Podczas gdy na Zachodzie debata na temat szyfrowania wciąż trwa, Chińczycy zdecydowali się działać bardziej energicznie. Państwo Środka, podobnie jak Kazachstan, zdecydowało, że prywatność użytkowników sieci jest mniej ważna niż interesy państwowe. W ramach nowych regulacji antyterrorystycznych, firmy powiązane z Internetem, operujące w granicach Chin muszą przekazywać klucze szyfrowania i hasła do danych rządowi zawsze, gdy pojawi się takie żądanie.

Taki obrót spraw zmartwił wielu obserwatorów z Zachodu, którzy obawiają się, że zagrożone zostaną interesy inwestorów z państw Ameryki i Europy. Nawet Barack Obama stwierdził (gdy szczegóły nowego prawa były dopiero ustalane kilka miesięcy temu), że „daliśmy im do zrozumienia, że jest to coś, co muszą zmienić, jeśli chcą robić interesy ze Stanami Zjednoczonymi”.

Chiński urzędnik, który powiązany jest z regulacją, Li Shouwei, powiedział, że prawo nie będzie stosowane do tworzenia rządowych backdoorów, zwłaszcza takich, które można wykorzystać do kradzieży własności intelektualnej przedsiębiorstw. Stwierdził również, że prawo nie wpłynie negatywnie na wolność słowa i religii.

Nie jest jasne, jak dokładnie nowe prawo wpłynie zatem na firmy takie jak Apple (iPhone zajmuje w Chinach dużą część rynku), które nie są w posiadaniu kluczy szyfrujących i haseł do oferowanych urządzeń. Nie wiadomo również, czy zachodnie firmy wykorzystają swoją rangę, by ominąć prawo, w sytuacjach gdy nie mogą sobie pozwolić na odszyfrowanie, czy raczej zostaną zmuszone przez chiński rząd do złamania zasad etycznych lub wystawienia swojej własności intelektualnej na kradzież. Jakby nie patrzeć, widmo wyrugowania z lukratywnego, chińskiego rynku jest jak najbardziej realne. Prawo wchodzi w życie już pierwszego stycznia, zatem odpowiedź poznamy stosunkowo szybko.

Rząd Chin nie cieszy się szczególnie dobrą reputacją w kwestii wolności słowa i szacunku wobec praw człowieka, niemniej istnieje możliwość, że takie postawienie sprawy zachęci również zachodnie rządy do większej kontroli szyfrowania w internecie. Możemy tylko mieć nadzieję, że ostatecznie odniosą przeciwny skutek i odstraszą demokratów od kolejnego ograniczenia wolności kosztem „bezpieczeństwa”.

[źródło i grafika: eteknix.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!