ISS, czyli International Space Station (Międzynarodowa Stacja Kosmiczna), to wspólne przedsięwzięcie europejskiej, amerykańskiej, rosyjskiej, japońskiej, kanadyjskiej i brazylijskiej agencji kosmicznej. O ile wcześniej Amerykanie i Rosjanie umieszczali na orbicie stacje kosmiczne, to były one znacznie mniejsze i takie trochę… nacjonalistyczne. ISS jest pierwszą stacją kosmiczną zbudowaną wysiłkiem wielu narodów. Pierwsze moduły stacji zostały wyniesione na orbitę i połączone ze sobą w 1998 roku, czyli 17 lat temu.

Chociaż stacja uzyska pełnoletniość dopiero w przyszłym roku (w USA to wciąż o 3 lata za mało, żeby móc kupić piwo), to już zaczyna się psuć. Starość nie radość, młodość nie wieczność. A w przypadku stacji kosmicznych proces starzenia przebiega szybciej niż u ludzi. Sławna radziecka (później: rosyjska) stacja kosmiczna MIR przetrwała 15 lat, od roku 1986 do 2001; potem była już w tak kiepskim stanie, że postanowiono obniżyć jej orbitę i pozwolić jej spłonąć w ziemskiej atmosferze. To i tak prawie trzy razy dłużej, niż wytrzymała na orbicie wystrzelona w latach 70-tych amerykańska stacja Skylab.

W końcu ISS też uległa uszkodzeniu. Na szczęście awaria w żaden sposób nie zagraża życiu astronautów. Bezpieczne są również eksperymenty przeprowadzane na pokładzie stacji. Elementem, który odmówił posłuszeństwa, jest automatyczny wózek poruszający się po szynach na zewnątrz stacji. Teoretycznie wózek nie jest niezbędny dla jej działania, jednak znacznie ułatwia funkcjonowanie.

Aluminiowo-tytanowe urządzenie zwykło poruszać się wzdłuż stacji po szynach do których było zamocowane obustronnie, jak wagonik rollercoastera (kółka muszą być po obu stronach szyny, żeby transporter przy najmniejszym drgnięciu nie odleciał w kosmos). Wózek, kiedy zachodziła taka potrzeba, poruszał się powoli, z prędkością około 2,5 centymetra na sekundę, jednak kiedy w ostatnią środę spróbowano go użyć, po przebyciu mniej-więcej 10 centymetrów zatrzymał się i od tego czasu nie ma zamiaru się ruszyć.

Drobna usterka oznacza konieczność dodatkowego, nieplanowanego wcześniej, wyjścia w kosmos dwóch astronautów. W poniedziałek lub wtorek Scott Kelly i Tim Kopra, obydwaj z NASA, mają wyjść w przestrzeń kosmiczną i spróbować naprawić lub odblokować wózek. Dla amerykańskich astronautów ma to być odpowiednio trzecia i druga wizyta poza stacją. Miejmy nadzieję, że naprawa przebiegnie bezproblemowo, tak jak to było w przypadku instalacji optyki korekcyjnej Kosmicznego Teleskopu Hubble’a, a nie z nieprzewidzianymi komplikacjami, jak chociażby w hollywoodzkim blockbusterze „Grawitacja”.

[źródło i grafika: gizmodo.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej