Ci z Was, którzy na bieżąco śledzą newsy związane ze światem filmów i seriali, wiedzą, że każdego dnia jesteśmy zasypywani dziesiątkami informacji odnośnie aktualnie kręconych, bądź planowanych, produkcji. Naturalnie, nie da się przewidzieć ze 100% pewnością, który film będzie wartościowy, a który okaże się klapą. Każdy z nas ma jednak jakieś swoje typy – produkcje, na które czeka najbardziej.

W niniejszym wpisie chciałbym z Wami podzielić się moim „top 10” filmów, o których wiem, że albo są w produkcji, albo są już zaplanowane i na pewno powstaną. Postanowiłem się przy tym ograniczyć do filmów z datami premier do 2017 roku włącznie, gdyż plany na 2018 i dalsze lata nie są raczej przez wytwórnie sprecyzowane. Owszem, niektórzy (np. Marvel i DC) już podali daty nawet do 2019, tyle, że to wciąż odległy czas i wiele się może zmienić. Lista jest oczywiście rozpisana w kolejności odwrotnej – w domyśle najbardziej czekam na pozycję nr 1, którą opisałem na końcu, a najmniej na nr 10, od którego rozpocznę. Mam też drobną uwagę – niesamowicie ciężko było wybrać „top 10”, a już tym bardziej uszeregować filmy w jakiejś kolejności. Dlatego traktuj tę listę, Drogi Czytelniku, umownie, bo gdybym pisał ją dzień wcześniej lub później, to mogłaby wyglądać minimalnie inaczej, choć bardziej to się tyczy kolejności, aniżeli samych pozycji. Ta kolejność jest czysto umowna i pozycje będące blisko siebie (np. 2 i 3) są dla mnie praktycznie tak samo interesujące.

Zatem, przed Wami dziesiątka produkcji, na które czekam z utęsknieniem i na 100% polecę do kina w pierwszym tygodniu po premierze.

10. Jurassic World (premiera: 12 czerwca 2015)

Jurassic_World

Któż z nas nie oglądał Parku Jurajskiego? Chyba nie ma takiej osoby. Świetny pomysł na film połączony z zaawansowanymi – jak na tamte czasy – efektami, sprawiły, że film Spielberga z 1993 jest postrzegany dziś jako klasyk. Dlatego, gdy po latach ogłoszono prace nad kolejną częścią – nie licząc sequeli, które nie dorównały kunsztem Jurassic Park – wszyscy z niecierpliwością oczekujemy rezultatu. Informacje, które docierają z planu, jednoznacznie wskazują, że powstający pod wodzą Colina Trevorrowa film będzie nawiązaniem do słynnego poprzednika, lecz z młodą i świeżą obsadą. Główną rolę bowiem, ma zagrać Chris Pratt. Według przecieków z planu, mają zostać użyte efekty praktyczne, co oznacza, że dinozaury będą w rzeczywistości na miejscu, jako wytwory działu robotyki, a nie tylko CGI. Właśnie to sprawia, że z niecierpliwością oczekuję efektu końcowego, bo chciałbym znów przenieść się w czasy, gdy dinozaury były dla mnie jedną z najbardziej fascynujących rzeczy na świecie. Jako ciekawostkę dodam, że po bardzo smutnej informacji o odejściu Richarda Attenbourough, Twórcy zamieścili zdjęcie pomnika, który oddaje hołd jego niezapomnianej postaci Hammonda:

9. Pacific Rim 2 (premiera: 7 kwietnia 2017)

pacific rim 2

Kiedy Guillermo del Toro ogłaszał światu swój projekt filmu „o gigantycznych robotach tłukących gigantyczne potwory”, mój wewnętrzny, wychowywany na Godzilli i Generale Daimosie, 9-latek zakrzyknął: „Wreszcie!”. Film z 2013 roku był czystą rozrywką. Nie można tu się doszukać głębi postaci i zaskakujących zwrotów akcji. Były za to wielkie potwory – Kaiju atakujące Ziemię, oraz wielkie roboty – Jaegery broniące Ziemi. Festiwal bardzo dobrze przemyślanych efektów i świetnie wykreowany koncept uniwersum, nie przyniosły dziełu meksykańskiego reżysera kroci. Zyski były jednak na tyle sensowne, że pozwoliły wytwórni na ogłoszenie sequela. Ten ma rozbudować znany nam świat do jeszcze większych rozmiarów. Mają dojść nowe Kaiju i nowe roboty. Poza tym nic więcej nie wiadomo, lecz jedno jest pewne – del Toro nie zawiedzie fanów.

