Technologia rodem z „Gwiezdnych wojen” to nie tylko czysta fantastyka. Dzięki przełomom technologicznym stworzonym przez Lockheed Martin zaawansowane technicznie rozwiązania dorównują tym ze srebrnego ekranu.  Z tym, że do ich skutecznego działania nie są potrzebne efekty specjalne.

W latach 80. XX wieku krytycy nadali zaproponowanemu przez prezydenta Ronalda Reagana systemowi obrony antybalistycznej kpiący przydomek „Gwiezdnych wojen”. Dziś koncern Lockheed Martin sprawia, że to co kiedyś miało być ironią, staje się rzeczywistością. O to opisy niektórych technologii, które równie dobrze mogłyby znaleźć zastosowanie w „odległej galaktyce”…

KOMPUTERY NAPROWADZAJĄCE

Podczas próby zniszczenia pierwszej Gwiazdy Śmierci, Luke Skywalker używa  Mocy by przełączyć swój komputer naprowadzający i skierować torpedy do niewielkiego szybu wentylacyjnego Gwiazdy Śmierci. Lockheed Martin co prawda do dyspozycji Mocy, ale komputer naprowadzający Luke’a przy platformie obrony przeciwrakietowej Aegis Combat System jest więcej niż przestarzały. Aegis jest w stanie wystrzelić jednocześnie kilka pocisków, w kierunku różnych obiektów – np. samolotów i pocisków. Jest to jedyny system na naszej planecie integrujący obronę powietrzną i antybalistyczną. By dopełnić obrazu „Gwiezdnej” technologii, w 2008 r. Aegis jako pierwszy system walki zestrzelił z ziemi satelitę zabłąkanego na okołoziemskiej orbicie.

KIEROWANY STRUMIEŃ ENERGII

Współczesne lasery sprawiają, że science fiction powoli zmienia się w rzeczywistość, ale nie zaczynajmy od razu od możliwości bojowych Gwiazdy Śmierci. Systemy broni laserowej mają przede wszystkim trafiać precyzyjnie w cel – zamiast powodować wielki wybuch. Jak to działa? Dzięki technice zwanej spectral beam combining kilka włókien optycznych łączy się, tworząc silną wiązkę. Przy pomocy optycznego systemu luster, soczewek i „okien” można „dostroić” strumień energii i przeobrazić go w skoncentrowaną wiązkę. Laser to światło, zatem porusza się z prędkością 300 tysięcy km na sekundę, i zaledwie po kilku milisekundach może trafić w cel, niszcząc go lub uszkadzając poprzez zaaplikowanie wysokiej temperatury.

Jak to działa? System broni laserowej może trafiać tylko w cele znajdujące się przed samolotem poruszającym się z prędkością bliską prędkości dźwięku. Niestety, turbulencje mogą rozproszyć cząstki światła w wiązce, podobnie jak mgła rozprasza światło latarki. Chyba że uda się je zneutralizować… Sztuka ta udała się prototypowemu laserowi, który przetarł szlaki dla broni tego typu w samolotach. Dopasowujące się do warunków lotniczych optyczne działko laserowe dla samolotów bojowych, jest pierwszym, które zapewnia operacyjność w zasięgu 360 stopni w samolotach poruszających się z prędkością bliską prędkości dźwięku.

Wróćmy na moment do niszczycielskiej mocy Gwiazdy Śmierci. Choć Lockheed Martin jest daleki od stworzenia tak zaawansowanej stacji kosmicznej, technologia kierowanej energii jest jednym z obszarów, nad którym pracuje koncern. System ATHENA, oparty o technologię laserową, oferuje możliwość obrony przed małymi nadlatującymi obiektami. Jednak w miarę rozwoju tej technologii będziemy w stanie bronić się przed większymi i bardziej odległymi zagrożeniami… na wypadek gdyby Imperium miało kontratakować, raz jeszcze.

RELACJE LUDZIE ROBOTY

Droidy protokolarne, sondy, droidy astromechaniczne: „Gwiezdne wojny” pełne są robotów. Kto nie chciałby mieć przyjaciela, który potrafi włamać się do systemu jak R2-D2, a jednocześnie będzie serwować drinki podczas imprezy na barce? Dobra wiadomość jest taka, że nasze ziemskie roboty powoli potrafią sprostać takim zadaniom. Już dziś inżynierowie i naukowcy pracują nad robotami, które wchodzą w naturalne interakcje z człowiekiem.

