Większy znaczy lepszy? Zasada ta nie zawsze ma dobre odzwierciedlenie w technologii, chociaż gdy idzie o segment telewizorów faktycznie dodatkowe cale przy niewygórowanej cenie zawsze cieszą. Tegoroczna seria 5’ta płaskich ekranów Samsunga, skierowana do mniej zamożnych nabywców, przywraca nietypową przekątną matrycy jaką jest 43’.

Telewizor Samsung UE43J5600 wyposażono w matrycę o przekątnej 43 cale, która podobnie jak standard 37 cali, jest dziś rozmiarem rzadko spotykanym, bowiem aby uprościć życie konsumentom i fabrykom w szczególności, producenci postawili niemal wyłącznie na parzyste wartości. Za UE43J5600 przyjdzie nam zapłacić w granicach 2000zł, co jak za tak duży ekran wydaje się naprawdę niewygórowaną ceną. Zatem gdzie tkwi haczyk?

UE43J5600 wyposażono w LED’ową matrycę o natywnej rozdzielczości 1920×1080, zaś względem odświeżania rozwiązanie popularne w zeszłorocznych modelach  o nazwie Clear Motion Rate 100 Hz zastąpiono technologią Picture Quality Index 400, która faktycznie wnosi wiele do jakości wyświetlanego obrazu. Ponadto producent zainwestował w pełen pakiet usprawnień począwszy od Micro Dimming Pro, Wide Color Enhancer Plus, czujnik oświetlenia zewnętrznego, a kończąc na Hypereal Picture Engine. Zwykłemu konsumentowi nic to nie mówi, jednak w praktyce zapewnia należytą jakość i także pełną kontrolę nad wyświetlanym obrazem – ostrością, balansem barw, ręcznym ustawianiem filtrów oraz szczegółową kalibracją.

Niestety sporym minusem matrycy jest nierównomierność podświetlania, gdyż znaczące różnice było widać z prawej, lewej oraz góry ekranu. Podczas seansu oraz dynamicznej gry nie zauważymy jednak aż tak bardzo wspomnianych różnic. Problemy mogą pojawić się jedynie jeśli zechcecie posłużyć się ekranem np. do retuszu zdjęć lub innych zdań związanych z edycją grafiki – choć telewizor nie powstał z myślą o zadaniach biurowych, to też ten punkt należy zaliczyć tylko do ciekawostek.

UE43J5600

Domyślnie wyświetlane barwy są bardzo żywe, czasem nawet nieco przesycone, zaś fabryczne ustawienie jasności może wręcz bić po oczach, co w grach jest niezbyt wskazane. W moim odczuciu matryca Samsunga zachowuje się podobnie jak te stosowane kiedyś w monitorach DEL z ekranami IPS – przedobrzenie w nasyceniu kolorów jest widoczne. Oczywiście z pomocą przychodzi ręczna i bardzo szczegółowa kalibracja, pozwalająca dostosować obraz do własnych preferencji. Dzięki rozwiązaniu Micro Dimming Pro kontrast jakim pochwali się UE43J5600 wprawi w zakłopotanie konkurencję, gdyż szczególnie czerń wypada znakomicie. Słowem jeszcze trzeba napomnieć o responsywności matrycy, czyli tzw. Input Lag w kontekście gier – ta stoi na całkiem dobrym poziomie i powinna zadowolić przeciętnych posiadaczy konsol.

Gdy idzie o wzornictwo dolna półka telewizorów coraz bardziej zbliża się do modeli topowych. UE43J5600 to przede wszystkim cienka ramka okalająca ekran, wąska obudowa, skrzętnie ukryte wejścia Audio/Video, znany już dobrze mały joistik do nawigacji z tyłu obudowy, oraz prosta, solidna noga, nieco wygięta i wyglądająca jakby wykonano ją z metalu. Niestety obudowa jest statyczna, nie można odchylać jej w żadną stronę, choć na szczęście o standardzie VESA, czyli montażu naściennym z użyciem odpowiedniego stelaża nie zapomniano. Słowem telewizor prezentuje się znakomicie. Lekko ascetyczna obudowa została wykonana z bardzo dobrej jakości materiałów z dochowaniem przywiązania do szczegółów specyficznym dla topowych modeli Samsunga. Jedynie trochę rozczarowuje pilot, przypominający tańsze rozwiązania, szczególnie ujawniając swoje ułomności podczas korzystania z przeglądarki oraz innych multimediów.