8. Doctor Strange (premiera: najprawdopodobniej 8 lipca 2016 )

doctor-strange

Sytuacja z tym filmem jest dość ciekawa. Pomimo, że ma już przypisanego reżysera – jest nim Scott Derrickson – a Kevin Feige, szef Marvel Studios, dość często wyjawia różne smaczki związane z podejściem twórców do tej postaci, to nadal nie znamy oficjalnej daty premiery ani obsady. Jedynie można się domyślać, że film szykowany jest na 8 lipca 2016, gdyż tak wynikałoby z ogólnych przesłanek i rozpiski, jaką podało studio jakiś czas temu. Z przekazywanych tu i ówdzie informacji można wywnioskować, że postać Dr. Strange ma zastąpić Tony’ego Starka w roli lidera grupy superbohaterów. O ile ten koncept jest nadal aktualny, to Iron Man ma przyjąć rolę konsultanta, postaci epizodycznej, a jego miejsce ma zająć właśnie mag. Bo to, co się wiąże z wprowadzeniem Strange’a, to magia. Twórcy zapowiadają, że moce magiczne mają mieć skomplikowane wyjaśnienie naukowe, najprawdopodobniej będzie to coś na zasadzie Asgardu z Thora, czyli prawa fizyki i technologie, których ludzkość jeszcze nie pojęła, stąd są one dla zwykłych śmiertelników „magią”. Ostatnie filmy Marvela pokazały, że studio potrafi tworzyć bohaterów o różnych koncepcjach, z różnym podejściem, stąd jestem ogromnie ciekaw – i jednocześnie dość spokojny o efekt – jak im się powiedzie tym razem.

7. Star Trek 3 (premiera: 2016)

Star_Trek_logo

W 2009 roku JJ Abrams odświeżył jedną z najbardziej ukochanych marek – Star Trek. Wielu fanów serialu nie przepada za tym filmem. Mnie on jednak całkowicie kupił i tak naprawdę przekonał do uniwersum, które wcześniej uważałem za nudne. Świetnie dobrana obsada, wspaniale skomponowana fabuła i dobre efekty, złożyły się na film, do którego z miłą chęcią się wraca. Podobnie, choć może nie w takim stopniu, było z sequelem Star Trek: Into Darkness. Ten został silnie oparty na klasycznym filmie kinowym z 1982, o podtytule „Wrath of Khan”. Aby w pełni móc rozkoszować się dziełem z 2013, trzeba było jednak dobrze znać pierwowzór, żeby docenić wszelkie smaczki i nawiązania. W 2016 roku uniwersum będzie obchodzić 50-lecie i na wtedy właśnie wytwórnia Paramount zaplanowała premierę Star Treka 3. Nie będzie już reżyserowany przez JJ Abramsa, gdyż ten musi skupić się na Gwiezdnych Wojnach. Zamiast niego, ster przejmie Roberto Orci, prywatnie wielki miłośnik uniwersum. Ciężko przewidywać, czy jego praca dorówna poprzednikom. Ja bym chciał tylko, żeby – wzorem ostatnich dwóch kinówek – pojawiły się postaci z klasycznych seriali, może tym razem więcej niż tylko Spock. Żyje jeszcze kilku aktorów obsady z lat 60tych, żyje wielu aktorów z „Next Generation” i sądzę, że to ostatni tak dogodny moment, by wspólnie mogli jeszcze raz pojawić się na srebrnym ekranie.

6. Interstellar (premiera: 7 listopada 2014)

interstellar

Christopher Nolan to sprawdzona marka. To nazwisko przy rubryce „reżyser” gwarantuje kino nowatorskie, z głębszym przesłaniem, świetną obsadą i znakomitymi efektami specjalnymi i wizualnymi. Taka była Trylogia Mrocznego Rycerza, taka była Incepcja i z dużym prawdopodobieństwem takie będzie Interstellar. To, co jeszcze charakterystyczne dla tworów tego Pana, to fakt, że praktycznie nic nie wiemy o tym filmie. Jedynie oficjalny opis, mówiący o podróżach w czasie, o przestrzeni kosmicznej i podążaniu w nieznane. Zwiastuny cechuje mroczny klimat i dość duża zagadkowość, znak rozpoznawczy trailerów produkcji Nolana. Dodajmy do tego bardzo interesującą obsadę: będący na fali Matthew McConaughey, Anne Hathaway, Jessica Chastain i Casey Afleck. Słynny reżyser, podobnie jak już to czynił w przeszłości, kręcił sporą część filmu w formacie IMAX, co gwarantuje nie tylko świetną jakość, ale też inne proporcje obrazu w kluczowych scenach. Interstellar to dla mnie pewniak, żeby pojechać do IMAXa. A wierzcie, że to duże wyróżnienie, bo dla mnie to wyprawa na cały dzień i na byle film bym nie jechał. Jednak Nolan + sci-fi = obecność obowiązkowa!

5. Justice League (premiera: nieokreślona, stawiałbym na 2017)

justice league

Od razu muszę przyznać – nie jestem zwolennikiem Man of Steel. Film sprzed roku wywarł na mnie złe wrażenie – miał kiepsko rozpisaną i dziurawą fabułę, kiepski dobór aktorów do niektórych ról drugoplanowych, ujęcia kręcone z ręki i wszędobylski pseudo-mrok. Do dziś zastanawia mnie, co było problemem, być może zbyt wiele osób miało nań wpływ. W końcu Zack Snyder był reżyserem, za to producentem sam Christopher Nolan – dwaj twórcy o trochę innym podejściu do opowiadania historii. Faktem jest również, że wielu ludziom historia o Supermanie się podobała, a film odniósł sukces w Box Office. Zapoczątkował też „filmowe uniwersum DC”. W 2016 roku ma wejść do kin Batman v Superman, a równo z nim podobno kręcona jest Justice League. Nie znamy daty premiery, wiadomo jedynie, że ma się pojawić wielu bohaterów, część z nich już być może wcześniej, w BvS. Moje obawy co do filmu są jednak podsycane niepokojącymi wyborami wytwórni co do obsady, kierunku w jakim zamierzają iść. W końcu filmy kinowe to, decyzją DC, inne uniwersum niż seriale, a szkoda. Jak to się mówi: poczekamy – zobaczymy, lecz na pewno będzie to wielkie wydarzenie. Dla fanów komiksu jest to nie lada gratka, będąca na równi z premierą Avengers w 2012. Po raz pierwszy będziemy mieli okazję obejrzeć supergrupę postaci DC. To okazja, której nie wypada przegapić. Ja również, mimo sporych wątpliwości, oczekuję z niecierpliwością dnia, kiedy będę mógł obejrzeć rezultat wieloletniej pracy.

4. X-men: Apocalypse (premiera: 27 maja 2016)

x-men-apocalypse

Tegoroczny X-men: Days of Future Past to jeden z najbardziej udanych filmów tej marki. Śmiało można stwierdzić, że był dla serii tym, czym Avengers dla MCU. Znakomite połączenie starej i nowej obsady nie tylko naprawiło błędy przeszłych odsłon, lecz pozwala żywić nadzieję, że tak szeroką gamę aktorów obejrzymy również w maju 2016 roku. Wtedy to bowiem, podopieczni Xaviera mają zmierzyć się z Apocalypto. To prehistoryczny mutant, który pojawił się w scence po napisach w tegorocznym filmie. Poza tym faktem, niewiele właściwie wiemy o produkcji. Najprawdopodobniej, znowu wyreżyseruje to Bryan Singer, który najlepiej „czuje” uniwersum. Plotki głoszą, że tym razem pokazane zostaną przygody w latach 80-tych i po raz pierwszy (nie licząc mało, według wielu, udanego X-men Origins: Wolverine) możemy zobaczyć postać Gambita. Miejmy nadzieję, że te przewidywania się spełnią. Osobiście, w tym roku wychodziłem z kina bardzo ukontentowany i nie sądzę by za dwa lata sytuacja miała ulec zmianie.

