Toliman, czyli Alfa Centauri, to gwiazda wielokrotna znajdująca się zaledwie 4,39 lat świetlnych od Ziemi. Układ Alfa Centauri jest tym samym najbliższym Ziemi układem gwiezdnym (nie licząc naszego własnego Układu Słonecznego). W skład układu Alfa Centauri wchodzą trzy gwiazdy: Alfa Centauri A i Alfa Centauri B, krążące wokół siebie po bliskiej orbicie oraz okrążającego je po o wiele większej orbicie czerwonego karła Proxima Centauri.

W 2012 roku świat obiegła wiadomość, że w układzie tych sąsiadujących z nami gwiazd krąży też planeta. Planeta nazwana Alfa Centauri Bb, będąca podobnie jak Ziemia planetą skalistą, okrążać miała gwiazdę Alfa Centauri B po ciasnej orbicie, około 10-krotnie ciaśniejszej od orbity Merkurego – planety znajdującej się najbliżej gwiazdy w naszym Układzie Słonecznym. Oznaczałoby to, że Alfa Centauri Bb byłaby pędzącą wokół swojej gwiazdy kulą lawy.

Planetę odkryto trzy lata temu dzięki metodzie pomiaru prędkości radialnej gwiazdy. W metodzie tej bada się wpływ grawitacji planety na jej macierzystą gwiazdę. Jako że w układach planetarnych ich środek ciężkości nie jest identyczny z środkiem ciężkości gwiazdy i przesuwa się wraz z ruchem planet, gwiazda cyklicznie przybliża się do nas i oddala. Ten ruch gwiazdy ma wpływ, zgodnie z efektem Dopplera, na barwę jej światła. Jest to metoda trudna w użyciu (niewielka masa planety w stosunku do masy gwiazdy), jednak bliskość układu Alfa Centauri znacznie ułatwia sprawę.

Jednak, jak donosi Vinesh Rajpaul, studiujący na University of Oxford, to, co wzięliśmy za planetę, może być przypadkowym artefaktem danych. Rajpaul przeprowadził symulację komputerową obserwacji gwiazdy podobnej do Alfa Centauri B, która wykazała, że nawet jeżeli nie krąży wokół niej żadna planeta, to inne zjawiska, takie jak występujące na jej powierzchni plamy, czy wpływ grawitacyjny odległych gwiazd, dają w rezultacie efekt nieodróżnialny od planety takiej jak Alfa Centauri Bb.

Żeby wykluczyć z wyników artefakty, trzeba by gwiazdę obserwować przez dłuższy czas bez przerwy, co w przypadku systemu Alfa Centauri niestety nie miało miejsca. Można by do tego celu użyć Kosmicznego Teleskopu Keplera, gdyby nie to, że prowadzi on właśnie równie długotrwałe obserwacje (także mające wykrywać planety, jednak nieco inną metodą) zupełnie innego fragmentu nieba a nawet jak je zakończy, to wciąż pozostanie problem zepsutego układu stabilizacji teleskopu, który ogranicza możliwość swobodnej zmiany pola widzenia. W najbliższym czasie nie uda się nam więc potwierdzić, czy rzeczywiście wokół sąsiadującej z nami Alfa Centauri B krąży planeta.

[źródło i grafika: gizmodo.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej