Niezwykle rzadki gatunek ryby zawitał do laboratorium amerykańskiej Narodowej Administracji ds. Oceanów i Atmosfery (NOAA). Kieszonkowy rekin (Mollisquama parini) czekał na swoje odkrycie pięć lat – w 2010 roku, trzysta kilometrów od wybrzeży Luizjany, został on odłowiony wraz dużą ilością innych ryb w ramach programu badawczego prowadzonego przez NOAA. Dlaczego dowiadujemy się o tym dopiero teraz? Bo cały ten czas spędził zamrożony w laboratoryjnej lodówce. Zgadza się, właśnie tak długo badacze „przekopywali się” przez inne, schwytane wówczas gatunki.

Rekin ten jest praktycznie niespotykany – jedyny przedstawiciel tego gatunku został złapany 36 lat temu w okolicy wybrzeży Peru (znajduje się obecnie w rosyjskim muzeum). Badany obecnie okaz jest bardzo mały – ma jedynie 14 cm długości (poprzedni miał 17). Jednakże nie to jest przyczyną dla której zyskał swoją nazwę. Obdarzono go przymiotnikiem „kieszonkowy” ze względu na dwie głębokie kieszonki znajdujące się w okolicy przednich płetw. Naukowcy wciąż nie są pewni jakie jest ich przeznaczenie, ale spekulują – opierając się na badaniach nieco podobnych gatunków – że służą one do wypuszczania feromonów.

pocket-shark

Według badających okaz biologów, możliwość zbadania tak niesamowicie rzadko spotykanej ryby jest ekscytującym wyzwaniem, lecz równocześnie skłania do myślenia – ile to jeszcze nieodkrytych gatunków pływa w naszych morzach i oceanach?

Genetycy z NOAA ustalili że najbardziej zbliżonymi do tego unikalnego mikro-rekina gatunkami są liksa i rekin foremkowy.

[źródło: cnet.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej