W ubiegłym roku Tencent Holdings Ltd. oraz Alibaba Group Holding Ltd. stały się największymi chińskimi korporacjami, przejmując pałeczkę po bankach i gigantach olejowo-gazowych, którzy zajmowali te pozycje przez ostatnią dekadę.

Zmiana warty jest symbolem dynamicznych, fundamentalnych zmian, jakie zachodzą w kraju mogącym się pochwalić jedną z najmocniejszych gospodarek na świecie. Najlepszym dowodem na to, jak rzeczywiście przebiega rozwój chińskiej ekonomii, będzie siedem poniższych wykresów:

Tencent i Alibaba zaczęli ukrócać prowadzenie konkurentów w roku 2016 i ich wzrost wartości zbiegł się z rekordowymi inwestycjami w reprezentantów tzw. „nowej gospodarki”, takich jak Ant Financial czy Didi Chuxing. Spora część tych pieniędzy przypadła także dwóm wspomnianym firmom, co znacząco wywindowało ich pod kątem ich wartości.

Rozwój i napływ pieniędzy do chińskiej gospodarki obrazuje doskonale także zestawienie najbardziej wartościowych firm tego kraju w ujęciu z tego miesiąca i sprzed pięciu lat, kiedy panowała dominacja PetroChiny i ICBC.

Nie chodzi jednak tylko o przychód. Industrial&Commercial Bank of China Ltd. ciągle generuje go w większej liczbie niż Alibaba i Tencent razem wzięci. Inwestorzy decydują się jednak iść tam, gdzie notowany jest najwyższy wzrost. Przychody Alibaby wzrosły o 1000% w stosunku do roku 2011, co jest liczbą deklasującą konkurencję.

Kolejnym ważnym aspektem jest to, że China Construction Bank Corp. i PetroChina zatrudniają setki tysięcy na terenie całego kraju. Nowa generacja firm internetowych tworzy miejsca pracy „jedynie” dla tysięcy, co wypada znacznie skromniej na tle konkurencji.

Ostatnim wykresem, który jest kluczowy dla zrozumienia wzrostu gospodarczego w Chinach jest ten obrazujący rozrost klasy średniej. Stanowi ona już większą część populacji niż mieszkańców mają całe Stany Zjednoczone i wymagają oni dóbr wysokiej jakości, od łososia z Alaski po iPhone’y czy aplikacje.

źródło: bloomberg.com | zdjęcie: internshipchina.com