Fotografowanie obiektów, pomieszczeń i przestrzeni w celu umieszczenia ich w świecie wirtualnym. Najszerzej znanym wykorzystaniem fotogrametrii była chyba stworzona przez studio The Astronauts gra Zaginięcie Ethana Cartera, której recenzję znaleźć można na naszym portalu. Podobną technologię przenoszenia prawdziwych pomieszczeń do świata wirtualnego postanowiły wykorzystać Ceitlin Robinson i Ziv Shneider w swoim projekcie dokumentalnym.

Artystki, zaciekawione przemianami społecznymi, powodującymi że coraz więcej osób żyje samotnie, postanowiły przenieść do wirtualnej rzeczywistości chwile z ich życia. Pokój z samotną osobą w środku, wykonującą normalną czynność (np. oglądającą TV) był skanowany za pomocą sensora PrimeSense Carmine 3-D lub MS Kinect i przetwarzany na trówymiarowy model w pamięci komputera.

Nie wiadomo, czy to sensory działały tak sobie, czy oprogramowanie było niedoskonałe, czy po prostu użytkowniczkom zabrakło umiejętności. W efekcie powstały skany, które absolutnie nie nadawały się do wirtualnej rzeczywistości. Do tego renderowanie tych nieudacznych skanów znacznie przekraczało możliwości techniczne sprzętu dla którego były przeznaczone.

Co można zrobić w takiej sytuacji? Można oczywiście usiąść i płakać. Panie natomiast postanowiły wykorzystać modę na druk 3D i stworzyć eksponaty w postaci półotwartych, trójwymiarowych modeli – Capsule Portraits. Kiepskie, niepozbawione artefaktów, skany, w połączeniu z mało precyzyjną techniką druku, dały zaskakująco ciekawy efekt, który zobaczyć można na zdjęciach poniżej. Jak Wam się podoba taki upcycling nieudanych skanów?

Capsule Portrait 5

Capsule Portrait 4

Capsule Portrait 3

Capsule Portrait 2

Capsule Portrait rotating

[źródło: spectrum.ieee.org; grafika: spectrum.ieee.org, portfolio.ziv.bz]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!