Mimo niemal wylewającego się z nieba żaru opłacało się w piątkowe popołudnie obrać kurs na Uniwersytecką Bibliotekę, mieszczącą się na ul. Ratajczaka w Poznaniu. Powód był jak najbardziej sensowny, albowiem w murach biblioteki przyszło nam świętować urodziny Batmana. Mimo że wydarzenie należało raczej do tych z gatunku kameralnych imprez, to do stolicy Wielkopolski przybyli fani nawet z odległego Krakowa czy Warszawy. Zapewne spytacie a warto było?

Nie upłynęło zbyt wiele wody od majowego wydarzenia pod hasłem darmowego komiksu, które zorganizowane przez Bibliotekę Uniwersytecką i zaprzyjaźnione lokalne sklepy z komiksami przyciągnęło wielu odwiedzających a kolejna atrakcja uderzyła z dużym impetem. Jeśli Dzień Darmowego Komiksu nic wam nie mówi, to dla potrzeb dzisiejszych rozważań tylko napomnę, iż pod tymi trzema magicznymi wyrazami ukrywa się idea spędu fanów obrazkowego medium, gdzie prócz wysłuchania ciekawych prelekcji i wzięcia udziału w panelach dyskusyjnych można wydać trochę gotówki nabywając komiksy polskie i zagraniczne. Tym razem motywem przewodnim były urodziny Batmana mającego już siedemdziesiąt pięć lat na karku. Nietoperz zadebiutował w maju roku 1939 na łamach Detective Comics, co raczej sugeruje, iż poznańskie obchody zaliczyły pewną obsuwę, choć nie jest to aż tak istotne. Ważna natomiast jest forma, w jakiej przebiegły obchody, tego z całą pewnością szczególnego dnia dla fanów obrońcy Gotham. Pod tym względem moim zdaniem inicjatywa Biblioteki wypadła znakomicie z kilku powodów.

Po pierwsze, wzorem Darmowego Dnia Komiksu urodziny Batmana prezentowały ciekawą, zwartą i przemyślaną formę wydarzenia kulturalnego ukierunkowanego w konkretny segment odbiorców. Nie chodzi mi o tak trywialną kategorię jak wiek, albowiem w świetle komiksu nie ma on najmniejszego znaczenia. Komiksy, czy są to amerykańskie, europejskie lub japońskie historie obrazkowe, czytają młodzi i starsi, pracujący i młodzież ucząca się oraz osoby o różnym poziomie wykształcenia i kompetencjach zawodowych. Słowem jest to medium docierające do ogromnej rzeszy czytelników niezależnie od kontynentu, ceniących sobie obrazkowe opowieści traktując je jako pełno prawną formę spędzania wolnego czasu i poważnego medium, podejmującego niekiedy dyskusję o problemach społecznych i historycznych.

Batman-The-Killing-Joke

Mimo iż mamy środek wakacji a miasto, szczególnie okolice ulicy św. Marcin potrafią czasami straszyć pustkami, to Biblioteka w piątkowe popołudnie przeżyła prawdziwe oblężenie. Od godziny dwunastej drzwi budynku były otwarte dla amatorów komiksu, aż do godziny siódmej wieczór. Nie jestem w stanie przytoczyć dokładnej liczby zwiedzających, to też ograniczę się do prostego ogólnika określającego imprezę jako gwarną i tłoczną. Naturalnie takie zainteresowanie cieszy, tym bardziej, gdy uczestnicy dopytują o kolejne edycje planowane na przyszłość. Na polskiej mapie komiksu BU zdobywa coraz większe uznanie, albowiem jako pierwsza zdecydowała się z pośród licznych krajowych jednostek akademickich skompletować własne zbiory komiksu a wszelkie inicjatywy związane z promocją tegoż medium prezentują wysoki poziom, potwierdzając tylko poważne podejście do tematu. Piątkowe spotkanie skrywało kilka soczystych atrakcji, wśród których chyba najważniejsza była otwarta czytelnia z możliwością przeglądu bibliotecznych zbiorów komiksów. Ponadto, przy odrobinie szczęścia każdy mógł załapać się na darmowy egzemplarz zeszytu z Batmanem, zatytułowany Detective Comics #27, odwołując się tym samym do wspomnianej pierwszej publikacji przygód człowieka nietoperza. Darmowy zeszyt zwierał m.in. opowiadanie z końca lat 30. stworzone przez Boba Kane’a i Billego Fingera i jego nowoczesną wariację autorstwa Brada Meltzera i Bryana Hitcha.

