Patent to – w dużym uproszczeniu – dokument, który pod pewnymi ograniczeniami daje właścicielowi wyłączne prawo do korzystania z danego wynalazku – jest nieco podobny do praw autorskich, niemniej może dotyczyć znacznie bardzo szeroko definiowanego zakresu pojęć. Można opatentować sam podstawowy koncept działania danego urządzenia, bez podawania szczegółowych informacji na temat jego funkcjonowania. Nie dziwi zatem, że patenty są wykorzystywane w celu wyciągania opłat za korzystanie z danej technologii nawet wówczas, gdy faktyczne podstawy ku temu są dosyć nikłe. W Ameryce takie działania to potężny przemysł.

Osoby (czy przedsiębiorstwa) które nadużywają tego typu praw nazywane są trollami patentowymi. Jak z nimi walczyć? Na pewien pomysł wpadł amerykański sędzia sądu rejonowego. Grupa zajmująca się tym procederem została przezeń zmuszona do pokrycia kosztów postępowania prawnego firm, które pozwała.

Sędzia Rodney Gilstrap stwierdził, że ze względu na wystąpienie wyjątkowych okoliczności w sprawie, grupa eDekka LLC (spółka z ograniczoną odpowiedzialnością) musi przejąć na siebie opłaty prawne szeregu pozwanych firm. Nie byłoby to może tak uciążliwe gdyby chodziło o kilka przedsiębiorstw, niemniej eDekka pozwała ich aż 200, przy czym osobnych procesów było 160.

Podstawą do pobierania opłat miało być wykorzystywanie przez przedsiębiorstwa modelu bazy danych, którą patent eDekki miał usprawniać (przyspieszać dostęp do informacji). Niemniej, gdy spółka została „przyciśnięta”, okazało się, że technologia to bardziej czymś w rodzaju narzędzia dydaktycznego, które ulepszyłoby zdolności programistyczne osób tworzących bazy danych i systemy, które z nich korzystają. Jak widać, raczej nie mamy do czynienia ze szczególnie precyzyjnym opisem technicznym.

Potyczka z trollami patentowymi to zwykle wojna na wytrzymałość – zwykle wiedzą, że ich prawdziwe roszczenia są mało warte, więc grają na czas i wygrywają wówczas, gdy ich ofiara nie ma środków na kontynuowanie procesu i jest gotowa zgodzić się na dowolną ugodę. Tym razem zostali jednak przechytrzeni.

Miejmy nadzieję, że precedens odstraszy osoby gotowe bogacić się kosztem innych poprzez wykorzystywanie kruczków prawnych.

[źródło i grafika: arstechnica.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej