Czy ktoś oprócz mnie nie zagrał nigdy w Half Life, a i tak jest pewny co do jakości gier tworzonych przez Valve? Wiem, że brzmię jak gamingowy bluźnierca, ale nic nie poradzę, że Artifact to jedyna gra, na jaką czekałem w 2018 roku… a tak się złożyło, że ta karcianka zadebiutuje już w listopadzie.

O grze karcianej Artifact wiedzieliśmy od roku, a pierwsze soczyste informacje na jej temat dostaliśmy dopiero na początku bieżącego roku. Na ich podstawie pokusiłem się nawet o mini-artykuł, w którym przedstawiłem, co ta gra od Valve, może zrewolucjonizować w gatunku. Może moje doświadczenie opieram wyłącznie na cyfrowych odpowiednikach, ale nic nie poradzę, że gra w karcianki w sieci towarzyszy mi od kilku lat. W sumie… gdyby nie CS:GO, to byłyby to jedyne gry, do których regularnie powracam. Jednak na ten moment w grę wchodzi wyłącznie zbyt ekspansywny Hearthstone i (wybaczcie) niemający poczucia własnej drogi rozwoju Gwint.

W Artifact dostrzegam więc rewolucje, która będzie miała swój charakter, a na dodatek nie będzie wymagać specjalnego grindu. Wprawdzie nie zapowiada się na to, przez wagę, jaką gra ma przykładać do rynku Steam i systemu zdobywania kart, ale czas pokaże. Tak się bowiem składa, że Artifact zadebiutuje na Steamie już 28 listopada bieżącego roku. Valve obiecuje, że na premierę gra będzie kosztować około 20 dolarów i zaoferuje 280 unikalnych kart. Oczywiście utrzymanych w klimatach DOTA 2, na której to ta karcianka bazuje. Nie tylko pod kątem designu, ale również mechanik. Z kolei wersję mobilną zapowiedziano na 2019 rok.

Artifact – garść informacji o nadchodzącej karciance od Valve

Źródło: PCGamer
Zdjęcia: PCGamer

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!