Postanowiłem obejrzeć wszystkie pełnometrażowe filmy Hayao Miayzakiego i właśnie w tym cyklu będę recenzował każdą jego produkcję, zaczynając od tych pierwszych. Na początek czas na „Zamek Cagliostro”.

Hayao Miyazaki jest współzałożycielem studia Ghibli, które jest odpowiedzialne za najpopularniejsze filmy anime. Dzięki niemu powstała masa rewelacyjnych produkcji, a jedna z nich, „Spirited Away”, dostała nawet Oscara. Większość jego filmów osiągnęło status kultowych, a sam reżyser jest wielką gwiazdą w Japonii, a nawet i poza jej granicami. W 2013 roku powstał jego ostatni film zatytułowany „Zrywa się wiatr”, który był nominowany do Oscara. Po tym dziele, reżyser postanowił odejść na emeryturę. Skoro już nie zobaczymy więcej produkcji jego dzieła, to dobry moment, by przypomnieć sobie wszystkie jego filmy. Wcześniej nie interesowałem się anime na tyle, by oglądać pełnometrażowe tytuły, jednak powoli się to zmienia i kilka dni temu zapoznałem się z jego pierwszym, poważnym filmem.

Zamek Cagliostro to animacja z 1979 roku, a więc nieco odstaję od dzisiejszych standardów. Lecz nie jest to minus, a wręcz zaleta, gdyż starsze anime mają w sobie coś magicznego, dzięki czemu różnią się od dzisiejszych produkcji, a może i są nawet lepsze. Bohaterem filmu jest Lupin, o którym powstawały już wcześniej mangi i telewizyjne anime. Filmów opowiadających o nim również jest sporo, lecz to właśnie „Zamek Cagliostro” był pierwszym pełnometrażowym tytułem.

cagliostro

Lupin wraz ze swoim przyjacielem, Jigenem są złodziejami, czego dowiadujemy się już w pierwszych sekundach filmu. Jak się okazuje, skradzione przez nich pieniądze są fałszywe, lecz to nie zniechęca duetu do działania. Od razu ruszają na kolejną przygodę, podczas której ratują pewną młodą dziewczynę. Jak się okazuje, ma ona wziąć ślub z nikczemnym Hrabią, który włada tytułowym zamkiem. Ślub jest wymuszony, więc oczywiste że dziewczyna tego nie chce. Dlatego dwójka bohaterów postanawia uratować dziewczynę, pokonać Hrabię, a do tego zgarnąć skarb, który jest ukryty w zamku. Jak widać historia jest prosta i oklepana, lecz to nie ona jest tu najważniejsza. Tytuł broni się całą resztą.

Animacja jest z gatunku komedii oraz akcji i pod względem humoru wypada świetnie. Widziałem mało anime tego typu, lecz to, co znam zupełnie się różni humorem od tego, który tu występuje, choć to pewnie przez rok powstania. W nowszych produkcjach żarty są dodawane nieco na siłę i jest ich dużo, przez co większość jest słaba i tylko irytuje. „Zamek Cagliostro” nie dość, że podaje żarty w subtelny sposób, to nie tylko one wypadają tu dobrze. Całość wraz z animacją tworzy jedną wielką komedię. Brak tu jakiejkolwiek realistyczności i logiki, dzięki czemu oglądamy maksymalnie przerysowane sceny, jak na przykład bieganie po ścianie, czy pływanie w powietrzu… Bardzo przyjemnie się na te wszystkie momenty patrzyło dlatego, że ani na chwilę produkcja nie udaje, że jest czymś poważnym. Co do akcji to ciągle coś się dzieje. Są pościgi, pojedynki, sporo wybuchów i nawet na moment akcja nie spowalnia. Nie sposób się nudzić podczas seansu.

Największym atutem filmu są postacie. Mimo, że są stereotypowe i oklepane to i tak wyszły rewelacyjnie. Każda osoba, nawet drugoplanowa ma w sobie coś ciekawego do zaoferowania i wszyscy są przerysowani, dzięki czemu tak przyjemnie się ich ogląda. Lupin jest typem złodziejaszka, który działa niczym tajny agent wykorzystując przeróżne gadżety, a do tego mamy Zeginata, który jest inspektorem ścigającym Lupina. Ta dwójka idealnie się uzupełnia i mimo tego, że są wrogami to czasami działają wspólnie. Postacie są na tyle różne, że znalazło się miejsce nawet na Ronina, który niezbyt tu pasuje i mógłby się w ogóle nie pojawić, bo nawet za dużo się o nim nie dowiadujemy. Po prostu nagle się pojawia i pomaga głównym bohaterom.

lupin-the-third-the-castle-of-cagliostro-still

Mogłoby się wydawać, że oprawa będzie w przypadku tak starej produkcji największym minusem, jednak tak nie jest. Oczywiście nie ma co wymagać cudów. W końcu to koniec lat 70. Mimo to, kreska jest piękna. Fani anime zapewne dzielą się na tych, co wolą starą kreskę od nowszej i odwrotnie. „Zamek Cagliostro” jest jedynym anime, jaki widziałem z tak starą oprawą, a i tak mi się podoba, mimo iż jestem przyzwyczajony do nowej. Pod względem oprawy najlepiej wypadła kolorystyka i animacja. Tła są pięknie narysowane i każda scena, na której widać rozległe, kolorowe tereny jest przyjemna dla oka. Zaskoczyła mnie płynna animacja, której nie spodziewałem się po tak starej produkcji. Liczyłem na to, że postacie będą sztywne i nie będzie się za dużo działo, lecz na szczęście wszystko jest dynamiczne.

Jak się okazało, Miayzaki od początku był świetnym reżyserem i nawet starsze produkcje mogą się podobać. „Zamek Cagliostro” jest nie tylko dla fanów anime, bo każdy może czerpać przyjemność z oglądania. Akcja jest dynamiczna, a elementy humorystyczne spodobały mi się na tyle, iż uważam że jest to najlepszy komediowy tytuł jaki widziałem ze wszystkich anime. Już się biorę za oglądanie następnego dzieła Miayzakiego, więc niedługo dowiecie się czy jest widoczny progres w jego pracy.