Dni Fantastyki (DF) to jedna z ciekawszych imprez we Wrocławiu. Cosplay’e, planszówki, walki na miecze, ciekawe prelekcje – to wszystko, a nawet więcej charakteryzuje coroczne spotkania we Wrocławiu. Zapraszamy (Ja i Ania Kułakowska) do relacji z edycji 2016.

Na początku trochę narzekania. Rok temu DFy odbywały się pod koniec czerwca. Termin ten był perfekcyjny- ciepło, piękna pogoda, wolne od studiów. W tym roku były one w terminie od 13 do 15 maja. W naszej opinii zmiana terminu to był strzał w stopę organizatorów. Po pierwsze wtedy są Juwenalia, po drugie w sobotę jest Noc Muzeów, po trzecie jest to końcówka semestru dla wielu studentów. Te trzy czynniki z pewnością odebrały organizatorom wielu odwiedzających. Trzeci zdecydował, że my jako studenci nie mogliśmy być obecni we wszystkie trzy dni (smuteczek :(  ), tak jak to miało miejsce rok temu. Nie wiem co organizatorzy chcieli osiągnąć zmianą terminu, ale ewidentnie coś im nie wyszło. Wracając do meritum. Tak jak i rok temu bilety trzeba było zakupić tylko po to, aby wejść do zamku w Leśnicy. Do strefy handlowej oraz innych atrakcji na zewnątrz wstęp był bezpłatny. Można było tam kupić planszówki, ciekawe ubrania i akcesoria (polecamy sklep z rzeczami steampunkowymi) oraz wziąć udział w loterii. O ile dysponowało się żywą gotówką, karty płatnicze raczej niehonorowane. Po drugiej stronie zamku wystawiły się food truck’i, mogliśmy postrzelać z kuszy oraz wziąć udział w, jakże ostatnio popularnej grze, escape roomie. Póki pogoda dopisywała kto chciał mógł posiedzieć na trawce i napić się piwka (w piątek przegoniła ludzi ogromna ulewa). Na zewnątrz dostępna była także miniscena gdzie odbywał się konkurs cosplay a także różne koncerty. Dodatkowo na tarasach została wyróżniona strefa dla dzieci, gdzie można było zostawić swoje pociechy do lat 13, aby wzięły udział w warsztatach o charakterze edukacyjnym. Na pochwałę zasługuje tematyka tych zajęć, ich wyraźnienie popularnonaukowy charakter – było między innymi trochę o średniowiecznym rzemiośle, wulkanach, magnetyzmie. Naszą szczególną uwagę zwróciły niedzielne warsztaty z robotyki na których programowano robota marsjańskiego z klocków Lego. Jak możemy przeczytać w przewodniku po tegorocznych DF’ach ich celem było „pokazanie, że robotyka może być przygodą, pasją, a w przyszłości zawodem z perspektywami”.

IMAG0415_BURST002

A co się działo w środku? Na uwagę z pewnością zasługuje wystawa Jakuba Różalskiego „Światy alternatywne”, która będzie wystawiona w Zamku do 12 czerwca. Zdecydowanie warto – plakaty mają trochę surrealistyczny charakter, chociażby dzięki połączeniu pejzażu wiejskiej sielanki z ogromnymi robotami wojennymi, zaznaczonymi niekiedy tylko jako majaczący w oddali cień. Co ciekawe na podstawie jego grafik powstała już gra planszowa „Scythe”  natomiast ma powstać jeszcze gra na PC, PS4 i XONE pod tytułem „World of 1920+”, która ma być połączeniem RPG ze strategią. Każdy z plakatów po zakończeniu wystawy będziemy mogli także kupić. W tym samym pomieszczeniu wywieszone były dzieła pracowni metaloplastycznej Rextorn Metalwork – medalion wiedźmina z autografem samego mistrza Sapkowskiego i elementy z Gry o tron. Na I piętrze natomiast były prace Grześka Wróblewskiego – twórcy okładek dla słuchowiska „Wiedźmin”. Organizatorzy udostępnili aż 9 sal prelekcyjnych, w których odbywały się ciekawe panele, spotkania czy prelekcje. Ich wadą niejednokrotnie był zbyt mały rozmiar- czasami po godzinie było tak gorąco, że część osób nie wytrzymywała i musiała wyjść- ewidentnie brakowało klimatyzacji. Oczywiście dotyczyło to tylko najbardziej obleganych prelekcji. Zaletą była natomiast różnorodna tematyka i według nas najważniejszy czynnik, który czyni Dni Fantastyki naprawdę interesującą imprezą – ciekawi ludzie. Niecodziennie ma się możliwość spotkania z wybitnymi polskimi pisarzami jak Andrzej Pilipiuk czy Rafał Kosik. Prowadzący prelekcje wykonali kawał dobrej roboty prezentując ciekawe tematy takie jak na przykład steampunk czy wierzenia słowiańskie. Na festiwalu aż roiło się od pasjonatów, a i tematyka była dość szeroka, że każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Czasem żałowaliśmy, że nie można było cofnąć czasu i pójść np. na panel, w którym uczestniczył Andrzej Pilipiuk oraz na prelekcję pt: I want to belive- teorie spiskowe i opowieści. Pod tym względem prelegenci naprawdę się postarali aby przyciągnąć do siebie ludzi. Oprócz tego był dostępny w podziemiach gamesroom, gdzie mogliśmy wypożyczyć i pograć ze znajomymi w planszówki, strefa RPG, różne areny. Zdecydowanie warto było zapłacić i pojawić się także wewnątrz zamku.

Czy za rok będziemy na DFach? Z pewnością tak. Mamy tylko nadzieję, że zostanie wybrany ich lepszy termin. Z chęcią bym spędzilibyśmy tam całe trzy dni, przy mniejszej ilości zwyczajnie jesteśmy „nienasyceni” fantastyką. Mamy też nadzieję, że organizatorzy pomyślą o przenośnych klimatyzacjach do sal prelekcyjnych. Oprócz tych dwóch wad, Dni Fantastyki oceniam perfekcyjnie i jeśli w tym roku Was na nich nie było, to zapraszam za rok!

promocja