakże w tych czasach konkurencja jest naprawdę zacięta i Sony mając na uwadze inwazję chińskich telefonów, powinno zainwestować w lepszy chip przy okazji Xperia X Compact. Chińczycy tupią wielu ogromnym producentom telefonów po piętach, wypuszczając w świat bardzo tanie, a także solidne urządzenia. W smartfonie wartym nieco mniej niż tysiąc złotych znajdziemy często taki sam procesor lub odpowiednik z podobną mocą. Tutaj mamy do czynienia z urządzeniem wycenionym na 2000 złotych, co samo w sobie rodzi pewne wnioski. Jest jeszcze sporo elementów, które nie uzasadniają wysokiej kwoty X Compact, które poznacie, czytając dalszą część tego testu.

Mały i przez to jak wygodny!

Pierwsze co rzuca się w oczy, zaraz po wyjęciu Xperia X Compact z pudełka, to jego wykonanie, które cieszy pod względem wyglądu. Smartfon w wersji białej, którą otrzymałem do testów, bardzo mi się spodobał i prezentował się naprawdę świetnie. Zawiodłem się jednak w momencie, gdy potrzymałem telefon w ręce i okazało się, że jego tylną część wykonana została w całości z bardzo błyszczącego plastiku, jedynie imitującego szkło. W dodatku między klapką, a pozostałymi fragmentami obudowy znajdują się niewielkie szczeliny, które po dłuższym czasie ciężko będzie utrzymać w porządku.

Po uruchomieniu smartfona, zrozumiałem jednak, czemu potrzebne są jeszcze na rynku urządzenia z mniej niż 5-calowym ekranem. Po dłuższym korzystaniu z większych telefonów, odkryłem jak taki maluszek, może być bardzo wygodnym rozwiązaniem. Obsługa jedną ręką nie stanowiła dla mnie większego problemu i sięganie nawet w najdalsze kąty ekranu kciukiem, było dla mnie czymś niezwykłym. Jedynym elementem uwłaczającym wygodzie użytkowania, jest umiejscowienie przycisku regulacji głośności, który zlokalizowany został poniżej przycisku blokady ekranu, czyli w dolnej części prawej strony konstrukcji. Sięgnięcie go w normalny sposób jedną ręką graniczy z cudem. Wadę tę nadrabia za to pojawienie się fizycznego przycisku do wyzwolenia migawki aparatu, co cieszy, a przy okazji potrafi lepiej kontrolować cały kadr podczas tworzenia fotografii.

Świetny ekran oraz czyste oprogramowanie

Jeśli chodzi o software Xperia X Compact, to Sony poszło w jego przypadku w dobrą stronę. Oprogramowanie stosowane w starszych modelach smartfonów tego producenta, kojarzą mi się raczej z mało schludnymi, a w dodatku potężnie obciążały urządzenia. X Compact może się jednak pochwalić systemem przypominającym czystą wersję Androida, bez większych udziwnień. Tutejsza nakładka naprawdę niewiele się różni od „stockowego Andka” i dodane zostały tu jedynie drobnostki, typu możliwość włączenia ekranu przez jego dwukrotne stuknięcie.

Widać jednak, że jest to telefon Sony po aplikacjach, które zostały na niego wgrane i szczególne pochwały należą się odtwarzaczowi muzyki, galerii czy oprogramowaniu od wideo. W szczególności pierwszy wymieniony tu soft powala ilością zaimplementowanych możliwości (wykrywa słowa piosenki, a także samemu pobiera okładki płyt) i szczerze żałuję, że Sony nie udostępnia go szerszej publice na Google Play. Aplikacja wideo również zaskoczyła mnie możliwością wyświetlania programu telewizyjnego.