C-3PO rozumie piski i pikanie R2-D2, wykorzystując do tego ton i język jego mechanicznego ciała. C-3PO był droidem protokolarnym, który został stworzony, by pomagać ludziom w komunikacji, tłumacząc nie tylko języki, ale też zwyczaje odmiennych kultur. Podobnie Lockheed Martin pracuje nad oprogramowaniem, które umożliwi robotom i cyfrowym asystentom komunikowanie się z ludźmi w sposób tak łatwy i naturalny, jakby były native speakerami Bocce czy języka Huttów.

Koncern pracuje też nad zwiększeniem umiejętności robotów w zakresie interakcji ze światem, który dla nas jest oczywistością. Wzorem ludzi, filmowe droidy korzystają z drzwi, narzędzi i pojazdów. DARPA Robotics Challenge, nad którym pracuje Lockheed Martin, może nie dorównywać jeszcze C-3PO pod względem tempa i zręczności, a R2-D2 pod względem temperamentu, ale koncern pomaga współczesnym robotom rozwijać umiejętności, które w przyszłości umożliwią im pracę ramię w ramię z człowiekiem.

SKOK DO SĄSIEDNIEJ GALAKTYKI

Choć świat „Gwiezdnych wojen” składa się z licznych planet rozrzuconych po różnych galaktykach, to w roku premiery filmu (1977) były one jeszcze nieodkrytym zjawiskiem. W kolejnych latach teleskopy prześcigały się w odkrywaniu planet spoza układu słonecznego. Niedawno Kosmiczny Teleskop Spitzera, zbudowany i obsługiwany przez Lockheed Martin na zlecenie NASA, zlokalizował pierwszy system siedmiu podobnych do Ziemi planet krążących wokół jednej gwiazdy. Kluczową rolę w tym historycznym wydarzeniu odegrał również Teleskop Podczerwony Zjednoczonego Królestwa  obsługiwany przez koncern Lockheed Martin we współpracy z dwoma ośrodkami uniwersyteckimi.

NIEWIDZIALNOŚĆ W NIE TAK ODLEGŁEJ GALAKTYCE

W świecie „Gwiezdnych Wojen” to spryt sprawił, że siły Imperium uwierzyły, że Sokół Millennium wyposażony jest w system maskujący, który sprawia, że nie są w stanie go wykryć. Bezpieczeństwo i przetrwanie załoga Sokoła zawdzięczał geniuszowi Hana, ale inżynierowie Lockheed Martin wolą polegać na stałym udoskonalaniu technologii. Zakłócenie kierunku światła widzialnego i bliskiej podczerwieni lub fal elektromagnetycznych wokół obiektu sprawia, że wydaje się, jakby on w ogóle nie istniał. Materiały pokrywające poszycie samolotu lub statku mogą zostać zaprojektowane tak, by przekierowywały lub pochłaniały fale i ukrywały obiekty przed działaniem radaru. Technologia ta, z powodzeniem stosowana w myśliwcu 5. generacji F-35, pozwala pilotom namierzać i niszczyć wrogie cele, samemu będąc „niewidocznym”.

Pomóż mi, Obi-Wan Kenobi, jesteś moją jedyną nadzieją.” Taką wiadomość dostarczył Lukowi hologram z księżniczką Leią. W naszej galaktyce używamy już tej samej technologii by przekazywać informacje. W przemyśle obronnym wykorzystujemy je dla zobrazowania zbliżających się obiektów, takich jak na przykład nadciągająca Gwiazda Śmierci czy TIE fighter.

Centrum Zaawansowanych Technologii Lockheed Martin podkręca możliwości cyfrowej holografii. W miejsce dobrze nam znanej technologii wykorzystującej zapis na płycie fotograficznej, holograf cyfrowy jest zapisywany na czujniku wewnątrz kamery – umożliwiając błyskawiczną korektę obrazu, eliminowanie niedoskonałości, które powodować mogą błędną interpretacje dotyczącą celu.

Gdy równo 40 lat temu po raz pierwszy zetknęliśmy się ze światem Gwiezdnych Wojen, dostępne tam technologię wydawały się być odległą przyszłością. Przez te cztery dekady ewolucji technologii rzeczywistość filmowa i nauka zaczynają się co raz bardziej przenikać.

Źródło: Materiały prasowe

promocja