Ostatnia myszka, którą dane mi było testować, swoją jakością wykonania oraz precyzją wołała o pomstę do nieba. Jednakże udało jej się wywołać na moich ustach szczery uśmiech… W momencie kiedy wymieniałem ją na produkt firmy Genesis a dokładnie na Kryptona 800.

Wiem oczywiście, że tekst ten zabrzmiał jak bardzo słaba reklama, ale zapewniam was, że nie jest to w żadnym wypadku artykuł sponosorowany (a szkoda bo będzie całkiem pozytywny!). Naprawdę zamiana myszki na Kryptona mnie ucieszyła, choć oczywiście nie obyło się bez łyżki dziegciu w tej beczce miodu… O tym oczywiście później. Zabierzmy się za odpakowanie samego gryzonia.

Opakowanie

Mysz przychodzi do nas w praktycznie identycznym pudełku co reszta myszek tej firmy.  Utrzymane w ciemnej kolorystyce z czerwonymi jaskrawymi wstawkami przykuwa uwagę, ale jednak grafika samego produktu nie wyróżnia się specjalnie na tle reszty. Po prawej stronie znajdziemy kilka ważnych cech produktu jak np. informacja o zastosowanym sensorze (PMW 3330), dedykowanym oprogramowaniu, czy ilości programowalnych guzików. Z tyłu grafika z oznaczeniami przycisków, tabelka z dokładniejszymi informacjami oraz oczywiście kilka słów o produkcie w różnych językach. Niestety, w środku nic się nie zmieniło i wciąż mamy do czynienia z tym dziwnie złożonym kartonem, który nie daje się w normalny sposób otworzyć czy zamknąć. Kiedy wreszcie wygramy tą nierówną walkę, to w środku oprócz samej myszki znajdziemy tylko krótką instrukcję.

Wygląd i ergonomia

Podłużna budowa myszy sprzyja szczególnie palm gripowcom. Mysz jest symetryczna, więc będzie pasować zarówno osobom prawo jak i lewo ręcznym. Cały korpus utrzymamy jest w ciemnej kolorystyce i jedynymi elementami, które wyróżniają się na tle reszty są gumowe wstawki na bokach, dwa paski led ukryte za półprzezroczystym plastikiem oraz logo firmy na grzbiecie. Nad wyżej wymienionymi gumowymi bokami znajdują się po dwa boczne przyciski na stronę, które to są bardzo dobrze wyprofilowane i świetnie klikają. Są średnio twarde i choć  nie sprecyzowano przełączników, które się pod nimi kryją te nie sprawiają wrażenia tandety. Dwa główne przyciski oparte są na przełącznikach Omrona, co zapewnia im dobrą wytrzymałość. Niestety najsłabszym punktem jest rolka myszy. Nawet nie tyle ona co jej umiejscowienie. Jest ona nisko osadzona, A zaraz pod nią znajdują  się dwa dodatkowe przyciski, które służą zmianie profili oraz dpi myszy. Niestety szczególnie ten pierwszy jest zbyt mocno wysunięty z obudowy i przeszkadza w klikaniu rolki. Na spodzie znajdują się oczywiście ślizgacze. 5 sztuk rozmieszczonych na krawędziach myszy. Bardzo fajnie wygląda  też sama konstrukcja spodu w kształcie plastra miodu, otaczająca sensor.

A właśnie, sensor!

Sercem gryzonia jest sensor optyczny PWM3330. Lekko okrojona wersja 3360, która to różni się od wyższego modelu prędkością maksymalną oraz rozdzielczością. W teorii osiąga maksymalnie 7200 dpi. Jednakże w tym urządzeniu osiąga on aż 10200 dpi.  W testach  niestety okazało się, że to dzięki interpolacji ten wynik był w ogóle możliwy. Ogółem sensor ma bardzo fajny feeling, szczególnie przy niższej rozdzielczości. Korzystając z oprogramowania możemy płynnie regulować ją co 50. Na raz pod guzikiem dpi mamy dostępne 4 różne wartości.

Oprogramowanie

Jest to oczywiście bardzo fajna sprawa, jednakże są tu pewne niedoskonałości. Zacznijmy więc od omawiania dostępnych funkcji. Mamy dostęp do wszystkich klawiszy, które możemy dowolnie konfigurować, mamy całkiem niezły edytor makr, profili dpi  czy też konfigurację podświetlenia  PRISM. Szkoda jedynie, że wraz z profilem zmianie ulegają jedynie konfigurację przycisków, a rozdzielczość  już nie.  Malutki minus.

Podsumowanie

Hej, koniec końców  jest to kawał dobrego gryzonia! Przy obecnej cenie 185 złotych jest to bardzo fajna opcja zakupowa. Najważniejsza w myszy jest jej ergonomia. Mysz naprawdę fajnie lezy w dłoni i dzięki dobremu sensorowi zapewnia świetną precyzję w grach. Jest to rewelacyjny stosunek ceny do jakości produktu.

promocja