Z kwotą 150 milionów dolarów zebranych poprzez crowdfunding na produkcję jednej z najdroższych gier w historii, Star Citizen, wiele osób zaczęło martwić się o to, czy kiedykolwiek pojawi się w ogóle ostateczny produkt. Obawy te podsyciła niedawno ujawniona informacja o rzekomych problemach finansowych Foundry 42 Limited.

Sytuacja ta rozpoczęła się, kiedy odkryto, że brytyjskie studio Foundry 42 Limited, działające pod batutą twórców Star Citizen z Cloud Imperium Games, złożyło wniosek o pożyczkę do banku brytyjskiego Coutts&Co. Samo widmo kredytu nie zaniepokoiło branży tak bardzo, jak fakt, że pod zastaw trafił cały dorobek firmy, a co za tym idzie – również Star Citizen. W przypadku niespłacenia pożyczki, gra „należałaby” niejako do banku.

Współzałożyciel Cloud Imperium Games Ortwin Freyermuth wyjaśnił w poście na forum, że pożyczkę wzięto w charakterze zaliczki na zwrot podatku, przez co firma nie była zmuszona do przewalutowania części swoich środków na funty. Freyermuth poinformował również, że głównym zabezpieczeniem pożyczki jest sam zwrot, a Star Citizen został wyłączony z tej umowy. Firma potwierdziła również, że jest to najzwyczajniejsza w świecie umowa, a coraz większa liczba ekonomicznych ekspertów wyraziła swoją opinię, jakoby ruch ten był po prostu sprytnym sposobem zaoszczędzenia sporych środków przez firmę, zwłaszcza, że rynek walutowy jest dosyć chybotliwy. Biorąc jednak pod uwagę Star Citizena, trudno się dziwić, że ludzie zareagowali tak, a nie inaczej.

źródło: techspot.com | zdjęcie: wccftech.com

promocja