Całe dzieciństwo spędziłam, leżąc pod kołdrą i pochłaniając kolejne zbiory legend, baśni i przypowieści. Do dziś w domu leży ogromna, fioletowa i już lekko podniszczona książka z króciutkimi dobranockami na każdy dzień roku (+dodatkowa opowiastka na wypadek przestępnego!). Serial Kevina Williamsona pod tytułem “Opowiedz mi bajkę” wydawał się idealną odpowiedzią na moją sentymentalną chęć powrotu do beztroskich lat dziecięcych. Niestety, klasyczne baśnie na tle Nowego Jorku wypadły blado i tylko niesmak w ustach pozostał.

Dostępny w HBO GO serial “Opowiedz mi bajkę” jest próbą przeniesienia klasycznych baśni do współczesnego Nowego Jorku. Twórcy postawili na Czerwonego Kapturka, Trzy Małe Świnki oraz Jasia i Małgosię. Historie przeplatają się ze sobą, prowadząc nas przez dziesięć odcinków do wielkiego finału. Pozornie wszystko gra: nie raz, nie dwa widzieliśmy na ekranach czy na deskach teatru uwspółcześnione wersje klasyków. Powiew świeżości nie powinien zaszkodzić. A jednak.

Nowe szaty klasyki

W „Opowiedz mi bajkę” mamy do czynienia nie z interpretacją klasycznych baśni, lecz nadinterpretacją. Szczególnie razi historia Hannah (Dania Ramirez) i Gabe’a (Davi Santos), mających w zamierzeniu odgrywać Jasia i Małgosię. Nawiązanie jest tak luźne i niespójne, że trudno domyślić się, z którą opowieścią braci Grimm mamy do czynienia. I nagle, mniej więcej w połowie sezonu dostajemy tak jasny sygnał, że aż w oczy razi i w serce kłuje. Ktoś zadecydował o beztroskiej i niczym nieskrępowanej interpretacji, a tu nagle dostajemy dosłowny, niemalże prostacki znak. Jak obuchem w głowę. Wygląda to tak, jakby autorzy sami chcieli się upewnić, do jakiej historii nawiązują.

serial "Opowiedz mi bajkę", odcinek "Opowiedz mi bajkę", serial HBO, wrażenia o serialu "Opowiedz mi bajkę", emocje po serialu "Opowiedz mi bajkę"

Odchył w drugą stronę

Banał banałem poganiany: tak można podsumować adaptację Czerwonego Kapturka. Twórcy „Opowiedz mi bajkę” niespecjalnie się trudzili, przekładając baśń na współczesność. Czym zastąpić baśniowy las? High schoolem. Kayla (Danielle Campbell), odgrywająca Czerwonego Kapturka, podczas imprezy w klubie poznaje Nicka Sullivana. Historia jest nudna i sztucznie pompowana grozą, a jedyne godne zapamiętania fragmenty to dialogi. I zaznaczę, że nie są jakoś szczególnie angażujące. Tym razem klasyk został przełożony prawie 1:1, więc pojawiające się w serialu rekwizyty (czerwony płaszcz przeciwdeszczowy, maska wilka) trącą absurdalną nachalnością. Twórcy najwyraźniej robią wszystko, by obrazić inteligencję widza.

serial "Opowiedz mi bajkę", odcinek "Opowiedz mi bajkę", serial HBO, wrażenia o serialu "Opowiedz mi bajkę", emocje po serialu "Opowiedz mi bajkę"

Do trzech świnek sztuka

Jedynym światełkiem w tunelu jest opowieść o trzech świnkach. Trójka przestępców w maskach świń postanawia obrabować jubilera. Tymczasem w środku Jordan (James Wolk) i Beth (Spencer Grammer) szukają obrączek ślubnych. Brutalny napad kończy się śmiercią kobiety. Zdesperowany Jordan, widząc nieudolność policji, postanawia wkroczyć na drogę zemsty. W tym przypadku ktoś przynajmniej spróbował choć troszkę pogłębić psychologię bohaterów. Motywacje mściciela są jasne, a jego fantazje ciekawie przedstawione. Przestępcy nie są kartonowi, akcja nie jest drewniana. Serial „Opowiedz mi bajkę” swobodnie mógłby opierać się tylko na tej historii, gdyby komuś się chciało się posiedzieć nad budowaniem napięcia i rozbudowaniem wątku śledztwa.

serial "Opowiedz mi bajkę", odcinek "Opowiedz mi bajkę", serial HBO, wrażenia o serialu "Opowiedz mi bajkę", emocje po serialu "Opowiedz mi bajkę"

Mrok, przemoc, śmierć: w serialu “Opowiedz mi bajkę” dostajemy wszystkie wymienione elementy. Naprawdę trzeba się postarać, żeby tak ponure składniki wywołały w widzu poczucie zażenowania. Niektóre sceny z kilometra śmierdzą totalnym absurdem. Aż przykro patrzeć jak pomysł, który w teorii wyglądał na świetny plan, w praktyce wpadł we własnoręcznie wykopany grób. Jedyne, co można naciągnąć na plus to całkiem niezła obsada. Z wyjątkiem Billiego Magnussena, który w okularach wypada bardziej nieprzekonująco niż Jerzy Urban na klęczkach.

Baśnie mogą być kuszącym źródłem inspiracji, ale proszę, niech już nigdy nikt nie bierze się za braci Grimm! Teraz pewnie przewracają się w grobie, widząc, co Williamson nawyprawiał. Dajmy im w końcu spokojnie, wiecznie odpocząć.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej