Destiny to gra, którą pokochacie od razu lub równie szybko znienawidzicie. Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy graczy — sugerować to może między innymi liczba godzin, które produkcja Bungie pochłonęła w moim przypadku (grubo ponad tysiąc). Jak wiadomo, już wkrótce na sklepowe półki trafi druga część tego kosmicznego MMO-FPSa. Podobnie jak w przypadku jedynki gracze z całego świata mogli wziąć udział w beta testach grywalnego kawałka kodu.

To, co pokazało Bungie, nie jest niczym przełomowym, ani trochę nie zmieniła się forma zabawy. Wiele osób zarzuca sequelowi, iż mógł być po prostu kolejnym DLC. Nie do końca się z tym zgadzam. Bardzo łatwo zauważyć drobne, acz istotne na dłuższą metę zmiany. Przykładowo nagrody zdobywane w trakcie zabawy mają z góry ustalone właściwości. W praktyce usunie to nadmierny grind w poszukiwaniu broni idealnej dającej sporą przewagę nad innymi graczami. Przebudowie uległy także kategorie naszych pukawek. Większość znanych broni specjalnych jak snajperki strzelby czy karabinki fuzyjne wylądowała w odpowiedniku ciężkich.

Destiny 2

Zmiany objęły również klasy postaci. Warlock stracił „wstawajkę” (czyli moc pozwalającą na wskrzeszenie) na rzecz ognistego miecza. Tytan zyskał „tryb Kapitana Ameryki” jako poboczny dla bańki. Hunter natomiast w zamian za noże zyskał bojowy kij. To oczywiście tylko część zmian wprowadzonych w podklasach. Z racji, iż Destiny 2 odcięło się od PlayStation 3 i Xbox 360 Bungie wprowadziło trochę fajerwerków do oprawy. Zauważyć mogliśmy więcej efektów związanych z wybuchami i ogniem. Z jednej strony drobna poprawa grafiki cieszy, z drugiej zalatuje leniem ze strony twórców, gdyż spokojnie z mocą konsol obecnej generacji mogli wyczarować coś o wiele ładniejszego.

Destiny 2

Delikatnego przyspieszenia doznała także rozgrywka. W porównaniu do pierwowzoru Destiny 2 sprawia wrażenie szybszej. Oczywiście nie oczekujcie zabawy tak dynamicznej, jak w Titanfall 2. Wracając jeszcze na chwilę do broni, gunplay, jak i udźwiękowienie są równie dobre o ile nie lepsze niż w jedynce. Każdy karabin zaprezentowany w becie miał swój unikatowy odrzut oraz dźwięk strzału. Miejmy nadzieję, iż pełna wersja dostarczy nam jeszcze bardziej różnorodnych doznań z posługiwania się innymi pukawkami.

Największym minusem zaraz po długości trwania testów, była dość uboga zawartość oddana w ręce spragnionych sequela graczy. Ograć mogliśmy raptem pierwszą misję fabularną, strike oraz dwa tryby PvP, oraz godzinne zwiedzanie nowego social space. Czyli mały odsetek tego, co oferowała beta jedynki. Wypróbowanie wszystkiego zajęło mi dosłownie jeden wieczór. Na szczęście rozgrywki wieloosobowe wciągają jak bagno. Wypróbować mogliśmy Quickplay, czyli zmagania w stylu przejęcie punktów, oraz bardzo przypominające znane z Counter Strike założenia — Countdown.

Destiny 2

Warto wspomnieć, iż beta w przypadku PlayStation 4 jako taka nie oferowała zmiany języka w grze. Dopiero ustawienie menu konsoli na angielskie pomogło uporać się z często raniącymi uszy dosłownymi tłumaczeniami. 
Moim zdaniem Bungie świetnie podgrzało atmosferę przed premierą Destiny 2, a także zachęciło do powrotu do swej poprzedniej produkcji. Choć przedmiotów zdobytych do tej pory nie zobaczymy w kontynuacji, solidnie nakręcony mam ochotę skompletować drużynę i ruszyć znów na raid.

promocja