Nigdy wcześniej nie grałem w Uncharted. Był to dla mnie „jakiś tam” tytuł z konsoli PlayStation. Ja sam z kolei byłem wesołym pecetowcem, który bez większego żalu nie zważał na konsolowe gry ekskluzywne. One gdzieś tam sobie były, ktoś tam w nie grał, a ktoś jeszcze inny się nimi zachwycał – nie moja bajka, myślałem. Dlatego bez specjalnego podekscytowania zareagowałem na wieść o możliwości przejścia najnowszej odsłony – Uncharted 4.

Uncharted 4: Kres złodzieja_20160515154229

Po Uncharted 4: Kres złodzieja oczekiwałem czego innego. Liczyłem na fajną grę i „męskiego” klona Tomb Raider, który „rozerwie mnie” na kilka godzin. Spodziewałem się dobrze zrobionej przygodówki z poprawną historią, czyli tego, co mogłem oczekiwać po grze jako osoba wcześniej nie znająca serii. W zamian za to dostałem w twarz fajerwerkiem i pięścią, zostałem obsypany gruzem starej budowli i pyłem pustyni. Zostałem rzucony w dżunglę, wytarzany w śniegu, błocie i obrzucony ołowiem. Odkrywałem tajemnice zakopane głęboko pod ziemią – byłem Nathanem Drake’iem.

Uncharted 4: Kres złodzieja_20160515033026

Jak się nim stałem? Utonąłem w głębokiej historii, genialnym klimacie, nierozwiązanych zagadkach i tajemnicach, które aż prosiły o odkrycie. Ujęła mnie grafika. Postacie, tak realne i naturalne jak osoby mijane na co dzień. Porwała mnie dżungla z bogatą fauną i florą, ruiny dawnej utopii i żywe miasta dopracowane do ostatniego detalu. Jestem oniemiały z zachwytu, a zarazem odarty z najmniejszej godności, nie mogąc wysnuć jednej złej myśli o Uncharted 4. Wolna wola ustąpiła miejsca fascynacji najnowszym dziełem Naughty Dog.

Uncharted 4: Kres złodzieja_20160515153113

Historia jest najmocniejszą stroną Uncharted 4: A Thief’s End

Przede wszystkim historia – genialna. Fabuła jest nieprzewidywalna i niebanalna. Trzyma w napięciu do samego końca i zaskakuje nawet, gdy wszystko wydaje się być już wypowiedziane. Cała historia, podawana w iście filmowym wydaniu, którego nie powstydziłby się sam George Lucas, nie pozwala rozstać się z padem. Każda nowa zagadka czy łamigłówka, nowa tajemnica czy wydarzenie przywiązywały mnie do konsoli coraz bardziej, skutkując zarwanymi nocami. Uncharted 4 był dla mnie jak najlepsza książka, trzymający w napięciu film, którego oglądania nie sposób przerwać w połowie.

Uncharted 4: Kres złodzieja_20160518002822

Nie potrafiłem rozstać się z postaciami. Żywymi osobami z emocjami, pragnieniami, ideami i duszą wypisaną na twarzach. Przywiązałem się do nich jak do domowego zwierzaka i drżałem gdy los był niepewny, a sytuacja niebezpieczna. Z przejęciem obserwowałem relacje, słuchałem rozmów i monologów Nathana. Czułem emocje bohaterów i wczuwałem się w nich. A to wszystko z lekkością, bo historia jak i osoby jakie spotkamy ukazane są w sposób poważny, jednak bez zbędnego patosu, więc mój odbiór Uncharted 4 był bardzo sympatyczny.

Uncharted 4: Kres złodzieja_20160515220635

Aż chce się uderzyć w eksplorację!

Już teraz z nostalgią wspominam zwiedzone w grze lokacje. Każda z nich jest piękna i stanowi istną ucztę dla oczu. Długo będę wspominał malownicze krajobrazy Madagaskaru, które miałem przyjemność zwiedzać na czterech kołach i grzęznąć co jakiś czas w błocie. Nie zapomnę widoków Szkocji, gdzie na widok śniegu niemal czułem zimno. Lokacji jest naprawdę wiele, przez co nie znudziłem się jedną i tą samą scenerią. Uncharted 4 w odpowiednim momencie przenosi się do innego miejsca na świecie oszałamiając widokami.

Uncharted 4: Kres złodzieja_20160516203621

Także obcowanie z padem nie zakłóciło mojego postrzegania tytułu i mimo, że graczem konsolowym nie jestem od lat, a na co dzień używam pecetowego duetu, to w Uncharted 4 grało się przyjemnie. Nie musiałem walczyć z kamerą, ruchem postaci, czy prowadzeniem pojazdu. Wszystko jest proste i intuicyjne. Drake idzie i skacze tam, gdzie chcemy. Jedynie pod koniec przygody, moje lenistwo zmusiło mnie do użycia wspomagania celowania, ale to tylko dlatego, że nie chciałem, by któraś strzelanina spowolniła moją przygodę.

Uncharted 4: Kres złodzieja_20160517003739

Na koniec największy winowajca – grafika! Uncharted 4 wyciska z konsoli Sony wszystkie soki. Co słychać, bo momentami konsola wydawała się zamiast wentylatorów uruchamiać turbiny odrzutowe, ale przede wszystkim widać. Każdy detal mnie zachwycił. Od niezwykle realnej mimiki twarzy po błoto na kołach samochodu, wszystko wygląda przepięknie. Malownicze krajobrazy Szkocji, Madagaskar z usianymi błotem ścieżkami czy w końcu ruiny zapomnianego miasta. Każde źdźbło trawy, liść, drzewo i wzgórze w oddali, zrobione z dbałością o najmniejsze szczegóły czynią Uncharted 4 grą niezwykłą.

Uncharted 4: Kres złodzieja_20160516185827

Mimo ukończenia gry nie ubolewam nad końcem historii. Soczysta rozgrywka zajęła mi grubo ponad 20 godzin. Samo zakończenie, pozbawione zbędnych niedopowiedzeń czy patetyczności często stosowanych w grach fabularnych, przypieczętowuje historię zamykając ją w sposób jak najbardziej odpowiedni i satysfakcjonujący. Uncharted 4: Kres złodzieja ujął mnie przepiękną grafiką, wyrazistymi bohaterami ale przede wszystkim historią, która na długo zapadnie mi w pamięć, plasując tytuł na liście moich ulubionych.

promocja