Kilka dni temu Microsoft i Nvidia ogłosili technologię, która ma szanse zrewolucjonizować oprawę wizualną w grach. Mowa o renderowaniu w czasie rzeczywistym, Ray Tracing, które znajduje zastosowanie np. w kinematografii. Początkowo AMD raczej zwięźle wypowiadało się na ten temat, ale teraz zdecydowali się na swoją własną prezentację.

Wczoraj firma ogłosiła oficjalnie wsparcie dla technologii Ray Tracing w czasie rzeczywistym za pośrednictwem standardu GPUOpen wywodzącego się z otwartego silnika Radeon ProRender. Jego wariacja jest dostępna w programach graficznych od kilkunastu miesięcy, ale o jego implementacji w grach dotąd nie słyszano. W skrócie używa on głównie mocy obliczeniowej procesora, wspomaganego na bieżąco przez kartę graficzną, dzięki oprogramowaniu FireRays. Wszystko po to, aby mogły z niego korzystać zarówno wydajnościowe potwory, jak i nieco słabsze jednostki.

Zaowocuje to wysoką prędkością renderowania w połączeniu z równie wysokim odwzorowaniem realizmu. Osiągnięcie czegoś takiego (Ray Tracingu w czasie rzeczywistym) wynika z połączenia najważniejszych zalet tradycyjnej rasteryzacji z Ray Tracingiem. Pierwsza z nich pozwala na uzyskanie szybkiego renderowania i wysokiej liczby kratek, podczas gdy ta druga umożliwia osiągnięcie fotorealistycznej oprawy wizualnej, ale przy znacznie mniejszej płynności. Dotychczas można było natknąć się na Radeon ProRender w programach typu Blender, Rhino, czy Autodesk, ale wkrótce jego funkcjonalność rozszerzy się o wspomnianego wyżej ”real-time Ray Tracing”, który znajdzie zastosowanie właśnie w grach właśnie za pośrednictwem rozwiązania AMD GPUOpen.

Pierwsze informacje na temat gier, które je obsłużą, trafią do nas już wkrótce. AMD bowiem zdecydowało się na oficjalną prezentację na zapowiedzianych konferencjach, które odbędą się w przeciągu kilku dni.

Źródło: guru3d.com