Wyczekujący trzeciej odsłony fani serii Half Life są przekonani, że Valve zwyczajnie o niej zapomniał, ale amerykańska firma dostarcza dowody na to, że w istocie wcale tak nie jest.

W tym tygodniu developer uraczył fanów pierwszego Half Life’a, który swoją premierę miał w roku 1998, aktualizacją, która rozwiązywała problemy związane ze stabilnością gry, w tym:

  • Usunięcie błędu wyłączającego grę, który występował po wpisaniu nietypowych znaków do konsoli
  • Usunięcie błędu, który crashował grę po wczytaniu konkretnego pliku BSP
  • Naprawienie zepsutych plików SAV, pozwalających na zapisywanie zwyczajnych plików w folderze z grą
  • Usunięcie crasha przy szybkim zmienianiu gier, które są wyczerpalne
  • Usunięcie crasha przy ustawianiu własnych naklejek

Pomimo tego, że błędy te rzadko kiedy były zagrożeniem dla przeciętnego gracza, ciężko nie uznać je za zwyczajne bugi, których spatchowanie jawi się jako obowiązek twórcy. Aktualizacje tego typu pozwalają grze na hulanie na nowszych maszynach, przez co nawet młodsi fani cyfrowej rozgrywki mogą cieszyć się chwilami z legendarną serią.

Odpowiedź na tę łatkę ze stron fanów Half-Life jest mieszana. Z jednej strony, cieszą się oni, że Valve nawet po 20 latach wspiera jedną ze swoich najsłynniejszych marek, ale większość fanów upiera się, iż producent ten powinien raczej skupić się na tworzeniu Wiadomo Jakiej Gry, zamiast patchowania jej poprzednika.

źródło: techspot.com | zdjęcie: steam.com