MLBAM to firma zajmująca się mediami internetowymi, należąca w znacznej większości do Major League Baseball, jak mówi zresztą pierwszy człon jej nazwy. Nie jest to jednak jednostka świadcząca wszystkie usługi dla tej potężnej ligi baseballowej, bo w kręgu jej klientów znajdują się również HBO, Sony czy Turner Sports. Wygląda na to, że do tego grona wkrótce dołączy również Riot Games.

Do tej pory twórcy League of Legends transmitowali zmagania topowych drużyn przy pomocy takich serwisów jak YouTube czy Twitch.tv. Riot Games ma jednak zawrzeć umowę z MLBAM na mocy której ta druga firma zyska prawa do transmisji rozgrywek League Championship Series. MLBAM zobowiąże się do wyprodukowania specjalnej aplikacji, gdzie Riot będzie mógł w pełni niezależnie streamować swoją topową ligę oraz publikować wideo „na żądanie”, odcinając się tym samym od YouTube czy Twitcha. Riot Games może też wprowadzić do aplikacji usługę abonamentową bądź jakąś formę płatnego dostępu, choć nie wiadomo jeszcze na czym konkretnie miałaby ona polegać. Prawdopodobnie będzie tu chodziło o dostęp do ekskluzywnych materiałów.

Wbrew pozorom Riot Games praktycznie nie zarabia na e-sporcie w ramach swojej gry. Sprzedaż praw do transmisji na zewnątrz oraz odcięcie się od Youtube’a czy Twitcha, może drastycznie zwiększyć przychody w tym przypadku. Zysk z reklam nie byłby wówczas obcinany przez firmy trzecie, a i sam abonament mógłby przynieść sporo pieniędzy. Szacuje się, że Riot na takiej umowie mógłby zarobić aż 200 milionów dolarów w ciągu najbliższych dwóch lat.

Porozumienie ma być warte aż 90 milionów i MLBAM zyska prawa do transmisji na dwa lata. MLBAM wbrew pozorom również całkiem nieźle się na tym wzbogaci, pomijając oczywiście kwestię pieniężną. Dzięki temu firma miałaby wgląd do statystyk, odnoszących się do młodszego widza, chociażby na temat tego jakie i w jaki sposób konsumuje on treści w internecie.

Podobno na dopięcie umowy czeka już całkiem spore grono reklamodawców, szukających w tym wszystkim potencjalnego zysku. Warto też wspomnieć, że odcięcie się od Twitcha oraz YouTube, niesie też ze sobą pewne konsekwencje. Spora część oglądających przychodziła w końcu na transmisje LCS, podczas przeglądania swoich ulubionych streamów czy filmików, dzięki odpowiednim reklamom od Riot Games. Nie wiadomo jak twórcy League of Legends przyciągną teraz tę część widzów.

źródła: latimes.com; thescoreesports.com; materiał Richarda Lewisa w serwisie YouTube | zdjęcie: latimes.com