Najnowsza odsłona serii Assassin’s Creed opierała się grupom crackierskim przez całe 99 dni, ale ostatecznie jedna z nich podołała wyzwaniu.

Wszystko zaczęło się od obejścia zabezpieczeń Denuvo 4.8 w grze Sonic Forces. Wprawdzie zaraz po tym firma poinformowała swoich klientów o nowej wersji, ale wygląda na to, że Ubisoft nie zdążył (a może bał się?) ją uaktualnić. Tak czy inaczej, grupa CPY poradziła sobie z zabezpieczeniami DRM w Assassin’s Creed: Origins, a jej osiągnięcie wypłynęło w jednej z dyskusji na reddicie.

W niej komentatorzy skupiali się głównie na narzekaniu na dwustopniowe zabezpieczenie w postaci Denuvo 4.8 oraz VMProtect, które w domniemaniu wpływa na wydajność podczas rozgrywki. Chciałbym Wam odpowiedzieć, czy to prawda, ale zwyczajnie nie ma dowodów, które jednoznacznie wskazywałyby rację jednej ze stron konfliktu.

Te jednak mogą wkrótce się pojawić, o ile Ubisoft zdecyduje się na całkowite wyłączenie zabezpieczeń w oryginalnych wersjach gry. Wtedy porównania płynności przed i po aktualizacji będą najbardziej wiarygodne. Nie możemy się ich spodziewać nawet ze spiraconymi edycjami Assassin’s Creed: Origins, ze względu na działanie cracka. Ten nie wyłącza algorytmów Denuvo oraz VMProtect, a po prostu wprowadza je w błąd.

Źródło: kotaku.com

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!