3. Avengers: Age of Ultron (premiera: 1 maja 2015)

avengers__age_of_ultron

W 2012 roku jeden z najbardziej oczekiwanych filmów – Avengers – odniósł gigantyczny sukces komercyjny. Krytycy piali przy tym z zachwytu, a widzowie pokochali zwieńczenie 1. fazy Marvel Cinematic Universe (w skrócie: MCU). Nastał czas fazy drugiej, w której prym wiedli przede wszystkim bohaterowie najnowszej premiery – Guardians of the Galaxy. Oczywistym jest, że przez te 3 lata oczekiwania względem drugiej historii o Avengers sięgnęły niebios. W zwieńczeniu tej partii uniwersum filmowego, Tony Stark, Thor, Kapitan Ameryka, Hulk, Czarna Wdowa, Hawkeye oraz nowe nabytki – Scarlett Witch i Quicksilver, muszą zmierzyć się z niebezpiecznym robotem Ultronem. Będzie to nie lada problem, zwłaszcza po wstrząsie, jaki zaserwował widzom Captain America: Winter Soldier. Świat uległ zmianie, a sztuczna inteligencja, która przybrała formę Ultrona właśnie, chce zniszczyć ludzkość. Producenci dali do zrozumienia, że zobaczymy Visiona – „ludzkie” wcielenie Jarvisa, komputera Iron Mana. Jeśli produkcja z 2012 odniosła tak niebotyczny sukces, Marvela nie stać teraz na błąd i jestem pewny, że każda minuta sequela będzie dopracowana. W końcu reżyserem jest nie kto inny, tylko sam Joss Whedon – ulubieniec widzów, król geeków. Czy znów w scence po napisach zobaczymy Thanosa? Pozostaje tylko odliczać dni do premiery.

2. Hobbit: the Battle of the Five Armies (premiera: 11 grudnia 2014)

THE HOBBIT: THE BATTLE OF THE FIVE ARMIES

Zarówno klasyk literatury fantasy, jak i jego słynna ekranizacja w reżyserii Petera Jacksona – Władca Pierścieni – to były, i nadal są, dla mnie bardzo ważne dzieła. Z olbrzymią niecierpliwością, prawie 9 lat, oczekiwałem Hobbita. Ze smutkiem obserwowałem przedłużające się zmagania dotyczące praw autorskich . W końcu w 2012 roku dane nam było znów zasiąść w sali kinowej i rozkoszować się pracą utalentowanej ekipy. W grudniu br. czeka nas, niestety ostatnia już, wyprawa do Śródziemia. Pomimo pewnych zastrzeżeń do pierwszych dwóch części trylogii Hobbit, a głównie do odstępstw względem pierwowzoru, i tak nie mogę doczekać się tej wieńczącej dzieło. WETA Digital w każdym swym filmie wprowadza nowinki w dziedzinie efektów wizualnych. Co tym razem pokażą? Bo w to, że pod wodzą Petera Jacksona Bitwa Pięciu Armii będzie wyglądać fenomenalnie, nie wątpię nawet przez chwilę. Zastanawiam się też, na ile finał historii Bilba odbiegnie od książek i na ile dostaniemy swoiste „połączenie” z filmową trylogią „Władcy…”. Przy tym smuci mnie jedna rzecz – potem nie będzie więcej Śródziemia w kinach. A przynajmniej nie będzie go w wykonaniu tego reżysera. Już tutaj trudno było go namówić na powrót do klasyki fantasy – przypominam, że pierwotnie reżyserować miał Guillermo del Toro.

Kolejne, nieukończone niestety, dzieło Tolkiena – Silmarillion – byłoby trudno zekranizować, a rodzina pisarza również nie jest temu zbyt przychylna. Delektujmy się zatem tymi ostatnimi chwilami w świecie hobbitów, krasnoludów, elfów i smoków.

1. Star Wars: Episode VII (premiera: 18 grudnia 2015)

star wars episode 7

Mam wrażenie, że szczytowe miejsce tej listy mógł zająć tylko jeden film. Wiadomość o przejęciu przez Disneya praw do marki Gwiezdnych Wojen, wraz z jednoczesnym ogłoszeniem nowych filmów, była bezsprzecznie informacją roku. Ku uciesze jednych, a rozczarowaniu innych, reżyserem został nie kto inny, tylko JJ Abrams. Od tamtej pory minęło już ponad 1,5 roku. W międzyczasie newsy, dostarczane różnymi kanałami, były dość skąpe. Wiemy z pewnością, że Epizod VII, rozpoczynający nową trylogię, wszedł już w fazę produkcji. Wiemy też, że biorą w nim udział prawie wszyscy członkowie starej ekipy, jeszcze z Epizodów IV-VI. Powrócą zatem: Han Solo, Luke, Leia, R2D2, C3PO, możliwe że Chewbacca również. Do tego została dobrana młoda i świeża obsada, która ma przejąć pałeczkę od słynnych kolegów po fachu. Jak by tego było mało, wśród nowych „nabytków” znajduje się m.in. Andy Serkis oraz Max von Sydow. Wrócić ma również Sokół Millenium, który już powstał w całości na planie, w skali 1:1 !! Reżyser uznał, że chce powrócić w filmie do klimatów Pierwszej Trylogii, silnie wzorując się na szkicach Ralpha McQuarrie. Scenografie i postaci mają być całkiem realne, zatem wszyscy mogą spać spokojnie – powtórki z masowego zastosowania CGI w Prequelowej Trylogii nie będzie.

