I stało się. Największe targi motoryzacyjne w Polsce, by nie powiedzieć, że w tej części Europy, możemy uznać oficjalnie za zamknięte. W dniach 6-9 kwietnia wielkopolska stolica zaprosiła na ogromne wydarzenie, gdzie producenci z całego świata pokazali najnowsze osiągnięcia techniki motoryzacyjnej, a także wspólnie z zgromadzoną publicznością świętowali okrągłe jubileusze.

Mówiąc „największe” wcale nie przesadzam. Tegoroczna edycja Motor Show była najokazalszą do tej pory. Zwiedzający przemierzyli łącznie 10 pawilonów i teren otwarty Międzynarodowych Targów Poznańskich. Organizatorzy podzielili imprezę na cztery salony tematyczne: samochodowy, motocyklowy, caravaningowy oraz ciężarówki. Rzecz jasna największą popularnością cieszył się pierwszy człon imprezy – samochodowy, gdzie przygotowano łącznie 60 polskich premier z należytym przytupem. W cztery dni targi odwiedziło łącznie 135 tysięcy zwiedzających.

Na zachodzie bez zmian…

Do Poznania zjechała się niemal cała motoryzacyjna śmietanka świata, począwszy od producentów zwyczajnych aut, na co dzień, po twórców unikalnych egzotyków. Największą przestrzeń – niezmiennie, jak co roku – zajął koncern Volkswagen, rezydując w Hali 3. W skład ekspozycji wchodziły marki: Volkswagen, Škoda, Seat, Audi i Porsche. Niestety zabrakło Lamborghini, jako swoistego dopełnienia oferty potężnego koncernu.

Volkswagen poszedł w pełen przekrój oferty pojazdów, począwszy od osobowych, a kończąc na transporterach. Pokazano również nowy flagowy pojazd o nazwie Arteon, mający wpisać się w segment Grand Turismo. Audi na nieco mniejszej przestrzeni przedstawiło odświeżone sylwetki znanych modeli, w tym nowe Audi R8 Spyder. Stoisko spod znaku czterech pierścieni dziennikarze motoryzacyjni uznali za najlepsze. Niemniej obaj wymienieni producenci wraz z Seatem nie pokazali raczej niczego, co by dosłownie zwaliło z nóg. Zadziwiające, ale w ofercie całego niemieckiego koncernu najlepiej wypada aktualnie Škoda – naprawdę ciekawe wzornictwo, dbałość o detale i solidne wykonanie. Nie najgorzej ma się również Porsche, prezentując choćby nową Panamerę czy wyścigowe 911 GT3.

Niemiecka dominacja

Gdyby jednak wskazać prawdziwego zwycięzcę targów, to bez wątpienia oczy wszystkich muszą zostać zwrócone w stronę przemyślanego i spójnego stoiska Mercedes-Benz. Pod względem zajętej przestrzeni przez jedną markę ten koncern dominował. Co więcej, na jego stoisku mogliśmy podziwiać ponad 40 aut – zarówno nowości, jak i klasyki. Nie odbyło się bez premier – zupełnie nowa klasa E, która doczekała się również wersji cabrio, a ponadto prezentacja modelu koncepcyjnego, rodem z serialu StarTrek, skradła sporo uwagi.

Dla Mercedesa były to niezwykle ważne targi z dwóch powodów. Po pierwsze, marka AMG – nadworny zakład odpowiedzialny za ulepszanie fabrycznych modeli i odział wyścigowy – obchodzi w tym roku pięćdziesięciolecie funkcjonowania. Dlatego dla publiki pokazano choćby nowego SLS’a w wersji torowej GT3. Drugim powodem tak szerokiej obecności marki z Stuttgartu w Poznaniu jest znaczenie polskiego rynku dla Niemców. Jesteśmy czwartym największym europejskim odbiorcą pojazdów sygnowanych symboliczną gwiazdą, a ponadto w zeszłym roku sprzedano u nas przeszło tysiąc modeli AMG.

Swoją obecność, i to dość modnym akcentem, zaznaczył koncern BMW. Przedstawił zupełnie nową serię odświeżonych modeli wyposażonych w jednostki napędowe typu plug-in. W skrócie chodzi o napęd hybrydowy – połączenie wydajnego czterorzędowego silnika TwinPower Turbo z napędem elektrycznym, który pracując samodzielnie pochwali się zasięgiem do 40 km. Szczególnie cieszyła prezentacja nowej serii piątej, pod postacią 530E iPerformance. Ponadto wraz z BMW wystąpiły jej podległe marki, takie jak brytyjski Mini, a także luksusowy Rolls-Royce, gdzie nadarzyła się okazja do poznania osoby odpowiedzialnej za kontrolę jakości materiałów w brytyjskiej fabryce. Komunikacja była bezproblemowa, bowiem kontroler urodził się nad Wisłą i od czterech lat pracuje w Anglii.

Wielcy zwycięzcy i… średniacy

Swoje osobne stoisko zaprezentowała Alpina, która z dniem rozpoczęcia targów rozpoczęła oficjalną działalność w Polsce z siedzibą w stolicy. Oznacza to nie tylko możliwość kupna auta, ale także jego bezproblemowe serwisowanie i świadczenie całej gamy innych usług. Alpiny do tanich nie należą, podobnie jak Aston Martin, który po dłuższej nieobecności wraca na poznańskie targi, prezentując nowego DB11. Podczas imprezy udało się również zakontraktować sprzedaż dwóch egzemplarzy, co pokazuje, że marki z wyższych półek znajdują nabywców nad Wisłą.

Wraz z polską publiką włoska marka Ferrari, której nie trzeba nikomu przedstawiać, świętowała swoje 70-lecie działalności. Obchody te spędziliśmy w sposób szczególny, bowiem wśród pokazanych modeli znalazła się rocznicowa, limitowana edycja La-Ferrari, a także pokaz 488-ki Spider czy premiera modelu 812 Superfast. Auto przypominające sylwetką F12berlinetta uzbrojono w silnik V12 o pojemności 6496 cm3, produkujący 800 KM.

Swoją rocznicę stulecia działalności obchodziła również marka Mitsubishi. Minął dokładnie wiek odkąd linię produkcyjną pierwszy seryjnie produkowany japoński samochód – Mitsubishi Model-A. Prócz tego pokazano również dwie odmiany modelu Outlander, ASX, oraz projekty Mitsubishi Pajero Adventure i L200 Monster – stworzony przy współpracy z Rafałem Martonem, który kilkunastokrotnie startował w rajdzie Dakar. Na stoisku była także okazja do poznania Hiroshiego Masuoktę – wielkiego pasjonata motoryzacji, który dwukrotnie stawał na podium w rajdzie Dakar w latach 2002 i 2003.

Stulecie funkcjonowania Mitsubishi

Im dalej w las… tym spokojniej. Wiele marek nie miało tak spektakularnych premier. Mazda zaprezentowała model MX-5 RF, który skradł serce niejednemu przechodniowi, ale ponadto na stoisku szału nie było. Zawiodła Honda, co mówię z tym większym żalem, ponieważ należy do moich ulubionych marek. Nowy Civic pozostawia mieszane uczucia, szczególnie w kwestii wzornictwa, jak i ceny. Główne podium zajmował model Type-R, przyciągając zasłużenie sporo uwagi, ale niedosyt był wciąż odczuwalny. Nissan praktycznie schował się pod ziemię, zaś Toyota postawiła ponownie wyłącznie na spokojne hybrydy. Natomiast Forda gdzieś wcięło i stoiska w tym roku nie wystawił.

Znacznie lepiej wypadł za to Lexus, a największym zaskoczeniem okazała się KIA. Nie tylko mogli moim zdaniem pochwalić się najlepiej zaprojektowanym stoiskiem na całych targach, ale jednocześnie pokazali nową perełkę – Stingera. Czterodrzwiowy sedan, przy projekcie, którego maczał palce człowiek dotąd odpowiedzialny za serię M od BMW, idealnie wpisuje się w segment Gran Turismo. Silniki to doładowany benzynowy motor o pojemności 2 litrów, diesel 2,2 litra i 3,3 litrowe V6 o mocy 370 KM dla wersji GT.

Pojawił się jeszcze mocny i w dodatku rodzimy akcent. Pokazano dwa modele superautra Arrinera Hussarya – wersje torową i drogową, różniącą się nieco od tego, co widzieliśmy w 2015-tym roku. Targi były bardzo istotne z dwóch względów – pokazano finalny produkt, mający otrzymać homologację lada moment, a także w ten weekend odbywały się ważne zawody, gdzie Arrinera wzięła udział.

Słowem podsumowania

Działo się naprawdę sporo. Prócz samych pokazów na zwiedzających czekały aukcje samochodów, strefy wirtualnej rzeczywistości, turniej młodych lakierników, tudzież sprawdzian wiedzy samochodowej. Swoje pięć minut mieli również miłośnicy modyfikacji, amatorzy dwóch kółek, i odpicowanych do granic możliwości ciężarówek. Zejście całej ekspozycji było zabawą na więcej niż jeden dzień, dlatego trudno to ogarnąć przez jedną osobę.

Spośród licznych premier mieliśmy mocne akcenty, jak i stonowane ekspozycje. Niektóre stoiska zachwycały (i nie chodzi tylko o egzotyki), a inne zaś wywoływały raczej umiarkowane emocje. Auta, które zasługują na podium tegorocznej edycji targów? Bez wątpienia nagroda należy się Ferrari 812 Superfast, bo włoski styl i europejska recepta na V12 zawsze jest w cenie. KIA Stinger to na pewno najciekawsza azjatycka premiera, bo auto zaskakiwało nie tylko charakterem i wykonaniem, ale jednocześnie wyznacza kierunek dla firmy, który trudno było przewidzieć. Na koniec, pierwsze miejsce przyznam nowej serii E od Mercedesa w wersji cabrio – długo oczekiwanej, ale jednocześnie szalenie dobrze przemyślanej i wykonanej. E400 zachwycało przede wszystkim prostotą i stylem. Na koniec wyróżnienie wręcz należy przyznać modelowi Mazda MX-5 RF. Powodów dlaczego jest cała setka.

Reasumują tegoroczną edycję targów można uznać za szalenie udaną i ważną. Pokazała ona, że Polacy kupują nie tylko tanio, ale i również drogo. Dlatego na naszych ulicach widzimy coraz więcej pojazdów z segmentu premium, gdzie bryluje szczególnie Mercedes. W roku ubiegłym przybyło oficjalnie dwudziestu właścicieli Ferrari i Maserati – popyt na egzotyki jest widoczny. Oczywiście wciąż dominują pojazdy używane zza zachodniej granicy – przeszło milion rejestracji w 2016 r., ale to temat na inny raz. Ogólnie Polska zyskuje na motoryzacyjnej mapie świata i fakt ten należy podkreślać.

promocja