Roccat Kave XTD to pierwszy headset tego producenta, jaki dane mi było testować. Miałem spore obawy – rzadko się zdarza, by firma była dobra we wszystkim, a skoro Roccat robi świetne gamingowe myszy, to na logikę wynika, że limit jakości mogli już wyczerpać. Czy moje obawy się potwierdziły?

Design i wykonanie

Headset otrzymałem w estetycznym, rzucającym się w oczy opakowaniu. W środku jak zwykle – trochę promocyjnej makulatury i oczywiście gwóźdź programu – słuchawki. W oczy od razu rzucił mi się bladoniebieski, długi kabel. Estetycznie ciekawie komponuje się z logo producenta w tym samym kolorze, umieszczonym po bokach słuchawek. Niestety, tu pojawia się pierwszy zgrzyt: przewód nie jest zabezpieczony materiałowym oplotem, a jedynie gumą. Wprawdzie wygląda to całkiem solidnie, jednak w zestawach z tej półki cenowej (~250-300 zł) tkanina jest raczej standardem – szkoda, że Roccat nie pokusił się o jej dodanie.

Sam headset wygląda bardzo solidnie. Zarówno pałąk, jak i same słuchawki wykonano głównie z matowego plastiku, dodając jedynie miejscami elementy błyszczące. Pomimo faktu, że zestaw jest lekki, wszystko jest w nim ściśle i elegancko spasowane, sprawiając wrażenie solidnego i trwałego produktu. Trochę nietypowo wypadają nauszniki i poduszeczka na pałąku – pokryte są nie, jak w większości przypadków, materiałem skóropodobnym, ale delikatną i przyjemną w dotyku tkaniną. Muszę przyznać, że byłem zadziwiony, jak pozytywnie wpłynęło to na wygodę.

Mikrofon został umieszczony na plastikowym „wysięgniku”. Nie ma tu możliwości dostosowania jego odległości od ust, wszystko ustawione jest na sztywno. Jak się jednak przekonacie za chwilę, nie stanowi to większego problemu.

Ogólnie Kave XTD sprawiają bardzo pozytywne wrażenie wizualne. Nie są zbyt pretensjonalne, ale mają ten delikatny sznyt, tworzący własną tożsamość sprzętu.

2

Dźwięk

Miałem okazję testować Roccat Kave XTD w wersji stereo (dostępna jest też znacznie droższa opcja 5.1). Muszę niestety przyznać, że moje wrażenia są dosyć mieszane. Po pierwsze, słuchawki należą do raczej cichych. Aby uzyskać optymalny poziom głośności, musiałem ustawić pokrętło gdzieś między połową a trzema-czwartymi. Wspomnę tylko, że nie należę do miłośników bardzo głośnej muzyki, więc zwolennicy bombardowania bębenków decybelami mogą się poczuć zawiedzeni. Problematyczny jest też profil dźwięku headsetu. Otóż o ile średnie tony oddane są sprawnie i wyraźnie, o tyle Kave XTD ma spory problem z odgłosami z obu krańców skali. W konsekwencji zarówno mocniejsze basy, jak i delikatne dźwięki wysokie są mało słyszalne, nikną wśród reszty i po prostu czuć ich brak. Szczególnie odczuwalne jest to w utworach o dużej różnorodności dźwiękowej, gdy proste zwiększenie głośności nie rozwiązuje sprawy. Wtedy Kave XTD zmuszały mnie do istnego żonglowania ustawieniami equalizera – a chyba nie o to chodzi. Wspomnę tylko, że aby uzyskać względnie dobre rezultaty, dźwięki niskie i wysokie musiałem podbić o ponad 30%.

Pochwalić za to muszę to, jak słuchawki radzą sobie z separacją poszczególnych tonów. Dzięki temu dźwięk jest żywy i soczysty, nie mamy wrażenia nieprzyjemnego chaosu i pomieszania, co ma miejsce w niektórych tańszych headsetach.

3

Mikrofon

Tutaj z kolei Roccat spisał się na solidną czwórkę z plusem. Jakość zbieranego przez headset mikrofonu dźwięku znacznie przewyższa to, co oferują zestawy konkurencji. Choć trudno tu o jakiekolwiek porównania do wyspecjalizowanego sprzętu nagrywającego, głos jest dosyć czysty i lekko tylko zniekształcony. W innych headsetach bywało też, że nagrywana mowa była później bardzo cicha. Tu jest wręcz przeciwnie – by nie wychodzić poza skalę, musiałem zmniejszyć czułość mikrofonu do 40%, co daje jeszcze spory zapas. Dlaczego więc „tylko” czwórka z plusem, zapytacie? Z dwóch powodów. Pierwszy to fakt, że mikrofon zbiera sporo szumu. Racja, jest to szum jednolity i prosty do wyeliminowania w programie typu Audacity, jednak jeśli chcielibyśmy bawić się w streamy, trzeba się z tym szumieniem w tle liczyć. Drugi powód to konkurencja w postaci Gamdias Eros (wersja 1). Mimo upływu czasu, mikrofon zastosowany w tym całkiem tanim headsecie wciąż pozostaje dla mnie wzorem w tym segmencie. Kave XTD plasuje się z kolei gdzieś pomiędzy innymi headsetami a właśnie Erosem.

4

Werdykt

Jak na słuchawki gamingowe, mające służyć głównie do grania i komunikacji głosowej, Roccat Kave XTD wypadają bardzo przyzwoicie – są eleganckie, lekkie, wygodne, ładnie separują poszczególne tony. W grach gorszy bas przeszkadza mniej, za to dobry mikrofon jest zdecydowanym atutem. Gorzej jednak, jeśli chcemy za ich pomocą słuchać również muzyki czy oglądać filmy akcji – wtedy wszystkie wady omawianego headsetu zaczną dawać się poważnie we znaki. Czy więc mogę je polecić? Tak, choć jest to raczej ciche „niech będzie…”, a nie wykrzyczane „kupuj w ciemno!”. Źle nie jest, ale lepiej zdecydowanie być mogło.