Odbywające się w Poznaniu targi MOTOR SHOW to małe święto dla miłośników i pasjonatów motoryzacji. Małe to jednak nienajlepsze określenie, gdyż MOTOR SHOW to świetnie zorganizowane wydarzenie, które robi wrażenie tak oprawą, jak i ilością wystawców. To taka nasza mała Genewa i trzeba przyznać, że w mniejszej skali, jako zaplecze genewskiego święta motoryzacji, poznańskie targi robią świetne wrażenie.

Jeśli miałbym próbować w jakiś sposób ocenić MOTOR SHOW, miałbym spory problem, by wynaleźć coś, co mogłoby mi się nie podobać. Targi oferują mnóstwo atrakcji, doskonałą atmosferę, możliwość obcowania z samochodami, którymi zwykle poruszamy się po polskich drogach, jak i z autami, o których możemy jedynie marzyć. Od popularnej Skody Fabii do hiperekskluzywnych samochodów Rolls Royce`a: tak wyglądał motoryzacyjny krajobraz poznańskiej imprezy, który okraszony wdzięczącymi się do zwiedzających wdzięcznymi hostessami, radował moje oczy i mile łechtał zmysł estetyczny. Nie oceniając więc napiszę pokrótce, co najbardziej utkwiło mi w pamięci po tegorocznym MOTOR SHOW.

_IGP2937

Po pierwsze: Mustang. Jeżdżąca legenda motoryzacji w kolejnej już odsłonie ma zamiar z przytupem wbić się na europejski rynek, więc nie mogło zabraknąć pięknego, czerwonego Mustanga na poznańskim MOTOR SHOW. Legenda była, wyglądała jak powinna i cieszyła oko oraz kusiła ewentualnych, przyszłych nabywców.

Po drugie: Arrinera Hussarya, czyli polski supersamochód. Auto jest tyleż piękne, co potężne. Oko cieszą muskularne nadkola, liczne wloty powietrza i diabelnie agresywny wygląd. Hussarya zdaje się być gotowa na połykanie asfaltu na swojej drodze i widać, że projektanci, przysłowiowi, nie brali jeńców podczas prac nad tym samochodem. Pod maską tego potwora znajdziemy aż 850 KM produkowanych przez 8,2 litrowy silnik, co w parze z areodynamicznym nadwoziem pozwoli polskiej myśli technicznej rozpędzać się do 100 km/h w czasie 3,2 sekundy. Tak, to auto to kawał drogowego potwora w pięknych szatach prosto z Polski.

Po trzecie: cały pakiet Mercedesów spod znaku AMG i BMW spod znaku potężnego M. Auta te, bez względu na wersję i segment, zawsze wywołują przyspieszone bicie serca.

_IGP3007

Po czwarte: Rolls Royce. Króleswka marka przyjechała pokazać pasjonatom motoryzacji, kto robi najbardziej luksusowe samochody. Żeby nie było, taki Mercedes-Maybach to klasa sama dla siebie, ale RR to absurdalnie wysoki standard i absurdalnie wysoka dbałość o detale, co sprawia, że samochody te są absurdalnie luksusowe. Co ciekawe, w mojej skromnej opinii, nawet gdybym wygrał niedawne 40 milionów polskich złotych w lotto, to RR bym sobie raczej nie kupił. Są to dla mnie samochody do oglądania, na które mógłbym patrzeć godzinami i którymi nie jestem godzien jeździć.

Po piąte: McLaren, Ferrari, Maseratti. Nie wiem, czy potrzeba tu rozbudowanej argumentacji. Marki te są esencją motoryzacji i zawsze miło jest na nie popatrzeć.

Po szóste: Ciekawe, inne, przykuwające uwagę samochody. Citroen DS5, bo jest niesamowicie ładnym autem, które pokazuje swoją sylwetką, że Francuzi jeszcze potrafią projektować samochody. Citroen DS21, bo to klasyk, a do tego ponadczasowo piękny kawał blachy. Volkswagen XL1, futurystycznie narysowana superekonomiczna hybryda z silnikiem Diesla legitymująca się średnim spalaniem na poziomie 0,9 lita na 100 kilometrów i potrafiąca rozpędzić się do 160 km/h. Auto robiło wrażenie, choć do nazwania go tanim i praktycznym sporo mu daleko, bo wewnątrz miejsca jest, jak na lekarstwo. BMW i8, szalony projekt, świetne osiągi, auto obok którego nie można przejść obojętnie. Połączenie półtoralitrowego, trzycylindrowego, turbodoładowanego silnika benzynowego i motoru elektrycznego, które daje łącznie 326 KM i rozpędza auto do 100 kilometrów na godzinę w 4,4 sekundy, było w mojej opinii jedną z gwiazd MOTOR SHOW. Kosztujące wyjściowo niecałe 600 tysięcy złotych BMW nie tylko zachwyca osiągami, ale również wyglądem, gdyż fantazja projektantów rzuca się w oczy. Aż dziw, że BMW zaprojektowało tak futurystyczne nadwozie. Szkoda jedynie, że i8 zachwycając mocą, wykonaniem i projektem, przeraża ceną. Do tego zacnego i subiektywnie wytypowanego grona zaliczyć trzeba jeszcze Mitsubishi Pajero, czyli terenowy klasyk z olbrzymim prześwitem w nowym wydaniu, ciągle robiący wrażenie auta bezterenowego, gdyż teren w jakiejkolwiek formie nie jest dla niego żadną przeszkodą. Najnowsza wersja legendy Dakaru to znak, że auta terenowe z prawdziwego zdarzenia ciągle mają swoich wiernych fanów.

_IGP3006

Po siódme i najważniejsze: Ilość wystawców. Praktycznie wszystkie marki, które spotykamy na naszych drogach pokazały coś na targach. I ten punkt wrażeń z MOTOR SHOW jest dla mnie osobiście najważniejszy, bo bardziej interesuje mnie rynek aut konsumenckich, bardziej przystępnych cenowo, niż propozycje gigantów motoryzacji.

Świetne wrażenie zrobiły na mnie propozycje Seata. Widać tam podobieństwa do innych aut z grupy wielkiego W, ale specyficzna stylistyka robi wrażenie. Są to samochody z charakterem i temperamentem, dobrze wykończone wewnątrz z odważnym rysunkiem nadwozia, czego doskonałym przykładem był pokazywany na targach Leon Cupra ST. Ładna, zgrabna linia z wyraźnymi przetłoczeniami, agresywnie zaprojektowanymi reflektorami w technologii LED oraz 18-calowymi felgami mogła się podobać i zarówno mnie, jak i kolegom redaktorom faktycznie się podobała. Dodając do ładnego opakowania 265 konny, turbodoładowany benzynowy silnik o pojemności 2 litrów, dostajemy auto nie tylko wyglądające na szybkie, ale i rzeczywiście bardzo wyrywne, bo pierwsza setka pojawia się na prędkościomierzu już po nieco ponad 6 sekundach.

_IGP2949

Doskonale odnalazłem się we wnętrzu Mazdy 3 w wersji sedan, ale to może dlatego, że zwyczajnie podchodzi mi wykończenie tego samochodu. Superwygodnie siedziało się w sportowych, świetnie skrojonych fotelach Nissana Juke od Nismo, z obłędnym trzymaniem bocznym, a chwalę sobie wykonanie Toyoty Prius Plus, bo choć auto informuje wszem i wobec, że stawia na ekologię, to jednak ogólną twardość wnętrza rekompensują ciekawe faktury zastosowanych materiałów. Ponadto rozkładane dodatkowe siedzenia to zawsze na plus dla auta rodzinnego zwłaszcza, że Prius Plus nie jest jakimś przesadnie dużym samochodem.

Osobiście najbardziej czekałem na nowego Forda Mondeo i muszę przyznać, że w ogólnym rozrachunku nie jestem zawiedziony. Auto wygląda doskonale. Drapieżny, wielki grill, który zdaje się połykać asfalt i masywna sylwetka z wąsko narysowanymi reflektorami sprawiają, że samochód ten może stać się Mustangiem dla ludzi stonowanych i spokojnych. Nie jest to auto nudne, jest to auto wyraziste, ma swoją tożsamość i wywarło na mnie bardzo dobre wrażenie. Jedynym minusem jest system multimedialny dostarczany przez Microsoft, gdyż ekran wyświetlacza nie jest w moim odczuciu wystarczająco responsywny, ale mogę marudzić, bo zwyczajnie nie przepadam za sterowaniem systemami multimedialnymi za pomocą dotyku.

Czy MOTOR SHOW 2015 można jakoś skrótowo podsumować? Można. Było fajnie. Po prostu. Dużo atrakcji, wielu wystawców, mnóstwo samochodów spośród różnych klas i segmentów. Świetna oprawa, sporo premier, hostessy jak z fabryki czekolady, kompetentni przedstawiciele poszczególnych marek z którymi miałem przyjemność porozmawiać i ogóle wrażenie, że wszyscy dookoła wiedzieli gdzie są, po co tam są i co chcą pooglądać oraz podotykać. Innymi słowy, na małą, poznańską Genewę wracam za rok!