Hol biblioteki przyozdobił wyświetlany na suficie znak Batmana, zaś na korytarzu oczy kusiły plakaty filmowe, banery oraz wystawa szkiców, gdzie zebrano wszystkie sylwetki mrocznego rycerza powstałe na przestrzeni siedmiu dekad, łącznie z tymi, które przyszło nam zobaczyć w filach animowanych. Naturalnie komiksowa impreza nie może odbyć się bez obecności osób zajmujących się cosplayem, co naturalnie cieszy szczególnie w wykonaniu zgrabnych pań. Dopełnieniem całości były warsztaty rysownicze, pozwalające przelać swoją wizję Batmana na kartkę papieru, konkursy z nagrodami oraz prelekcje, na które to z względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne (upał lejący się z nieba) niedane było mi dotrzeć. Perspektywa spędzenia chwili dłuższej niż minuta w zamkniętym pomieszczeniu pełnym ludzi odstraszała mnie, choć przyznam, że żałuję braku większej determinacji, bo podobno merytoryczność wypowiedzi stała do dobrym poziomie.

batman_2

Wzorem poprzedniego wydarzenia w Bibliotece zagościli także poznańscy sprzedawcy komiksów. Swoje stoisko zaprezentowało wydawnictwo Centrala z pod skrzydeł, którego ukazują się nie tylko komiksy, ale również coraz bardziej znane pismo „Zeszyty Komiksowe” podejmujące szeroko pojętą krytykę i analizę obrazkowego medium. Naturalnie nie mogło zabraknąć księgarni KiK, posiadającej stały punkt operacyjny tuż za rogiem na ulicy Św. Marcin. Sporo uwagi przyciągało największe stoisko internetowej księgarni Multiversum trudniącej się importem komiksów z ich ojczystej ziemi w języku angielskim. Przy wskaźniku przelicznika wynoszącego promocyjnie na czas eventu 1$=2zł (w niektórych przypadkach 1$=1zł) grzechem było nie uzupełnić swojej kolekcję o nowe perełki trudno dostępne nad Wisłą.

Pozostaje odpowiedzieć jeszcze na jedno pytanie: dlaczego Batman? Wszakże uniwersum DC jest pełne ciekawych i charyzmatycznych postaci posiadających równie długą historię co człowiek nietoperz. Odpowiedź może wydawać się dość trywialna, ale to właśnie „zwyczajność” czyli brak nadprzyrodzonych mocy jest najsilniejszą kartą przetargową Mrocznego Rycerza. Nie urodził się na Kryptonie, i nie nosi błyskotek w postaci pierścienia mocy i tym bardziej nie porusza się z naddźwiękową prędkością. Jego największą bronią jest nadzwyczajny intelekt, zdolność oceny i analizy sytuacji o raz talent wynalazcy usprawniającego swoje gadżety. Ponieważ jest człowiekiem z krwi i kości jest przez to bliższy czytelnikom niż żaden inny bohater. Tegoroczną rocznicę tak komentuje Dan DiDio – współwydawca DC Enterteiment: „Obchodzimy 75 lat Batmana, który nigdy przedtem nie sprawiał wrażenia bardziej nowego i pełnego energii aniżeli obecnie. Mroczny Rycerz pojawił się w wielu mediach na przestrzenie jednej trzeciej wieku, i sukces, jaki osiągnął nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Przepełnia nas wielka duma, iż możemy kontynuować jego legendę poprzez komiksy.

batman_1

Batman ukazał się na krótko przed wybuchem drugiej wojny światowej, korzystając z fali wielkiego zapotrzebowania na super-bohaterów po tym, jak Amerykę podbił Superman. Za twórców bohatera uważa się Boba Kane’a – dbał on o warstwę wizualną komiksu, oraz Billa Fingersa – pisarz oraz scenarzysta. Postać obrońcy Gotham dojrzewała niemal przez rok, aż do ukazania się samodzielnego zeszytu w drugiej połowie 1940 r. B. Kane i B. Finger starali się stworzyć postać mroczną i tajemniczą, a zarazem wyalienowaną, samotną w swej pogoni za sprawiedliwością. Sylwetka postaci zmieniała się z biegiem czasu na wskutek ingerencji wydawcy chcącego dostarczyć czytelnikom bohatera posiadającego bardziej ludzkie emocje. Przykładowo pod przewodnictwem edytora Whitney Ellswortha Batman nie mógł więcej zabijać lub nawet używać broni palnej. Przez następne dekady postać adaptowała się do potrzeb odbiorców, jednakże pod koniec lat 70. temat uważano niemal już za kompletnie wyeksploatowany, zużyty, niemający perspektyw. Po ponad czterdziestu latach DC planowało nawet zdjąć Batmana z stałej ramówki, jednak zanim do tego doszło postanowiono motyw obrońcy Gotham oddać pod pióro Franka Millera, który nieoczekiwanie nadał nowej jakości postaci wskrzeszając ją z medialnego niebytu. Od tamtej pory popularność Batmana rośnie za pośrednictwem kolejnych komiksów, filmów oraz gier, szczególnie tych z przedrostkiem Arkham.

Podsumowując biblioteczny Dzień Batmana, pod którym ukrywały się obchody urodzin ponad wszystko żwawego i pełnego życia jak na swój wiek bohatera, mogę uznać za bardzo udany i dobrze spędzony. Wydarzenia takie jak to pokazują niesłabnącą a raczej stale rosnącą popularność komiksu na ziemi polskiej oraz potrzebę organizowania wydarzeń kulturalnych z nim związanych. Mimo że inicjatywa Biblioteki Uniwersyteckiej ma znamiona raczej kameralnej i jej skalę trudno przyrównać choćby do dobrze znanego Pyrkonu, to jednak w sposób istotny wpisuje się na komiksowej mapie Polski. Pozostaje tylko cierpliwie czekać do następnego projektu organizowanego przez Poznańską Bibliotekę Uniwersytecką.

promocja