Jak twierdzą osoby, które odwiedziły kosmos, jedną z najbardziej frustrujących rzeczy w zawodzie astronauty jest fakt, że nie można podzielić się swoim doświadczeniem z innymi ludźmi. Astronauta Rob Garan wziął sobie ten fakt szczególnie do serca. W 2014 opuścił NASA, by dzielić się swoją szczególną perspektywą z resztą ludzkości. Głęboko wierzy w “przemieniającą moc” pełnego obrazu, która może pomóc ludzkości w radzeniu sobie z bieżącymi problemami trapiącymi naszą planetę.

Niemniej, strony internetowe, książka i film dokumentalny dają ograniczone możliwości – nie ma substytutu widoku kosmosu obserwowanego na własne oczy. Dlatego też we wtorek Garan ogłosił, że zamierza podjąć pracę jako główny pilot dla World View, firmy, która chce wykorzystywać balony, by wynosić żądnych ludzi wrażeń na wysokość ponad 30 tysięcy metrów.

O ile World View nie zabierze pasażerów w kosmos – umowna granica atmosfery zwana linią Kármána znajduje się na wysokości stu kilometrów – to na poziomie 30 tysięcy metrów nad poziomem morza balon będzie mimo wszystko znajdował się ponad 99% ziemskiej atmosfery. Z tej wysokości można zobaczyć zarówno wyraźną krzywiznę naszej planety, jak również czerń kosmosu kontrastującą ze światłem rozpraszanym przez gazy atmosferyczne.

Loty mają rozpocząć się najwcześniej w 2017 roku. Niestety, nie będzie tanio – przynajmniej na początku. Za sześciogodzinne doświadczenie przyjdzie zapłacić aż 75 tysięcy dolarów. Jak twierdzi Garan, konieczne jest, by turyści przebywali na wysokości długo, ponieważ “potrzeba czasu, żeby przemyśleć to doświadczenie” i żeby “odniosło pełen skutek”.

Garan, nim został astronautą latał podczas misji Desert Storm i Desert Shield, pilotował wahadłowiec w 2008 roku i spędził 6 miesięcy na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w 2011. Stwierdził, że tęskni za tym doświadczeniem. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będzie miał jeszcze wiele okazji, by zobaczyć Ziemię z wysoka.

[źródło i grafika: arstechnica.com]

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!