Kiedy wprowadzano Bitcoiny, miały być one lekiem na wszelkie finansowe dolegliwości – twierdzono, że uwolnią nas od dyktatury banków, scentralizowanej władzy finansowej i tak dalej. Jak na razie nic takiego się nie wydarzyło, chociaż waluta trzyma się nieźle – chociaż niektórzy mówią że głównie dzięki temu iż różni cwaniacy używają jej do tego by omijać różnego rodzaju finansowe obostrzenia prawne.

Tak czy siak jest jedna dziedzina w której Bitcoin bije na głowę jakiekolwiek inne waluty – elektroniczny transfer gotówki. Jest to rzecz, która w zasadzie powinna definiować „ekonomię przyszłości”, bo jak na razie sprawy finansowe nie nadążają za postępem cywilizacyjnym. Jak to ujmuje Nathaniel Popper w swojej najnowszej książce „Digital Gold” (Cyfrowe Złoto):

„Możesz zadzwonić przez Skype do kogoś w Jakarcie. Możesz widzieć tą osobę, słyszeć ją, a wszystko natychmiastowo bez żadnych opóźnień. To jak magia i to jest niesamowite. A potem kończysz rozmowę i chcesz tej osobie wysłać jednego centa… i nie możesz tego zrobić. To niedorzeczne. Powinno być o wiele łatwiej wysłać komuś pieniądze niż oglądać tę osobę przez kamerę i słuchać jej przez słuchawki”

I to jest prawda – ogólnoświatowy transfer pieniędzy, zwłaszcza do innych państw jest w tym momencie katorgą. Zresztą nawet wysyłka między różnymi bankami w tym samym kraju może zająć dobrych kilka dni (jak często zdarza się, że czekamy na pieniądze, bo te „utknęły” gdzieś między przelewem a zaksięgowaniem?). Nawet usługi jak Paypal czy Venmo – mimo że szybsze – powodują, że zanim gotówka przepłynie z kont pośredników na nasze, mija cenny czas.

Pod tym względem Bitcoin jest jak wiadomość przez czat – pojawia się natychmiast. Ma tylko jeden poważny feler – mało kto w ogóle tego używa…

[źródło: businessinsider.com, zdjęcie: forbes.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!