WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

Apple pogrzebało granie na Apple TV

Granie na Apple TV. To tak się da?! Najwyraźniej sporo osób zareagowałoby w ten sposób na takie stwierdzenie.

Apple zazwyczaj kojarzy nam się z wieloma produktami, które w większości przypadków odnoszą mniejszy lub większy sukces. Akcja pt. „granie na Apple TV” to jednak całkowita porażka. Jeszcze kilka lat temu twórca Steama Gabe Newell zapowiadał, że Apple TV może zrewolucjonizować nasze myślenie o granie i wprowadzi je do mnóstwa nowych domów. Sprzęt będący w stanie uruchamiać gry z iPada i iPhonów nie jest wcale taki słaby. Na iOS możemy już ogrywać mnóstwo znakomitych produkcji z dużych konsol i PC. Jak więc można było zepsuć szansę na tak łatwe pieniądze?

Apple postanowiło w bardzo dziwny sposób podejść do grania. W 2015 roku Apple udostępniło wszystkim deweloperem możliwość publikowania aplikacji w Apple TV poprzez wbudowanego do urządzenia AppStore. Wystarczyłoby już tylko przygotować odpowiedni, wygodny kontroler i pieniądze mogłyby płynąć strumieniami. Niestety, gigant z Cupertino postanowił, że gry powinno się obsługiwać głosem oraz dołączonym pilotem. Bzdurny pomysł dawał deweloperem możliwość wprowadzenia do gier obsługi sterowania poprzez Siri oraz przeciętny panel dotykowy.

Już to było ogromną wpadką Apple. Jakby tego było mało, firma postanowiło w końcu stworzyć odpowiedniego pada, jednak ten był sprzedawany jako zestaw z Minecraftem za 40 dolarów, co było zdecydowanie zbyt dużą ceną. Co jest ostatecznym gwoździem do trumny? Firma stojąca za Minecraftem na Apple TV poinformowała, że nie będzie dalej wspierać gry kolejnymi aktualizacjami. Wychodzi więc, że w najpopularniejszą grę świata, na Apple TV grał mało kto…

Czytaj także: Akcje Ubisoftu drożeją po sukcesie Assassin’s Creed Odyssey

Źródło: toucharcade.com