Nie ma chyba w Polsce żadnego automaniaka, który nie słyszał o poznańskich targach motoryzacyjnych, od lat inaugurujących nadejście wiosny do stolicy Wielkopolski. Koncepcja wystawy motoryzacyjnej w mieście Poznań zrodziła się wiele lat temu, i do dziś pozostaje flagową imprezą Międzynarodowych Targów Poznańskich. Zeszłoroczna edycja pozostawiła po sobie zarówno dobre wrażenie jak i dość znaczący niedosyt, dlatego z ogromnym zaciekawieniem udałem się na tegoroczny Motor Show.

Kryzys gospodarczy, nękający globalną gospodarkę i przepływ kapitału, dotyka przemysł motoryzacyjny nieprzerwanie od 2008 roku, czego świadectwem była zmniejszona ilość produkcji i sprzedaży nowych aut, problemy wielkich koncernów oraz upadek firm będących w branży od wielu lat. Motor Show z 2014 r. był tego empirycznym świadectwem z względu na nieobecność niektórych wystawców tudzież stoiska prezentujące umiarkowanie w formie i treści. Inaczej mówiąc było, na co popatrzeć, ale ostatecznie szału nie uświadczyliśmy, a przecież nie o to chodzi, bowiem targi motoryzacyjne jak żadne inne muszą być realizowane z przytupem.

Z zadowoleniem mogę stwierdzić, że tegoroczna edycja spełniła owe kryterium w stu procentach. Dzień prasowy zapamiętałem, jako misternie przygotowane show dla dziennikarzy, branżowców i wszystkich tych fanów motoryzacji gotowych wydać stówkę na zamknięty event. Czwartek, na który zaplanowano ów press day, rozpoczęliśmy dosyć wcześnie, bowiem już o 9:45 krótkim wprowadzeniem w arkany nadchodzących wydarzeń. Dwadzieścia minut po dziesiątej rozpoczęły się pierwsze prezentacje i występy, wraz z odsłonięciami nowych modeli aut, gdzie niemal, co 20 minut na poszczególnych stoiskach miały miejsce kolejne huczne premiery.

mustang gt_2015

Powrót legendy: Mustang GT rocznik 2015 w wersji amerykańskiej z silnikiem V8.

Pierwszym w kolejce do ujawnienia nowinek był naturalnie koncern Volkswagen, nierozerwalnie związany z miastem Poznań, wraz z firmami funkcjonującymi pod jego „protekcją”, czyli Škodą, Seatem, Audi oraz Porsche. Warto napomnieć, że ekspozycja Volkswagen Group zajmowała powierzchnię całej hali 3, co w przeliczeniu na metry kwadratowe daje nam dość dużą liczbę. Co więcej na tą okazję przygotowano odpowiednią iluminację współgrającą z muzyką płynącą z potężnego nagłośnienia, tworząc tak ciekawy efekt, podsycany dodatkowo gorączkowymi odliczeniami pozostałych minut, wyświetlanych na sporych telebimach, przybliżając tak zgromadzonych do kolejnych występów artystycznych wymieszanych z sporą dawką informacji niemal żywcem wyjętych z działu księgowości.

To, że odwiedziły nas ważne szychy, piastujące wysokie stołki w koncercie nie dziwiło chyba nikogo, ale sposób, w jaki Volkswagen podszedł do tematu potrafił wprawić w osłupienie niemal każdego. Na stoisku aut użytkowych, odsłona odświeżonego Caddy czwartej generacji, wzbogacona o występ dwóch uroczych i zadziwiająco gibkich akrobatek, przez chwilę wyglądała raczej jak prezentacja nowego Lamborghini. Nieco skromniej, ale z konkretami w ręku wystąpiła ekipa Porsche odsłaniając publice Caymana GT4, trzymającego rekord czasowy 7 minut 40 sekund na torze Nürburgring oraz Targę 4 GTS będącą uczczeniem 50. urodzin modelu 911 Targa. Z całą pewnością do perełek trzeba jeszcze zaliczyć nową Škodę Superb, podrasowane Audi RS6 plus Seata Leona ST CUPRĘ, kuszącego oko naprawdę ciekawym wzornictwem nadwozia.

O wystawcach, generalnie każdym z osobna, mógłbym napisać obszerny esej, dlatego ograniczę się wyłącznie do kilku wybranych z pośród 200 goszczących na tegorocznych targach. Z całą pewnością na bogato postanowił zaprezentować się Ford, i miał ku temu zasadnicze powody, a w sumie trzy: nowe Mondego, Focusa RS no i Mustanga GT, przeznaczonego po raz pierwszy do oficjalnej dystrybucji w Europie, także w Polsce. Liczba przedpremierowych Mustangów dostępna w sprzedaży szybko została wyzerowana, mimo że auta jeszcze nie dojechały do naszego kraju, choć nie ma się, czemu dziwić biorąc pod uwagę, iż była ich tylko setka. Co ciekawe, konsumenci mieli do wyboru 421 konne V8 oraz 317 konny EcoBoost o pojemności 2.3 litra i większa ilość zamówień padła właśnie na ten drugi silnik. Z jednej strony to zrozumiałe, albowiem 300 „kucyków” pod maską robi już wrażenie, ale posiadanie Mustanga bez silnika V8 wydaje się całkowitym zaprzeczeniem idei kultywowanej od ponad półwieku. Zamówione Mustangi wyjadą na polskie drogi w lipcu, zaś nowe zgłoszenia będzie można składać w styczniu 2016 r.

bmw_motor show 2015

Mini-koncert towarzyszący odsłonie modeli X5M i X6M na stoisku BMW.

Imponujące wrażenie na zwiedzających robiło stoisko BMW, podzielone na dwie sekcje skupione na innym podejściu do motoryzacji, co ujawniała koncepcja aranżacji stoisk jak i samochody na nich zgromadzone. Dział „i” przyciągał szczególnie uwagę zgromadzonych modelem i8, który zresztą można było zabrać na jazdę próbną, choć nie to akurat było gwoździem programu. Po przeciwnej stronie rozstawiono stoisko pojazdów sygnowanych literką „M”, z takimi perełkami jak M4 czy M6 na czele. W rytm żwawo pogrywającej elektrycznej gitary i skrzypiec na scenie pojawiły się nowe X5M oraz X6M, ujawniając tym samy zdaniem producenta nowe standardy w segmencie SUV’ów.

Na tym tle całkiem nie najgorzej wypadł Mercedes, dopuszczając wygłodniałych sensacji dziennikarzy do AMG GT – następcy SLS’a, no i oczywiście ociekającego luksusem Maybacha. Choć tu moim faworytem pozostaje zdecydowanie C63 oraz CLA. Nieco skromniej wypadł Hyundai ujawniając publice model Tucson opracowany pod nadzorem Petera Schreyera tudzież Nissan z autem Sway zapowiadającym nadchodzące stylistyczne innowacje wewnątrz japońskiego producenta. Mimo tego wzroku bardziej nie mogłem oderwać od Nissana 370Z NISMO.

Pora przejść jednak do prawdziwych konkretów. W tegoroczny Motor Show istotny wkład wnieśli polscy producenci. Na specjalnie wyeksponowanym stoisku pojawił się silnik V8 zamknięty w bryle o nowoczesnym wzornictwie, przez wielu kojarzoną, jako spełnienie marzeń o rodzimym supersamochodzie. Arrinera Automotive miała przyjemność zaprosić do zapoznania się z ich dzieckiem osiągającym setkę w 3.2 sekundy i rozwijającym prędkość maksymalną 340km/h, czyli słynną Hussaryą. Model zaprezentowany w Poznaniu, jak twierdził wystawca, był w pełni sprawnym egzemplarzem testowym gotowym tylko by wyjechać na tor.

ARRINERA MOTOR SHOW 2015

Oceńcie sami walory linii Arrinery.

Wbrew pozorom to poważny projekt angażujący wiele firm i instytucji z Polski, przy ścisłej współpracy Łukasza Tomkiewicza, Pavlo Burkatskyy’iego oraz prof. Janusza Piechny. Poznański egzemplarz to pierwszy pokazany szerokiej publice, mogącej co prawda jedynie określić na tą chwilę tylko walor wizualny. Przy pierwszym spojrzeniu można zobaczyć inspirację Noble M600, Lamborghini i McLarenem, choć sprezentowana wersja torowa miała wiele własnych unikalnych elementów. Jak będzie z faktycznymi możliwościami na torze zobaczymy z pewnością przy innej okazji, choć mam nadzieję, że potencjał nie skończy się jedynie na sporej prędkości maksymalnej.

Wspominając o brytyjskiej marce McLaren trzeba podkreślić fakt, iż pierwszy raz zawitała na poznańskie targi. W wydzielonej strefie, strzeżonej nie gorzej niż Fort Knox, wdzięczyły się dwa modele – MP4-12c oraz P1. Mimo nachalnego, momentami wręcz rozpaczliwego błagania nie pozwolili zasiąść za kółkiem żadnego z wystawionych bolidów. Tak blisko, a zarazem tak daleko… Wystawa została sporządzona przez niemieckiego dystrybutora ekskluzywnych aut, który jak niesie wieść poczynił pierwsze przymiarki do stacjonarnego ulokowania sklepu w naszym kraju. Proces ten naturalnie będzie się ciągnąć, i jeśli faktycznie coś się z tego urodzi, to mówimy tu o perspektywie najbliższych trzech do czterech lat. Co ciekawe zainteresowanie polskim rynkiem jest, albowiem McLaren MP4-12c znalazł już dwudziestu nabywców w nadwiślanym kraju.

No dobrze, a gdzie ta klasyka? Wszakże na targach skupiono się na przyszłości branży, ale jednocześnie niektóre marki starały się przypomnieć swój rodowód. Dzięki temu mieliśmy okazję zobaczyć małego Seata 500 z lat 60., przedwojenną Škodę, oraz Citroena DS. 21. Skromnie, ale warto docenić ten akcent. Mimo tego wypada napomnieć jeszcze o jednym aucie, czyli Hondzie NSX z początku lat 90., przygotowywaną przez ekipę StopTech Polska w jednym tylko celu, czyli bicia kolejnych rekordów na torach wyścigowych. Auto odciążono, wyposażono w stosowną klatkę bezpieczeństwa, ascetyczny kokpit torowy, nowe zawieszenie oraz podrasowany silnik.

mclaren p1

McLaren P1 oraz MP4-12c.

Przez pewien czas przyszłość Motor Show stała pod znakiem zapytania. Krążyły słuchy nawet o rezygnacji z kolejnych edycji imprezy, ale na szczęście to tylko pogłoski. Rok 2015 przywitał wydarzeniem godnym miana „małej Genewy”. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie, począwszy od luksusowych marek, wyścigowych bolidów, po motoryzację użytkową ukierunkowaną w przeciętnego konsumenta. Z całą pewnością na brawa zasługiwała organizacja całego wydarzenia, od zbliżonego układu stoisk w porównaniu do roku poprzedniego, tudzież zaplanowania kolejnych premier odbywających cię w harmonijnym ciągu, nie kolidując z sobą. Co jednak raziło po oczach, a raczej uszach, to wystąpienia poniektórych przedstawicieli marek, krojone wręcz na miarę broszury obwieszczającej sukcesy w liczbach wraz z nieomylnością włodarzy, co specjalnie pasjonujące nie jest. Zdarzały się również potknięcia oraz zacięcia, ale to już normalne na tego typu imprezach.

Bardziej zastanawiająca była raczej reakcja zgromadzonych dziennikarzy i gapiów. Po zafundowanych przedstawieniach, ujawnieniu kolejnych premier przy akompaniamencie żywej muzyki reakcja zgromadzonych była raczej senna, mało przekonywująca, oględnie mówiąc wręcz anemiczna. Momentami nie wiedzieli czy klaskać, śmiać się, lub chociaż zadawać pytania, to też ograniczyli się do stania jak słupy soli wpatrujące się niczym szpak w trzy grosze. Nawet wywijasy atrakcyjnych tancerek rzadko powodowały ożywioną reakcję. Wniosek się nasuwa się jeden, mianowicie targi są dopracowane w każdym calu, dlatego trzeba teraz popracować trochę nad widownią.

Reasumując Motor Show 2015 Press Day, nie licząc czasem ospałej reakcji zgromadzonych, trzeba uznać stanowczo za wielki sukces Międzynarodowych Targów Poznańskich. Oby tak dalej.