WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

„Biodegradowalny” plastik wcale nie rozkłada się szybciej

Spotykaliśmy się z wieloma przypadkami reklamowego prania mózgów, mającego nas skłonić do zakupu produktu rzekomo będącego w harmonii z naturą i gwarantującego Matce Ziemi kilka dodatkowych lat egzystencji. Wiemy, jak często okazywały się one sprzeczne z prawdą. Nie inaczej będzie tym razem.

Biodegradowalny plastik ma w założeniu zawierać dodatki, które będą pobudzały mikroby do rozkładania twardszych plastików w krótszym czasie. Uczeni z Uniwersytetu w Michigan udowodnili jednak, że wszystkie te obietnice można obdarzyć takim samym zaufaniem, jak te przedwyborcze składane przez naszych polityków.

Trzeba na początek postawić granicę pomiędzy dwoma terminami: bioplastikami, które są stworzone z odnawialnych surowców roślinnych oraz biodegradowalnymi plastikami, czyli tymi, o których mówimy dzisiaj. Są one w istocie zwykłym tworzywem sztucznym z dorzuconym pakietem chemikaliów, mających wpływać na szybkość rozkładu. Aby udowodnić, że rzekomo bardziej ekologiczny materiał jest w rzeczywistości niemal dokładnie taki sam, jak każdy inny, naukowcy z Michigan przeprowadzili serię testów na dwóch rodzajach plastiku, przy użyciu trzech „suplementów”, mających zapewnić korzystne dla środowiska działanie.

Z Bogu ducha winnymi kawałkami tworzywa postąpiono zatem podobnie do tego, jak w filmach gangsterskich radzą sobie z kapusiami. W grę weszło więc ograniczanie tlenu, mieszanie z kompostem, a na końcu tradycyjne zakopanie kilka stóp pod ziemią na okres trzech lat. Jak poradziły sobie „ulepszone” kawałki plastiku? Dokładnie tak samo, jak zrobiłoby to każde inne, „biodegradowalne” czy nie, tworzywo syntetyczne. Chcielibyśmy, aby rzeczywiście można było ingerować w prędkość, z jaką rozkładają się plastikowe pozostałości, ale póki co to osiągnięcie jest ciągle przed nami.

Źródło: gizmodo.com