Zapomniałem wspomnieć o samym wyświetlaczu, charakteryzującym się rozdzielczością HD (720×1280 pikseli), co przy ekranie o przekątnej 4,6 cala daje nam zagęszczenie pikseli rzędu 319 pikseli na cal. Generalnie ta część telefonu spisuje naprawdę dobrze, a niezbyt wygórowana rozdzielczość pozwala zaoszczędzić urządzeniu nieco baterii. Wyświetlacz Xperia X Compact jest bardzo ostry, ma świetny kontrast i dobre kąty widzenia, a i kolory zrobią na wielu osobach wrażenie.

Snapdragon 650 w praniu

Przejdźmy wreszcie do wydajności, która dzięki jednostce Snapdragon 650 jest naprawdę dobra. Smartfon świetnie radził sobie z aplikacjami, które uruchamiały się na nim bardzo szybko, a dzięki 3 GB pamięci RAM multitasking stał na naprawdę wysokim poziomie. Owszem, czasem zdarzały mi się jakieś pojedyncze ścięcia, ale ciężko znaleźć mi w ich przypadku winowajcę, bo być może jest to nie kwestia procesora, a optymalizacji niektórych programów.

Jeśli chodzi o gry, to Adreno 510 sprawdza się wyśmienicie również tutaj. Nie miałem problemu z większością produkcji, nawet z tymi bardziej wymagającymi. Mogłem grać w nie przy zadowalającej ilości klatek na sekundę i bez większych zadyszek.

Jedyne, do czego mogę się w tej kwestii przyczepić, to straszne nagrzewanie się Xperia X Compact. Podczas grania urządzenie stawało się naprawdę gorące, a czasem zjawisko to pojawiało się nawet podczas zwykłego, niezbyt obciążającego korzystania, co tym bardziej mnie zdziwiło. Ciężko mi powiedzieć, co jest winowajcą tego zjawiska, ale jego obecność zdecydowanie nie cieszy.

Multimedialnie i kompaktowo

Telefon zdziwił mnie za to w kwestii konsumpcji multimediów maści wszelakiej. Sony zdecydowało się na implementację kombinacji głośników stereo oraz umiejscowienie ich przy ekranie. To naprawdę świetna rzecz i aż dziw mnie bierze, że inni producenci tak rzadko z niej korzystają. Niestety, sam fakt chwalić mogę, ale jakość głośników z Xperia X Compact nie powala. Jest dobrze, oglądanie filmików na YouTube było stosunkowo przyjemne. Słychać jednak pewne zniekształcenia, a przy okazji ciężko nie zarzucić tutejszemu nagłośnieniu faktu, że jest okropnie ciche. Autobusowi DJ-e będą niepocieszeni.

Po podłączeniu słuchawek jest już zdecydowanie lepiej i w tym przypadku jakość audio naprawdę cieszy. Słuchanie muzyki w ten sposób było bardzo przyjemne i ciężko zarzucić mi tu coś szczególnego.

O aparatach słów kilka

A co z aparatem, którym Sony tak często chwali się w marketingowych sloganach? Zarówno ten tylni, jak i ten przedni działają na poziomie. Tylny sensor oraz jego matryca o rozdzielczości 23 MP pozwalają tworzyć bardzo szczegółowe fotografie. Autofocus łapie ostrość bardzo szybko i kiedy już ustawi się na jakimś punkcie, to nie odpuszcza mu, nawet jeśli sami znajdujemy się w ruchu. W gorszych warunkach oświetleniowych nie jest już tak kolorowo. Pojawia się spora ilość szumów czy innych zniekształceń utrudniających robienie zdjęć, chociażby w nocy.

Przednia kamerka robi dobre selfiaki i generalnie zdjęcia uzyskane przy jej pomocy są zadowalające. Uważajcie jednak ponownie na gorsze warunki oświetleniowe, bo ten aparat nie domaga w tej kwestii, tak samo jak jego brat znajdujący się po drugiej stronie.

