Zostaliśmy zaproszeni przez BMW do uczestnictwa w projekcie BMW Tech Club, czyli serii cyklicznych spotkań poświęconych technologii w motoryzacji. Była to więc idealna okazja na przetestowanie BMW M5 i M2.

To już trzeci z takich eventów: ten poświęcony był motorsportowi oraz modelom BMW M5 i M2, a konkretnie technologii w samochodach BMW z serii M. Dwa poprzednie miały z kolei inne tematy przewodnie, ponieważ pierwszy dotyczył samochodów elektrycznych i hybryd plug-in, a drugi – samochodów autonomicznych.

I, co równie fajne, nawet odbiegając od dobrej inicjatywy przedstawienia modeli do sprawdzenia organoleptycznego, trasę z Warszawy do Poznania i z powrotem pokonaliśmy również genialnym autem tego samego producenta: 750Lxi. Jeździło się nim równie miodnie, co M5 i M2. A choć nigdy nie uważałem się za fana BMW, muszę przyznać, że zakochałem się w możliwościach i stylu aut spod egidy M5 (M2 są równie super, ale ten drugi model jakoś bardziej do mnie przemawia).

Test BMW M5 i BMW M2 - prawdziwe cuda techniki

Jestem prostym gościem – lubię jeździć. Komfort jazdy to dla mnie podstawa. W drugiej kolejności obchodzą mnie możliwości silnika, bo nienawidzę wlec się za kimś i nie móc wyprzedzić, jeśli utrzymujemy razem prędkość poniżej limitu. Kolejne punkty to już mniejsze udogodnienia. Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ każdy, powtarzam: każdy, z tych aspektów został przez najnowsze cacka ze stajni BMW zaspokojony. Cytując klasyka „no tego to się, Janusz, nie spodziewałem”. Niech Cię nie zmyli moja głupia mina na zdjęciu otwierającym.

Jeśli chodzi o komfort jazdy, to po pierwsze, w BMW M5 jest ogrom miejsca. Wersje są różne i można je dostosować dowolnie do preferencji, ale nawet w podstawowej żaden pasażer na brak wygody narzekać nie będzie. Tym bardziej, że elektronika pokładowa jest zamontowana również na fotelach przednich, więc siedzący z tyłu mogą spokojnie rozkoszować się długą podróżą. Natomiast jako kierowcy, najbardziej przypadły mi do gustu predefiniowane tryby jazdy: Comfort, Comfort Plus oraz Sport.

Test BMW M5 i BMW M2 - prawdziwe cuda techniki 009

Podczas przełączenia się na każdy z nich, można było wyraźnie odczuć różnice między prowadzeniem pojazdu: od konfiguracji zawieszenia (tryb Comfort Plus sprawdził się nawet na wyboistej drodze), aż po reakcję silnika, który w trybie Sport palił nieco więcej, ale osiągi były widocznie większe. Nie jest to co prawda unikalne dla modeli M5, jednak po przejechaniu niemal 1000 kilometrów w 750Lxi miałem wrażenie (nie wdając się zbytnio w porównywanie technicznych parametrów), że tryby te zostały ulepszone.

Jednak na pewno zwiększeniu uległy niektóre aspekty automatycznej kontroli jazdy. BMW już wcześniej wprowadziło bardzo przydatne opcje w postaci choćby automatycznego hamowania w przypadku nagłego zdarzenia na drodze, jednak BMW M5 zareaguje przy prędkości do 210 km/h (w porównaniu do wcześniejszej wersji, która ograniczała się do 180 km/h). Model ten równie komfortowo sprawował się na lekko dziurawych, wyjeżdżonych drogach bocznych, na bruku, jak i na torze oraz drodze szybkiego ruchu. Podczas okrutnej ulewy, jaka trafiła się na torze, przy prędkości 200 km/h auto potrafiło pięknie wyhamować i wejść w serię ostrych zakrętów przy prędkościach dochodzących do 80-90 km/h.

Test BMW M5 i BMW M2 - prawdziwe cuda techniki

Z kolei modele M2 są już autami przeznaczonymi stricte dla fanów motorsportu. Są one przede wszystkim niżej osadzone, niż M5 nawet w trybie Sport. Silnik również pracuje odmiennie i odbijanie pedału gazu jest o wiele czulsze. Na torze M2 reagował równie sprawnie, co BMW M5, choć miałem wrażenie, że przy sporych zakrętach było go dużo łatwiej kontrolować (szczególnie, kiedy tor był już porządnie zmoczony deszczem).

Ujmę to tak: jestem kompletną lamą, kiedy przychodzi do driftu. Podejść miałem może dwa-trzy w życiu. Ale to, w jaki sposób reagował samochód na moje kiepskie wyczyny, zasługuje na osobne miejsce na podium zatytułowanym „poprawiam Twoje umiejętności, których nie ma”. Udało mi się nawet ogarnąć ćwierć okrążenia. Fakt, lało jak z cebra, widać było ledwo co, ale za to trzy obroty wokół własnej osi to ciekawe przeżycie.

Test BMW M5 i BMW M2 - prawdziwe cuda techniki

Powiem prosto: jeśli stać Cię na jeden z tych dwóch modeli, to zdecyduj tylko czy interesują Cię typowo sportowe parametry i „czucie” auta, czy wolisz luksusową limuzynę, która spokojnie dostaje osiągami do niejednego sportowego samochodu innych producentów. A wtedy pozostaje tylko przejście się do salonu.

Na koniec jeszcze tylko drobne, krótkie video z całego eventu:

Jeśli interesują Cię wrażenia z testów aut, sprawdź niedawny tekst Tomka o Nissanie Leaf (już drugiej generacji)

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!