WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

Battle Royale w ramach Dying Light: Bad Blood już we wrześniu

Czekaliście? Szczerze mówiąc, ja o Dying Light: Bad Blood kompletnie zapomniałem, bo od pierwszych zapowiedzi z marca już trochę minęło. Techland do tej pory nie chwalił się tą produkcją, ale teraz zapowiedział, że trafi do Steam Early Access we wrześniu.

Dying Light: Bad Blood nie ma być dodatkiem do obecnego na rynku Dying Light, ale zupełnie oddzielną grą w ramach zwyczajnego spin-offa głównej odsłony. Będzie oferować (a jakże) wyłącznie zabawę w ramach trybu Battle Royale. Zamiast jednak wylewać kolejne wiadra hejtu na Techlanda z taki krok, zastanówmy się, czy ten gatunek naprawdę jest jakąś skazą w świecie gier. Jak dla mnie – w ogóle, ale po opiniach obecności tego trybu w nowym Battlefieldzie i Call of Duty oraz masie podrzędnych produkcji odczuwam wrażenie, że wyśmiewanie trybu Battle Royale jest niczym innym, jak jakąś naprawdę niestosowną modą.

Techland wie, że przyciągnięcie graczy do Dying Light: Bad Blood będzie trudne. Ze względu na to zdecydował, że po wyjściu z wczesnego dostępu gra będzie darmowa, choć mikropłatności nie zabraknie. Jednak testy będą się równać z wydatkiem 19,99$ na Steamie w ramach „Founder’s Pack”, za którego dostaniemy unikalne skiny i zastrzyk gotówki. Jeśli jednak chcecie wcześniej sprawdzić się w nowym Battle Royale, to Global Playtest jest przeznaczony właśnie dla Was. To nic innego, jak testy przed debiutem we wczesnym dostępie, które odbędą się w dwóch fazach.

Dying Light: Bad Blood, Dying Light, Bad Blood, Techland, polska, Steam early access, premiera, za darmo, f2p, testy, Global Playtest, zapisy

Przypomnę tylko, że Dying Light: Bad Blood zapożyczy z głównej części to, co najlepsze. Mowa o systemie walki, rozbudowanej mechanice parkuru oraz radzeniu sobie zarówno z innymi graczami, jak i zombie. W jednej rozgrywce znajdzie się 12 graczy, z czego wygra oczywiście tylko jeden.

W Dying Light 2 wybory wpłyną na otaczający nas świat

Źródło: Steam
Zdjęcia: Techland