W kwestii tworzenia wideo warto zaznaczyć na wstępie, że telefon oferuje jedynie nagrywanie w rozdzielczości 1080p z 60 klatkami na sekundę. Nie ma Ultra HD czy możliwości tworzenia nagrań w zwolnionym tempie, co zmartwi niektórych amatorów filmików. Poza tym kamera jako taka spisuje się świetnie. Sensor szybko i automatycznie łapie ostrość, a stabilizacja obrazu działa w zasługujący na pochwałę sposób. Na poniższym materiale wideo widać lekkie drgania podczas ruchu, ale ogólne działanie i tak mnie zadowoliło.

Bateria na plus!

Na ogromny plus należy także zaliczyć baterię która, choć nie szczyci się potężną pojemnością, to takie rzeczy, jak zastosowanie niezbyt wymagającej jednostki oraz niewygórowanej rozdzielczości wyświetlacza, pozwalają zwiększyć jej czas działania. Akumulator trzyma prawie półtora dnia przy bardziej intensywnym użytkowaniu i niemalże trzy doby przy mniejszym stresie. Xperia X Compact wyposażona została również w funkcję, która uczy się naszych nawyków ładowania i jeśli często zostawiamy telefon na noc, to ostatnie kilkanaście procent zostanie „dopchane” w wyliczoną przez algorytm ilość minut przed naszą pobudką. To przydatna rzecz, która zwiększy żywotność ogniw.

Parę drobnostek na koniec

Jakość połączeń, a także działanie takich rzeczy jak Bluetooth czy GPS można uznać za prawidłowe. Nie napotkałem dziwnych i nagłych rozłączeń, a konwersacje przebiegały w zadowalający sposób. Moi rozmówcy nie narzekali także na to, jak mnie słychać, stąd śmiem twierdzić, iż mikrofon dobrze się sprawuje.

Na koniec zostawiłem dwie drobnostki. Czytnik linii papilarnych znajduje się w klawiszu, służącym do odblokowywania telefonu i nie jest on aktywny. Trzeba zatem nacisnąć guzik, żeby element ten mógł zadziałać. Skaner działa bardzo dobrze i rzadko kiedy odmawiał mi posłuszeństwa. Drugą rzeczą, o której chciałbym wspomnieć, to brak wodoodporności X Compact, co w rodzinie Xperia jest rzeczą niecodzienną. Zapomnijcie o kąpaniu się z telefonem czy przypadkowym zalaniom. Smartfon tego po prostu nie wytrzyma.

Xperia X Compact – czy warto?

Sony Xperia X Compact to naprawdę dobry telefon, a w zasadzie w swoim rozmiarze jest on praktycznie bezkonkurencyjny. Inne firmy odeszły już od wypuszczania mniejszych urządzeń. Nie znaczy to jednak, że zakup tego smartfona jest opłacalny. Mamy tu bowiem do czynienia ze sprzętem wartym prawie 2000 złotych. Sony nie udowodniło mi w trakcie mojego okresu testowego, że jest to rozsądna wycena. Ta półka cenowa zarezerwowana jest dla urządzeń premium lub ponadprzeciętnych średniaków. Xperia X Compact staje tutaj w szranki z takimi modelami jak Huawei P9, Honor 8, OnePlus 3 czy Samsung Galaxy S6 i pokonują one ten telefon w wielu aspektach, zaczynając na wydajności, a kończąc np. na aparacie. Ba! Nawet Xperia Z5 Compact, obecnie oczywiście drastycznie tańsza, jest lepsza pod wieloma względami.

Komu zatem mogę polecić Xperia X Compact? Osobom, które naprawdę potrzebują małego smartfona i mają dość korzystania z 5-calowych lub większych ekranów. Posiadaczom poprzednich Compactów, a także całej reszcie radzę jednak poczekać, aż urządzenie stanieje, a to mam nadzieję, że nastąpi stosunkowo szybko. Xperia X Compact nie jest bowiem złym telefonem… została po prostu źle wyceniona.