Wszyscy zapewne znają ten stary dowcip, w którym Warszawiak prosi złotą rybkę o otoczenie stolicy wysokim murem, żeby zatrzymać napływ „słoików”, po czym „słoik”, upewniwszy się, że mur jest szczelny, każe rybce zalać do pełna wodą. Niewiele lepiej skończyłaby Warszawa, gdyby pod koniec lat ’50-tych zimna wojna pomiędzy USA i Związkiem radzieckim przerodziła się w prawdziwą wojnę.

National Security Archive, grupa badawcza z George Washington University jeszcze w 2006 roku wysłała do National Archives and Records Administration żądanie odtajnienia dokumentów dotyczących strategii militarnej z czasów zimnej wojny. W odpowiedzi na to zapytanie NARA odtajniła właśnie pochodzący z 1956 roku plan uderzenia nuklearnego na blok wschodni.

W tym czasie ani USA ani ZSRR nie dysponowały jeszcze rozwiniętym arsenałem rakiet balistycznych ani przenoszących rakiety łodzi podwodnych. Głowice nuklearne były przenoszone za pomocą bombowców. Do tego, w drugiej połowie lat ’50-tych Amerykanie dysponowali wielokrotnie większą ilością bomb atomowych niż Rosjanie. Dlatego, skoro w razie wojny atomowej zniszczenie USA nie było jeszcze pewne, Pentagon całkiem poważnie przygotowywał plany na wypadek wojny atomowej.

Opublikowana lista celów liczy przeszło trzy tysiące pozycji w bloku wschodnim, od Niemieckiej Republiki Demokratycznej po Chiny. Przeszło 1100 z nich to lotniska, na które miały spaść bomby o mocy od 1,7 do 9 Mt TNT (czyli od przeszło 100 do około 600 razy silniejsze niż ta, którą zrzucono na Hiroszimę). Zniszczenie lotnisk przeciwnika w pierwszych godzinach wojny miało kluczowe znaczenie dla uniemożliwienia mu atomowego kontrataku.

Pozostałe cele to bazy wojskowe, fabryki zbrojeniowe, infrastruktura kolejowa, sieci energetyczne, czy… skupiska ludności. Na każdy z takich obiektów planowano zrzucić co najmniej jedną bombę. Na samą Warszawę, według odtajnionych dokumentów, miało spaść co najmniej 15 bomb atomowych! Najwięcej z nich miało za zadanie zniszczenie stołecznej infrastruktury kolejowej.

warsawtargets

Innymi słowy – cieszmy się, że nie żyjemy w świecie znanym nam z gry Fallout. Bo istniała taka możliwość.

[źródło: theverge.com, nsarchive.gwu.edu; grafika: theverge.com, nsarchive.gwu.edu]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej