Powiadają, że od przybytku głowa nie boli. To powiedzenie definitywnie sprawdza się w przypadku imprezy Gran Turismo Polonia, organizowanej od lat w Poznaniu, albowiem w tym roku zawrót głowy był wręcz gwarantowany – i to nie z powodu upału. Prócz stałej ramówki, organizatorzy wzbogacili atrakcje o klasyczną wystawę Expo, gdzie pod jednym dachem zgromadzono bardzo drogie, szybkie i luksusowe auta.

Tego dnia, piątkowy poranek przywitał mnie niemiłosiernym upałem, pogarszającym się z godziny na godzinę. Dla każdej normalnie egzystującej jednostki ludzkiej takie warunki są nieakceptowalne. Wykraczają poza zdrowy rozsądek, gdyż nikomu przy zdrowych zmysłach nie chciałoby się prażyć w pełnym słońcu, a już tym bardziej siedzieć za kierownicą auta. Jednak to był specjalny dzień, w którym przyszło mi spotkać się ponownie z grupą zapaleńców, w żyłach których zamiast krwi krąży benzyna o wysokiej zawartości oktanów, zaś każdy wschód słońca celebrują wznoszeniem modłów do włoskich, niemieckich oraz japońskich bogów stali i ognia.

Gran Turismo, czyli ogólnoeuropejska impreza motoryzacyjna, zawitała do Poznania po raz jedenasty, bez zbędnych opóźnień. Nie mogę sobie wyobrazić lepszej inauguracji sezonu letniego nad Wartą. Od lat kierowcy z całej Europy, (ze znaczącą przewagą Skandynawów), obierają za cel stolicę Wielkopolski, bo – nie chwaląc się zbytnio – poznaniacy posiadają jedyny w Polsce tor wyścigowy zdolny zaspokoić głód prędkości, przy jednoczesnym zachowaniu wszelkich standardów bezpieczeństwa. Co czyni tegoroczną edycję tak wyjątkową, że muszę poświęcić jej kilka zdań? Wszakże każdy kolejny rok nie różnił się generalnie zbytnio od poprzedniego. Co jest ekscytującego w oglądaniu ekipy obcokrajowców katujących maszyny warte okrągłe sumki, będące w stanie podreperować budżet niejednej gminy?

gran turismo expo

Po felernych wydarzeniach z 2013 roku, impreza całkowicie przeniosła się na Tor Poznań, co spotkało się z ogólną aprobatą. Od tamtej pory możemy zauważyć pewną metamorfozę, postępującą z roku na rok, chodzi o sukcesywne dążenie do stworzenia najciekawszej imprezy motoryzacyjnej w tej części Europy. Sponsorzy już podchwycili temat, tak więc możemy mówić o namacalnych konkretach. W tym roku baza atrakcji została rozszerzona o wystawę producentów, na której pojawiły się marki, zazwyczaj omijające choćby poznańskie Motor Show. Przez trzy dni, na 3000 metrów kwadratowych powierzchni namiotu ekspozycyjnego, ustawionego na Torze Poznań, zaprezentowało się trzydziestu pięciu wystawców, wśród których bez wątpienia prym wiedli producenci supersamochodów. Ferrari, Lamborghini, Porsche, Bugatti, Maserati, Aston Martin, Mercedes AMG oraz BMW M, to tylko kilku spośród obecnych na wystawie tuzów motoryzacyjnego świata.

Pod namiotem, jak i na samym torze udało się zgromadzić łącznie sto pięćdziesiąt samochodów, o przybliżonej wartości 60 mln euro. Prócz aut, takich jak Veyron, można było zobaczyć także inne cuda techniki, jak choćby łodzie. Ponadto swoją ofertę prezentowały firmy związane z tuningiem tudzież regeneracją lub kosmetyką pojazdów. Ogromne wrażenie wywołał doprowadzony do porządku przez firmę Cars Care Mercedes-Benz E55 AMG, z końca lat 90., który notabene przywędrował do nas z odległej Japonii. Auto wyglądało dosłownie jakby przed chwilą opuściło linię montażową. Natomiast, jeśli idzie o nowości, Ferrari dokonało odsłonięcia przed szeroką publiką nowego modelu 488 GTB, mającego zastąpić wysłużoną 458’kę. Na zdjęciach wygląda ładnie, ale w rzeczywistości wrażenia wizualne trudno opisać jednym, zwartym zdaniem. W tym celu potrzebny byłby zupełnie osobny esej.

Porsche 918

Na trzech tysiącach, odpowiednio zaaranżowanych metrów kwadratowych zgromadzono trochę atrakcji, mających głównie pokazać, co w ofercie posiadają czołowi producenci. Dla młodszych zaś znalazły się nawet dwa symulatory jazdy zasponsorowane przez firmę Fibaro. Cena za całą przyjemność uczestniczenia w imprezie wynosiła okrągłą stówkę, co przy ewentualnej możliwości zwiedzenia całego namiotu w 20 min może wydawać się bardzo wygórowaną ceną… no ale czego to fani nie zrobią dla swojego hobby. Ważne, że potencjał Gran Turismo Polonia jest widoczny, zaś impreza zmierza w całkowicie nowym kierunku, nabierając znamion prawdziwego święta motoryzacyjnego. Pozostaje mieć nadzieję, iż przy okazji następnej edycji przedsięwzięcie stanie się jeszcze bardziej rozbudowane.

Na torze w tym roku obyło się bez ekscesów. Kierowcy AMG chyba zaniemogli z upału, i nie dotarli szerszym gronem do Poznania, więc obyło się bez zdzierania opon. W zeszłym roku na odchodne zdążył rozbić się klasyczny Ford GT, lecz podczas obecnej edycji udało się uniknąć większych usterek. Nie licząc sporadycznych awarii, każdy samochód opuścił tor o własnych siłach. Podnoszone stale standardy bezpieczeństwa, oraz profesjonalizm zespołu serwisowego, wpływają na ogólną jakość imprezy. Trzeba jasno stwierdzić, iż ostatnie dwa lata nie zostały zmarnowane, co  przekłada się na zadowolenie kierowców oraz zwiedzających, licznie przybywających w sobotni dzień otwarty.

Shelby GT350

Na sam koniec warto powiedzieć, jakie monstra pochłaniały kolejne kilometry poznańskiego toru przez trzy dni. Bez zbędnego zaskoczenia można zaobserwować, że całość stawki zdominowały Porsche 911 w różnych konfiguracjach, oraz odwieczny rywal niemieckiej marki – Ferrari z przewagą modelu 458. Choć warto wspomnieć, iż po kątach czaiło się hybrydowe Porsche 918, to niestety nie było mi dane zobaczyć w akcji, co faktycznie potrafi konkurent McLarena P1. Z precyzją karabinu snajperskiego kolejne zakręty pokonywał Ariel Atom, mogący pochwalić się zdecydowanie najlepszym przyspieszeniem z pośród wszystkich zgromadzonych maszyn.

Pojawiły się też podrasowane modele Audi konkurując z BMW, przyozdobionymi literką M wywołującą przyjemny dreszczyk u każdego fana motoryzacji. W pełnym słońcu znakomicie prezentowały się bliźniacze E46 M3. Na sam koniec zostawiłem prawdziwą perełkę, albowiem zaraz obok amerykańskiego klasyka AMX, na torze „prężyła muskuły” Shelby GT350, przygotowana specjalnie do wymagających wyścigów. Jednostka napędowa o mocy 350km grała przecudną melodię, zawstydzając europejskich oponentów. Właściciel Mustanga zdradził w rozmowie, że w jego garażu czeka drugi silnik o mocy przekraczającej 500km, ale zrezygnowano z niego, by nie wprowadzać w zbytnie kompleksy pozostałych kierowców.

Reasumując, tegoroczną edycję Gran Turismo Polonia, podzieloną na dwa bloki tematyczne – wystawę drogich marek oraz praktyczne zmagania na torze, można uznać za udaną. Zaraz obok poznańskiego Motor Show to obowiązkowa impreza, godna polecenia każdemu automaniakowi, gdzie prócz zobaczenia na własne oczy najlepszego wzornictwa, można jeszcze usłyszeć i poczuć faktyczną moc koni mechanicznych zgromadzonych na torze.

promocja