promocja

US Air Force przeznaczyło 40 milionów dolarów na opracowanie myśliwsko-bombowego drona. Low-Cost Attritable Strikle Unmanned Aerial Systen Denostration (LCASD) ma być kolejnym etapem w rozwoju wojskowych samolotów bezzałogowych – mowa o walce powietrznej.

Szczęśliwą firmą, która otrzymała kontrakt jest Kratos Defense z kalifornijskiego San Diego. Przedsiębiorstwo specjalizuje się w dronach stosowanych do trenowania celności. W ramach umowy powstać ma pojazd zdolny do poruszania się blisko ziemi (nap-of-the-earth), latania na dużych wysokościach, wykonywania defensywnych i ofensywnych kontrmanewrów, jak również działań zaporowych i atakowania wrogiej infrastruktury obrony przeciwlotniczej.

Dron będzie zdolny osiągać prędkość odpowiadającą liczbie Macha równej 0.9 (tylko na krótki czas), zasięg 1500 mil morskich (niecałe 2800 kilometrów), a ponadto może przenosić przynajmniej dwie bomby GBU-39 o niewielkiej średnicy. Ma również wykazywać się “ekstremalną zwinnością” w celu unikania pocisków. Ważnym atrybutem LCASD jest również stosunkowo niska cena – 3 miliony dolarów za pierwsze 99 i dwa miliony za każdy następny.

Obecnie drony nadają się głównie do celów rozpoznawczych, szpiegowskich oraz uderzeniowych. Nie są zbyt szybkie, ani zwinne, zważywszy że projektuje się je pod kątem maksymalnego zasięgu i czasu, w którym może spędzić w powietrzu czekając na polecenia. LCASD ma to zmienić – dzięki dodatkowym zdolnością będzie zdolna do zestrzeliwania innych pojazdów latających – zarówno załogowych, jak i bezzałogowych.

Co ciekawe, drony mają być “niezależne od pasów startowych”. Drony treningowe firmy Kratos są wystrzeliwane z szyn zamontowanych na ciężarówkach, lub statkach. Gdy mają wylądować, otwierają się ich spadochrony i powoli opadają na ziemię.

Innymi słowy mamy do czynienia z małymi, tanimi i lekkimi, zrobotyzowanymi samolotami myśliwsko-bombowymi, które nie potrzebują do działania pasów startowych. Drony mogłyby wyruszyć do akcji z zamaskowanych pozycji i bezzwłocznie wspomóc załogowe samoloty. Ich lokalizacji nie zdradzałby pas startowy.

Jedna cecha, pod którą dron nie jest projektowany to niska widoczność dla radaru. Raczej nie ma być to samolot typu “stealth”. Choć jest to bez wątpienia istotny atrybut, na chwilę obecną nie jest priorytetem.

[źródło i grafika: popularmechanics.com]