Dopóki nie wyemitowano szóstego sezonu Sons of Anarchy, wyrecytowałbym tę nazwę obok Breaking Bad, Firefly, House of Cards czy True Detective, czyli grona najlepszych seriali, jakie kiedykolwiek przyszło mi oglądać. Od kiedy jednak „Synowie” zaczęli się coraz bardziej zamieniać w niedorzeczną operę mydlaną, moja miłość do kamizelki ze „Żniwiarzem” stopniowo wygasała. Uwaga na spoilery, niegroźne tym, którzy są z serialem na bieżąco.

Ciężko mi jednak bez żadnych emocji podejść do ostatniego rozdziału tej naprawdę długiej opowieści, którą z mniej lub bardziej zapartym tchem śledzę od wielu miesięcy. Szczególnie, jeśli – niezależnie od tego, jakie ma się zdanie o sezonie szóstym – jeszcze raz rzucimy okiem na to, co powyprawiało się w odcinku „A Mother’s Work„. Był to zdecydowanie jeden z najbardziej emocjonalnych finałów, które obejrzałem w całym swoim życiu i naprawdę ciężko było się podczas niego powstrzymać od łez. Problemy z pamięcią? Niekoniecznie łączycie wszystkie fakty z trzynastego epizodu serii szóstej? Pędzę z wyjaśnieniami.

sons-of-anarchy

Publiczność zacznie śledzić fabułę na nowo w momencie, kiedy plan ratowania rodziny Tellerów wziął w łeb, ujmując to bardzo łagodnie. Mówimy tutaj o konsekwencjach rozmów, które były wynikiem zbliżenia się do siebie Jaxa i Tary, do tej pory raczej spodziewającej się wściekłej vendetty ze strony swojego nieobliczalnego męża. Ten jednak zdecydował się ukazać swoją wrażliwą naturę, w której zresztą na samym początku rozkochał swoją partnerkę, decydując się na oddanie się w ręce policji. Miało to przynieść azyl dla jego synów oraz oczyszczenie z wcześniej nagromadzonych win Tary, co miało dać tej „normalniejszej” części rodziny możliwość rozpoczęcia nowego życia. Wszystko może i potoczyłoby się zgodnie z tą bohaterską koncepcją, gdyby nie to, że nieświadoma niczego Gemma postanowiła „pokrzyżować plany” swojej synowej, myśląc, że ta wciąż ma zamiar wydać klub i samego Jacksona. Wtedy to właśnie doktor Knowles została brutalnie zamordowana, a wsparcie psychiczne zdruzgotanej Gemmie zapewnili lojalni Juice i Unser.

 

Dołóżmy do tego sytuację pełną poważnych napięć wokół samego SAMCRO – oto na boku zawiązuje się koalicja Mayans, żółtków, niekoniecznie zadowolonych z nowych przetasowań na rynku handlu bronią, i Nero, który to jeszcze niedawno był gotów poświęcić życie za Jaxa, syna swojej ukochanej, teraz jednak, skrzywdzony przez jego nie prawdomówność, najpewniej zwróci się przeciwko niemu. Można również przewidzieć, że nie zakończą się problemy z prawem prezydenta, a i również nie zapomni on o osobie Juice’a, do którego zaufanie klubu w ostatnich dniach wyjątkowo pikowało. Weźmy pod uwagę to, że moralnym hamulcem, który momentami powstrzymywał Tellera od wyjątkowo paskudnych działań była Tara, po spojrzeniu na drewniane wieko jej trumny Jax może więc kompletnie zatracić się w swoim szaleństwie.

Perspektywy na sezon siódmy? Walka o utrzymanie klubu na dnie, którą Sons of Anarchy prawdopodobnie będą toczyć z każdym możliwym ugrupowaniem, do tej pory bywającym dla nich niebezpieczeństwem. Nie można czuć pewności, że nawet August i Irlandczycy nie zwrócą się w kluczowym momencie przeciwko MC, bo i nie takie rzeczy działy się już podczas motocyklowej drogi na szczyt. Pewnym można być, że rozpocznie się polowanie na Juice’a, nie wiadomo, czy również na Gemmę (jakie motywy przemawiałyby jednak za tym, aby ją oszczędzić?), a na pewno nie będą one jedynymi ofiarami w siódmym sezonie. Przypomnijmy, że w poprzednich Kurt Sutter często decydował się na odsyłanie w zaświaty kluczowych postaci (pamiętamy, Opie), będąc przy tym wyjątkowo naturalistycznym i brutalnym, ale to ostatni fragment dziejów Synów Anarchii ma być pod tym względem najbardziej intensywny. Nikt nie cieszy się, kiedy zabijani są uwielbiani bohaterowie, warto jednak pożegnać ich w odpowiednim stylu i z godnym rozmachem.

sons-anarchy-season-7-spoilers_0

Wraz z końcem szóstego sezonu Jax przychylił się do żądań Tary, która pragnęła, aby ich synowie, kwiat ich niegdysiejszej, niewątpliwej miłości, zostali wychowani z dala od wystrzałów rewolwerów, dźwięków odpalanego silnika motocykla czy krzyku krzywdzonych ludzi. Uważacie, że mimo tego, co wydarzyło się z jego małżonką, „el presidente” będzie dążył do tego, aby wypełnić wolę nieboszczki? W końcu, kto padnie ofiarą bezlitosnego Suttera? Czy autor będzie się trzymał motywów z Hamleta, którym cały serial jest bardzo mocno zainspirowany (ewentualną teorię na temat ostatecznego zakończenia można znaleźć tutaj, ciężko w nią jednak uwierzyć), czy może w ostatniej chwili odejdzie od znanej konwencji i wszystkich zaskoczy? Jestem skłonny uwierzyć w tę drugą wersję, będziemy jednak wszyscy mądrzejsi, kiedy już za pięć dni zostanie wyemitowany pierwszy z 13 odcinków ostatniej serii. Czy tylko ja nie mogę się doczekać?

PS. Nie wiem, czy słyszeliście, ale na epizodyczne role w serialu załapali się Marilyn Manson i Courtney Love, co pogłębia tylko trend stacji, aby angażować do kręcenia Sons of Anarchy rozpoznawalne, niekoniecznie za aktorstwo, twarze.