Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne podczas wyboru jakiegokolwiek produktu. Jeśli ten nie przykuje naszej uwagi chociażby wyglądem, to zapewne nie pofatygujemy się, by sprawdzić go dokładniej. Devastator sprawia naprawdę dobre pierwsze wrażenie, ale jak wygląda kwestia pozostałych aspektów tego zestawu?

Opakowanie

Zazwyczaj właśnie na nim po raz pierwszy widzimy urządzenie. Przechadzając się po różnorakich sklepach, czy chociażby szukając interesujących nas produktów w internecie. CM Storm prezentuje nam na opakowaniu oba urządzenie wchodzące w skład zestawu Devastator 3 – myszkę oraz klawiaturę. Oczywiście na samym kartonie nie zabrakło również informacji o dostępności różnych kolorów podświetlenia czy chociażby krótkiego opisu zestawu. W środku oprócz klawiatury i myszy znajdziemy jedynie krótką ulotkę, z wyodrębnionymi skrótami klawiszowymi produktów. Czas wyciągnąć te cacka.

Wygląd

Jak już wspominałem, urządzenia te robią naprawdę dobre pierwsze wrażenie. Mysz i klawiatura mają futurystyczny design, który mnie osobiście się podoba. Szczególnie w przypadku myszy, kiedy to czarny matowy plastik obudowy kontrastuje z kolorowymi paskami czy kółkiem myszy. Gryzoń ten ma w sumie 6 przycisków z których wyróżniamy: 2 przyciski główne i rolkę, przycisk zmiany podświetlenia oraz dwa boczne. Oprócz tego warto tutaj wspomnieć o ściętej obudowie myszy, której dokładnie przyjrzymy się podczas omawiania ergonomii.  Czas przejść do kolejnej części  zestawu – klawiatura wygląda na masywną i solidną. Plastik jest naprawdę konkretnej wysokości. Niestety, mimo wysokiego skoku przycisków jest to tylko membrana. Pod spodem znajdziemy 4 gumowe podkładki, które mają zapobiegać przesuwaniu. Niestety, kiedy rozstawimy stopki by podnieść całą konstrukcję to tracimy dwie gumki gdyż te nie są pokryte żadną substancją antypoślizgową. Klawiatura jest pełnowymiarowa i co do layoutu to można przyczepić się tutaj do przycisku enter, który jest mały i bardziej przypomina standardowego shifta. Oprócz standardowych przycisków  mamy tutaj też jeden służący zarządzaniu podświetleniem oraz dedykowane przyciski multimedialne.

Ergonomia

Na klawiaturze pisało się całkiem dobrze, jak na membranę. Skok przycisków jest wysoki, przez co droga, którą musi przebyć guzik do aktywacji jest całkiem długa, ale do przeżycia. Na szczęście bardzo szybko wracają one do swojego standardowego położenia. O enterze już wspominałem, więc to chyba tyle w kwestii standardowych przycisków. Te multimedialne są trochę nieszczęśliwie umiejscowione. Pomijając, że latają na wszystkie strony, co często uniemożliwia ich naciśnięcie. Zazwyczaj często korzystam z takiej funkcjonalności, to w przypadku tej klawiatury po prostu o tym zapominałem.

Myszka jest już trochę gorsza. Te niefortunne obcięcia końcówki wpływają negatywnie na użytkowników palm gripu i bardzo niewygodnie mi się z niej korzystało. Przyciski były całkiem przyjemne, przynajmniej jeśli mówimy o tych głównych. Boczne nie są już takie dobre.  Przynajmniej ślizg był całkiem przyjemny mimo 4 małych ślizgaczy na spodzie.

Precyzja

Im bardziej jednak zagłębiam się w test tych sprzętów, tym więcej zauważam braków w ich konstrukcji. Chociaż ciężko doczepić się tutaj do klawiatury, to jednak myszka, a dokładnie jej sensor ,woła o pomstę do nieba… W tym przypadku ciężko mówić o jakiejkolwiek precyzji, strasznie dotkliwym zjawiskiem jest tutaj akceleracja. Myszka zależnie od prędkości poruszania różnie oddaje nasze ruchy.  Co jest bardzo irytujące i dyskwalifikuje ją w rozgrywkach profesjonalnych. Ogólnie kursor podczas zwykłego używania sprawia wrażenie „pływania” – jest to strasznie dziwne i oczywiście niepożądane zjawisko. Kolejnym dziwnym zabiegiem jest umiejscowienie na grzbiecie guzika do zmiany efektu podświetlenia zamiast zmiany dpi… jeszcze jakby chociaż jedno łączyło się z drugim. Niestety nie i choć zmiana dpi jest możliwa, to przy okazji strasznie utrudniona. Odbywa się na zasadzie połączenia jednego z bocznych przycisków i tego właśnie guzika podświetlenia.

Podsumowanie

Te kilka słów na zakończenie w moich testach najczęściej odnoszą się do opłacalności zakupu danego sprzętu, czy też zestawu jak w tym wypadku. Szczerze powiedziawszy w cenie 130 złotych za ten zestaw, nie ma co oczekiwać na wodotryski. Jednak nie ma też wielkiej tragedii. Przyznam się, że moja ocena w tym wypadku jest ostra, jednak w pełni uzasadniona. Jak dla mnie najlepszym wyborem przy zakupie Devastatora jest korzystanie z samej klawiatury i rzucenie myszki w kąt…

promocja