UE43J5600_samsung

Użytkownik do dyspozycji ma odpowiednio trzy HDMI, dwa USB w tym jeden dedykowany dla kamerki, złącza komponentowe i przejściówkę EURO/SCART (niespotykane już w najnowszych topowych modelach), wejście LAN RJ45, wyjście audio Jack plus cyfrowe wyjście optyczne. Miłym dodatkiem jest moduł Wi-Fi, szalenie istotny przy pełnym wykorzystaniu opcji Smart TV oraz port rozszerzeń Common Interface przydatny w wypadku korzystania z usług telewizji cyfrowej. Wewnątrz obudowa skrywa jeszcze dwa głośniki o łącznej mocy 20W, zaś moduł audio certyfikowany jest następującymi standardami: Dolby Digital Plus, DTS Premium Sound 5.1, TV SoundConnect, Wallmount Sound Mode, Multiroom Link. Jeśli pytacie o faktyczną jakość dźwięku, UE43J5600 gra bardzo przestrzennie, ale basu raczej nie uświadczymy. Najważniejsze że głośniki zabrzmią wyraźnie nawet przy wyższych wartościach głośności, prezentując bardzo dobry poziom, a ponadto wyjście audio jack także przenosi dźwięki czysto i bez irytujących zniekształceń.

Jak pewne zauważyliście telewizor oferuje wspomnianą opcję Smart TV – dostęp do multimediów takich jak Ipla, YouTube, usługa TVP, przeglądarka Internetowa, stream gier, itd. Co więcej oprogramowanie UE43J5600 ma za zadanie wpierać urządzenia przenośne, od dysków po pendrive’y,  jak również smarftony i tablety bazujące na Androidzie tudzież iOS, choć przy wykorzystaniu programów firm tzw. third party Nokia Lumia także posłuży jako pilot, jednakże bywa przy tym czasem nieco zgrzytów. Korzystanie z tabletu lub telefonu może być nawet nader wskazane, gdyż tradycyjny pilot wydaje się zbyt toporny do zarządzania bogatą ofertą multimediów.

UE43J5600_remote

W ogarnięciu całego wachlarza opcji ma pomóc system Tizen, obecny również w tańszych konstrukcjach, napędzany w tym modelu nowym cztero-rdzeniowym procesorem. Pełna multimedialność ujawnia się także w obsłudze materiałów audio oraz filmów w jakości Full HD, przenoszonych na urządzeniach mobilnych. Testowany Samsung poradził sobie z sporą ilością różnych formatów, nawet tych odznaczających się wysokim współczynnikiem kompresji danych przy jakości 720p i 1080p. Jedyne co można zarzucić to pewna ślamazarność reakcji interfejsu, albowiem zdarzały się dłuższe przestoje w dogrywaniu danych lub ładowaniu aplikacji, plus analizowany model oferował jedynie język angielski systemu, co powodowało problemy w wyświetlaniu znaków polskich podczas seansu.

Największą, najbardziej dotkliwą wadą telewizora Samsung UE43J5600 jest jego słaba dostępność. Doskwiera to niezmiernie, bowiem jest to sprzęt wart polecenia. Na tle szerokiej gamy produktów to wyjątkowa perełka godna uwagi, gdyż w granicach 2000 zł, gdzie jeszcze dominują ekrany o przekątnej 32’ lub bezczelnie okrojone z wielu funkcji 40’tki, otrzymujemy ważący nieco ponad 7kg telewizor, o szerokim wachlarzu możliwości, przy relatywnie sensownym zużyciu energii – przeciętny pobór w granicach 55W (klasa energetyczna A+). Brak technologii 3D czy lekko wygiętej matrycy absolutnie w niczym nie przeszkadza, zamiast tego otrzymujemy pełną multimedialność. Co więcej całość to prosta, elegancka i dobrze wykonana forma, skrywająca przyzwoitą matrycę, która mimo kilku drobnych wad zadowoli poziomem personalizacji obrazu miłośników kina oraz entuzjastów elektronicznej rozrywki. Po odpowiedniej kalibracji nie znajdziemy w tym segmencie równie dobrze „święcącego” telewizora.