YouTube i Twitch to dwaj dominujący zawodnicy na rynku autorskich wideo z gier komputerowych. Z roku na rok serwisy te rosną coraz bardziej w siłę, podobnie zresztą jak konkurencja, bo po prostu na materiały tego typu jest ogromny popyt. W 2017 roku sektor ma wygenerować aż 4,6 miliarda dolarów przychodów!

Branża związana z materiałami o grach wideo staje się coraz większa, wraz z popularyzacją usług streamingowych oraz tych udostępniających „wideo na żądanie”. Na całym świecie publika osób przesiadujących na YouTubie czy Twitchu wynosi aż 665 milionów, co dla porównania nawet podwójnie przewyższa populację osób w USA. To nawet więcej niż połączona liczba użytkowników Netflix, HBO, ESPN czy Hulu. Tą potężną bazę tworzą często młodzi i skorzy wydawać pieniądze ludzie, po których potencjalnie sięgnąć mogą specjaliści do spraw marketingu. Grupa ta jest o tyle specyficzna, że często unika wielu innych mediów, a zwłaszcza telewizji.

To zupełnie nowa publika, która w dodatku jest niezwykle rentowna. Fani gier komputerowych oraz konsolowych, oglądając różnego rodzaju treść wideo związaną z ich ulubioną rozrywką, są skorzy wydawać aż 70 dolarów miesięcznie na różne, nowe produkcje czy dodatkowe przedmioty, dostępne jedynie za gotówkę. To liczba większa o aż 56% w stosunku do osób nie przesiadujących na YouTubie czy Twitchu zbyt długo.

Sporo firm zauważyło już spory potencjał tego rynku, dlatego szacuje się, iż 3,2 miliarda dolarów będzie pochodziło z różnego rodzaju umów sponsorskich lub reklam. Pozostałe 1,4 miliarda to pieniądze pochodzące bezpośrednio od widzów, czyli różnego rodzaju dotacje czy małe opłaty za przedłużenie subskrypcji.

Warto jednak zaznaczyć na koniec, że wszystkie podane tu liczby i wnioski to jedynie czyste spekulacje, które wysnute zostały (zapewne) na podstawie statystyk z ubiegłego roku czy ostatnich miesięcy. Wszystkie dane oraz sumy, które tu wymieniłem pochodzą z raportu przygotowanego przez firmę SuperData Research, zajmującej się badaniem szeroko pojętego rynku związanego z grami wideo. Jak ich prognozy sprawdzą się w praktyce? Lepiej czy gorzej niż oczekiwania? Tego dowiemy się pewnie pod koniec roku.

źródło: venturebeat.com

promocja