promocja

Mieszkańcy kraju kwitnącej wiśni znani są z tego że źle znoszą alkohol spożywany w dużych ilościach. Być może dlatego postanowili znaleźć dla wody ognistej zupełnie inne zastosowanie. Inżynierowie z Nissana postanowili skorzystać z pomysłu popularnego niegdyś w Brazylii i stworzyć samochód jeżdżący na alkohol. Jak przystało przy tym na firmę z kraju kojarzącego się raczej z robotami niż ze slumsami, zaproponowali zupełnie inne, nowocześniejsze rozwiązanie.

Zamiast spalać etanol, Japończycy postanowili wykorzystać go do wytworzenia wodoru. Wodór ma natomiast zostać wykorzystany do produkcji energii elektrycznej, podobnie jak ma to miejsce choćby w konkurencyjnej Toyocie Mirai. Rozwiązanie Nissana ma być o tyle lepsze, że nie wymaga stosowania wysokociśnieniowego zbiornika na wodór, a jedynie prosty bak na etanol i reformer (urządzenie wytwarzające wodór z alkoholu).

nissan2

Wadą rozwiązania, która od razu rzuca się w oczy, jest fakt, że reformer do pracy potrzebuje energii. Okazuje się jednak, że z dużym powodzeniem można mu dostarczać energię cieplną będącą produktem ubocznym pracy ogniw paliwowych. Produktem ubocznym procesu jest dwutlenek węgla, którym coraz częściej matki straszą swoje dzieci. Na szczęście ma być on pochłaniany w procesie produkcji paliwa, tj. przez rośliny z których powstać ma alkohol.

Japoński producent zamierza wprowadzić nowe rozwiązanie do komercyjnego użytku już niedługo, bo w 2020 roku. Pojazd ma mieć wszystkie zalety samochodów elektrycznych (cicha praca, duże przyspieszenie), będąc jednocześnie szybkim i łatwym w tankowaniu. Oprócz czystego etanolu będzie mógł używać również jego mieszaniny z wodą (powyżej 45% alkoholu). Jeżeli samochód odniesie sukces, będziemy musieli produkować naprawdę dużo alkoholu. Miejmy nadzieję, że wystarczy wtedy ziemi uprawnej, żebyśmy pomiędzy jedną a drugą przejażdżką mieli co jeść.