Niepokoją mnie przy tym niektóre ruchy Disneya, a właściwie najbardziej jeden – wyrzucenie do kosza prawie całego znanego Expanded Universe. Na wiosnę br. ogłoszono bowiem, iż wszystkie dotychczasowe książki, komiksy i gry przestają być kanoniczne. Takimi są jedynie filmy oraz seriale Clone Wars i mający się dopiero ukazać Rebels. To był olbrzymi cios w stronę fanów, którzy od tak wielu lat wspierali markę i pokochali bohaterów z kart powieści oraz z ekranów komputerów. Uważam ten krok za gruby błąd. Nie zmienia to jednak faktu, że nowe filmy z serii „Gwiezdne Wojny” są absolutnie najbardziej oczekiwanymi wydarzeniami na najbliższe lata. Zwłaszcza Epizod VII ma szansę pobić wszelkie rekordy Box Office, bo ludzie pójdą na to przynajmniej z czystej ciekawości. Ja sam zamierzam się jak najbardziej wybrać i wszelkie dotychczasowe informacje, jakie napływają z planu, pozwalają sądzić, że się nie zawiodę.

Filmy, o których jeszcze warto wspomnieć

W moim ‘top 10’ nie zmieściło się kilka produkcji, którym należy się choćby wspomnienie, więc chciałbym pokrótce o każdej parę słów dodać.

Ant-man (premiera: 17 lipca 2015)

Ant-man, pomimo bycia nową i długo dopieszczaną w pre-produkcji marką MCU, ma spory problem przy produkcji. Ta zaczęła się całkiem niedawno, lecz jakiś czas temu odszedł od projektu Edgar Wright – reżyser, który był z nim związany od samego początku. Podobno jego wizja nie pokrywała się z tą włodarzy Marvel Studios. Takie roszady zwykle nie wróżą za dobrze, lecz uważam, że i tak na film warto czekać i jestem ogromnie ciekaw czy początek fazy trzeciej MCU będzie lepszy niż w fazie drugiej.

Captain America 3 oraz Guardians of the Galaxy 2 (premiery: 6 maja 2016 i 28 lipca 2017)

Sequele dwóch znakomicie przyjętych tegorocznych filmów. Jestem ogromnie ciekaw, czy sprostają oczekiwaniom. Za Captain America 3 odpowiada ta sama ekipa co za Winter Soldier, podobnież sequel „Guardiansów” znów wyreżyseruje James Gunn. W obu przypadkach sukces będzie ciężko przebić, lecz jest to na pewno wykonalne.

The Conjuring 2 i Insidious: Chapter 3 (premiery: 23 października 2015 i 29 maja 2015)

Horrory w reżyserii Jamesa Wana przyniosły dla tego gatunku powiew świeżości. Insidious wraz z sequelem to dobrze przemyślana historia. Zgodnie z nazwą, żeby poznać jej całość, należy obejrzeć oba filmy. Są one swoistymi rozdziałami tej samej opowieści. The Conjuring zaś wspaniale mieszał różne rodzaje horrorów i nawiązywał do wielu klasyków gatunku. Pomimo, że oba nadchodzące filmy nie będą już reżyserowane przez tę samą osobę, to i tak warto będzie wybrać się do kina.

Batman v Superman – Dawn of Justice (premiera: 25 marca 2016)

Pierwotnie miał to być sequel Man of Steel, jednak ostatecznie film skupia się na dwóch najbardziej znanych postaciach DC. W zapowiedziach twórców, akcja ma być wzorowana na komiksie Franka Millera The Dark Knight Returns. To ważna produkcja, chociażby przez wzgląd na fakt, iż ma stanowić podwalinę pod Justice League. Działania wytwórni co do obsady oraz brak jednolitego uniwersum z serialami, zniechęcają. Mimo to, nie mam wątpliwości, że BvS będzie ważnym filmem. Takim, na który pewnie pójdę do kina.

Podsumowanie

Podsumowując, nie da się w takim artykule objąć wszystkich nadchodzących produkcji. Na pewno czekają nas wszystkich obfite lata. Zwłaszcza rok 2015 wydaje się być nasycony, lecz kolejne lata też nie są wcale dużo słabsze. Jestem ciekaw, jakie Wy macie typy i jak wygląda Wasze ‘top 10’. Piszcie koniecznie w komentarzach.