Be quiet! to bardzo znany producent między innymi zasilaczy. Cechują się one znakomitą jakością, cichym działaniem i dobrym wyglądem. Czy w przypadku serii Power Zone nic się nie zmieniło?

Zasilacz zapakowany jest w karton utrzymany w kolorach standardowych dla be quiet!. Do sprzętu producent dołącza kabel zasilający, instrukcję, śrubki oraz wyciszające gumy. Instrukcja zawiera długi spis zalet, produkt opisano w języku polskim co jest bardzo miłą rzeczą. Gumy pozwalają na eliminację ewentualnych drgań powstających podczas pracy sprzętu. Producent udziela aż 5 lat gwarancji na Power Zone.

Zasilacz to kolejny produkt be quiet!, który otrzymał odznaczenie reddot award – moim zdaniem bardzo słusznie. Prezentuje się przepięknie. Power Zone ma wymiary 86 mm x 150 mm x 175 mm i waży 1,86 kg. Jest on dłuższy od większości konstrukcji – może nie zmieścić się w obudowach dla płyt głównych mini-ATX lub micro-ITX. Obudowa, w miejscach, które nie posiadają „wybrzuszeń” jest średnio podatna na odciski palców. Po bokach znajduje się napis Power Zone wraz z ozdobnikami. Na górze jest wentylator Silent Wings 135 mm wraz z nietypowym grillem. Tył zasilacz to plaster miodu wraz z dodatkiem w postaci poziomych pasków. Jest tam także miejsce na kabel zasilający oraz włącznik. Na spodzie znajduje się tabliczka znamionowa. Power Zone posiada jedną linię +12V, którą można obciążyć 54 A (648 W). Linię +3,3V oraz +5V można obciążyć po 25 A, łącznie 140 W. Moc szczytowa wynosi 700 W. Zasilacz jest w pełni modularny – bezpośrednio z zasilacza nie wychodzi żadna wiązka kabli. Jest to znakomite rozwiązanie, duży plus dla be quiet!. Dołączyć za to można całe mnóstwo dodatkowych przewodów. Do dyspozycji mamy następujące wiązki: ATX12V 20+4 pin (60 cm), CPU 4+4 pin (70 cm), cztery PCI-E 6+2 pin (50 cm), trzy Molex i 3 pin (60 cm do pierwszej wtyczki, odległość pomiędzy kolejnymi wynosi 15 cm), 2x SATA, 2x Molex, fdd (55 cm do pierwszej wtyczki, odległość pomiędzy kolejnymi wynosi 15 cm), 4x SATA (55 cm do pierwszej wtyczki, odległość pomiędzy kolejnymi wynosi 15 cm) oraz 2x SATA, 2x Molex (55 cm do pierwszej wtyczki, odległość pomiędzy kolejnymi wynosi 15 cm). Bardzo ciekawym pomysłem są specjalne wtyczki dla wentylatorów, choć szkoda, że nie można tam podłączyć śmigieł 4 pin. Fajnie też wypadają mieszane wiązki SATA+Molex. Kable są stosunkowo długie oraz elastyczne.

Tutaj powinny być zdjęcia wnętrza, ale cóż, nie tym razem. Dziwiłem się, że zasilacz nie posiada plomby na śrubach (posiada ją jednak po drugiej stronie), ale stało się jasne dlaczego – jedna z nich jest tak mocno przykręcona, że ruszenie jej z miejsca jest niewykonalne. Może to wina braku siłowni, ale ja nie byłem w stanie jej odkręcić.

Jak już wspomniałem, za chłodzenie odpowiada 135 mm wentylator Silent Wings, czyli jeden z najlepszych firmy be quiet!. Posiada on łożysko FDB (dynamiczne łożysko olejowe), maksymalnie kręci się z prędkością 2600 RPM generując przy tym hałas na poziomie 33,5 dBA, czyli całkiem wysoki. Zasilacz posiada technologię COOL*OFF. Wentylator pracuje przez 3 minuty od momentu wyłączenia komputera. Pomaga to w odprowadzeniu ciepła, które nagromadziło się w zasilaczu. Power Zone posiada następujące zabezpieczenia: OVP (zabezpieczenie przed zbyt wysokim napięciem na wyjściu), OPP (zabezpieczenie przed przeciążeniem), OTP (zabezpieczenie przed przegrzaniem zasilacza), SCP (zabezpieczenie przeciwzwarciowe), OCP (zabezpieczenie przed przeciążeniem stabilizatora), UVP (zabezpieczenie przed zbyt niskim napięciem na wyjściu). Jest on także zgodny z normami  ATX12V 2.4 i EPS12V 2.92 oraz z procesorami Intel Haswell. Jego czas pracy został określony na ponad 100 tysięcy godzin. Ciekawa sprawa jest z odznaczeniem 80 Plus – strona producenta oraz pudełko podają, ze jest to wersja Bronze, podczas gdy na stronie przyznającej owe odznaczenie pisze, że jest to wersja Silver.

Testy i podsumowanie

Norma ATX:

  • 3.3V +/- 5% 3.14V – 3.46V
  • 5V +/- 5% 4.75V – 5.25V
  • 12V +/- 5% 11.40V – 12.60V

Napięcia oczywiście mieszczą się w normie. Po testach widać, że wraz z obciążeniem ich zmiana jest mała. Zasilacz działa cichutko zarówno w spoczynku jak i pod obciążeniem (należy mieć na uwadze, że platforma nie była w stanie obciążyć zasilacza w 100%). Jedyny mankament dotyczy startu komputera – wtedy dosłownie przez sekundę wentylator kręci się szybciej, ale zaraz po tym wraca do małych obrotów. Power Zone posiada odznaczenie 80 Plus Silver (a nie Bronze, jak podaje strona be quiet!), czyli dla obciążenia 10% sprawność wynosi 83,18%, dla 20%- 87,94, 50%- 89,34% a dla 100% sprawność wynosi 85,37%.

Power Zone 650W kosztuje około 430 zł co czyni go jedną z droższych konstrukcji. Jednakże taka kwota jest w pełni uzasadniona. Zasilacz stabilnie trzyma napięcia, jest cichy, w pełni modularny, posiada odznaczenie 80 Plus Silver oraz mocną linię +12V. Dodatkowo całkiem nieźle się prezentuje. Jeśli więc szukacie czegoś bliskiego ideałowi to zdecydowanie polecam ten zakup.